Sport.pl

Liga Mistrzów. Chelsea - Barcelona 1-1. Akcja: neutralizacja

Choć założenia obu drużyn na ten mecz nie odbiegały dalece od założeń, konsekwentność i wytrwałość Chelsea pozwoliła na umiejętne blokowanie poczynań Barcelony. Jeden z nielicznych błędów nie pozwolił jednak na wypracowanie zaliczki przed rewanżem.
Chelsea - Barcelona Chelsea - Barcelona FRANK AUGSTEIN/AP

W kupie siła

Choć ustawienie Chelsea na papierze wyglądało na klasyczne 3-4-3, zwłaszcza bez piłki często robiło się z tego głębokie 5-4-1, z pozostawionym wysoko Hazardem. Ustawiając 9 zawodników z pola za linią piłki gospodarze mogli sobie pozwolić na zagęszczenie całej szerokości boiska, dodatkowo bardzo sprawnie sytuacyjnie przesuwając się za akcją. Najbardziej defensywnie usposobieni pomocnicy operowali często bardzo blisko obrońców, zastępując ich w momentach, kiedy konieczne było czyjeś odbicie do boku. Nawet angażując większą liczbę graczy w ataki, Barcelona nie była w stanie wymieniać podań na małej przestrzeni, po prostu nie mając miejsca na takie rozegranie. Dłuższe przerzuty piłki z kolei często wyrzucały Katalończyków z dala od centralnej osi boiska, dając gospodarzom czas na dopasowanie ustawienia. 

Bez piłki da się żyć

Przy takiej grze średnia pozycja aż siedmiu zawodników Chelsea znajdowała się na własnej połowie, zaś posiadanie piłki momentami (z drugim kwadransem na czele) spadało poniże 20 procent. Składało się na to nie tylko defensywne nastawienie, ale też intensywny pressing Barcelony, który zmuszał gospodarzy do szybkiego pozbywania się piłki. Mimo, że celność podań londyńczyków przekroczyła 80 procent, w momencie, gdy docierała ona na połowę rywali, niewielka liczba uczestniczących graczy odbijała się na braku opcji rozegrania. W takich okolicznościach Anglicy często tracili piłkę daleko od bramki przeciwnika. Dodatkowo nie będąc w stanie zbliżyć się do szesnastki Barcelony, szukali strzałów z dystansu. Z 10 uderzeń Chelsea, spoza pola karnego pochodziło aż 7.


Andrzej Gomołysek


Bazowe ustawienie Chelsea bez piłki wraz ze schematem ruchu po jej odzyskaniu. Willian zapewnia dodatkową opcję rozegrania wyżej, jeden z zawodników na flance stara się podłączać pod akcję.

Nie przebierając w środkach

Taki rozwój wypadków zmuszał Barcelonę do szukania odbiorów wysoko, by unikać sytuacji, w których w momencie odzyskania piłki mają do pokonania dwie linie rywali. Goście starali się wymuszać rozprowadzanie gry do boków, jednak przy nisko grających wahadłowych, także i tam gospodarzom udało się stwarzać przewagę i wychodzić z opresji. Choć Chelsea aż 13 razy traciła piłkę na własnej połowie, rzadko miało to przełożenie na realne zagrożenie dla ich bramki. Według danych InStata Barcelona z 13 kontrataków była w stanie zakończyć strzałem tylko jeden z nich - ten, który przyniósł wyrównanie. Mimo wszystko w ten sposób udało się dość skutecznie sparaliżować także i grę londyńczyków. Nawet po udanej ucieczce z pressingu i zagraniu do wysuniętego Hazarda, gospodarzom rzadko udawało się zawiązać akcje. Znacznie sprawniej wyglądało rozprowadzanie ataków, gry odbiorcą tych piłek był Willian, który starał się nieco luzować partnera na szpicy. W ten sposób, przy dwóch potencjalnych odbiorcach zagrań z głębi, przynajmniej momentami Chelsea udawało się przytrzymywać piłkę na połowie rywali.


Andrzej Gomołysek

Przykład akcji pressingowej Barcelony. Zamykanie na boku i odcinanie linii podania. Po podobnej sytuacji i wysokim przyjęciu padło wyrównanie.

Cierpliwość mile widziana

Gol strzelony na wyjeździe oznacza, że Barcelona nie musi się spieszyć z atakowaniem, a to Chelsea musi zależeć na zbliżeniu się do bramki Katalończyków. Może to oznaczać, że następny mecz będzie mieć nieco inny, bardziej otwarty przebieg. Rzecz jednak w tym, że bardziej aktywna postawa ze strony londyńczyków, prawdopodobnie graniczyłaby z samobójstwem. Z tego względu można założyć, że mimo niekorzystnego wyniku, Antonio Conte ponownie nakaże swoim podopiecznym głęboką i ostrożną grę i wyczekiwanie na nieliczne zapewne szanse.  Nie jest to być może taktyka zbyt ambitna, ale jednak mając w pamięci świetne wykonanie z pierwszego meczu - wydaje się jedyną słuszną.