[MAJCHRZAK w PUNKT K #12] W konkursie drużynowym zadecyduje pierwsza grupa? Piekielnie trudne zadanie Macieja Kota

Polscy skoczkowie przystępują do walki o mistrzostwo olimpijskie w najlepszym możliwym zestawieniu. Wszystko wskazuje jednak na to, że kluczowe dla losów konkursu będą dwa skoki Macieja Kota, który w obu seriach będzie rozpoczynał rywalizację w polskiej drużynie. W konkursie indywidualnym strata Kota stanowiła znaczną część różnicy dzielącej nas do Niemiec i Norwegii.
Kamil Stoch, Stefan Hula, Maciej Kot i Dawid Kubacki po konkursie na dużej skoczni. XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 17 lutego 2018 Kamil Stoch, Stefan Hula, Maciej Kot i Dawid Kubacki po konkursie na dużej skoczni. XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 17 lutego 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Trenerzy reprezentacji Polski do ostatniej chwili trzymali w tajemnicy skład na poniedziałkowy konkurs drużynowy. Mimo że od kilku dni było wiadomo, że w drużynie wystąpi Maciej Kot, a nie Piotr Żyła, to Stefan Horngacher nie chciał podać kolejności, w jakiej będą startowali biało-czerwoni. Wszystko przez próbę taktycznego zaskoczenia rywali.

Nie od dziś wiadomo, że faworytami do walki o złoty medal są Polska, Niemcy i Norwegia. Na tę chwilę nic nie wskazuje na to, by inna ekipa włączyła się do walki o podium, chociaż wszyscy doskonale pamiętają mistrzostwa świata w lotach i doskonałą dyspozycję Słoweńców, którzy sprawili dużą niespodziankę i zajęli drugie miejsce, mimo że w konkursie indywidualnym wcale nie prezentowali się rewelacyjnie.

Taktyka ma znaczenie

Stefan Horngacher do samego końca utrzymywał w tajemnicy kolejność startów skoczków na sobotni konkurs drużynowy. Austriak podjął decyzję, że Polska wystąpi w składzie Maciej Kot na pierwszej zmianie, potem Stefan Hula, Dawid Kubacki, a w czwartej grupie zobaczymy Kamila Stocha. Oznacza to, że zaczynamy od teoretycznie najsłabszego zawodnika, a kończymy na zdecydowanie najmocniejszym.

Inaczej do tematu podeszli Norwegowie, którzy w pierwszej grupie postawili na niezwykle mocnego Daniela Andre Tandego, a na drugiej zmianie wystąpi teoretycznie najsłabszy Andreas Stjernen, potem Johann Andre Forfang, a kończyć będzie Robert Johansson.

Bardzo ciekawie do wyboru składu podeszli Niemcy, bo Stephan Leyhe wywalczył sobie miejsce świetnymi próbami treningowymi i również pojedzie w grupie drugiej. Taka decyzja oznacza, że ze składu wypadł Markus Eisenbichler, który w konkursie indywidualnym zajął 14. lokatę.  W pierwszej zobaczymy Karla Geigera, w trzeciej Richarda Freitaga, a w czwartej Andreasa Wellingera. Niemcy mają bardzo mocną czwórkę, ale historia pokazała, że zarówno Geiger, jak i Leyhe mogą nie wytrzymać ogromnej presji w olimpijskim konkursie.   

Skoki Kota zdecydują?

Wydaje się, że zdecydowanie najsłabszym punktem naszej drużyny jest Maciej Kot, który wystąpi w pierwszej grupie. W sobotnim konkursie Polak stracił do swoich bezpośrednich rywali wiele punktów.  Niemiec Geiger okazał się lepszy o 23, a Tande o  28,5 punktu. Wiele wskazuje więc na to, że właśnie pierwsza grupa może być kluczowa w kontekście walki o złoty medal w drużynie. Gdybyśmy podliczyli drużynowe wyniki z soboty, to okaże się, że Polska straciła do Niemców 23,6, a do Norwegów 45,6 punktu.

Warto zauważyć, że strata Kota do Geigera stanowiła niemal 100 procent straty do Niemiec i ponad 60% różnicy, która dzieliła nas do Norwegów. Jeśli chcemy walczyć o coś więcej niż tylko brąz, to w pierwszej grupie trzeba po prostu stracić jak najmniej punktów.

Nadzieja na coś więcej niż brąz

Maciej Kot zdecydowanie wygrał walkę o miejsce w składzie z Piotrem Żyłą. Niestety polski skoczek nie prezentuje w tym sezonie tak dobrej dyspozycji, jak miało to miejsce poprzedniej zimy, gdy zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Poziom rywalizacji jest jednak tak wysoki, że bez bardzo dobrych skoków 27-latka, prawdopodobnie nie mamy co liczyć na nic więcej niż brązowy medal.

Pierwszy trener Kota nie jest zadowolony

Z dyspozycji Macieja Kota nie jest zadowolony jego pierwszy trener,  Kazimierz Długopolski. - Maciek nie skacze tak dobrze, jak potrafi. Trochę mnie to denerwuje, bo udzielił wiele wywiadów, w których mówi, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale jednak coś nie gra. Kot nie jest zadowolony i to po nim widać - mówi Kazimierz Długopolski.

Słowa Długopolskiego zdają się odnajdywać potwierdzenie w rzeczywistości. Przykładowo, na ceremonii medalowej Kamila Stocha Kot wydawał się być bardzo nieobecny. Zawodnik niemal w każdym swoim wpisie na portalach społecznościowych akcentuje to, że nie może się pogodzić z obecną formą, a wyniki w drugiej dziesiątce po prostu go przybijają.

- Niestety, Maciej popełnia błędy na progu. Zaraz po wybiciu narty są za bardzo zadarte do góry, a jego sylwetka jest za mało przyłamana, biodra też są za nisko. Powoduje to wytracenie prędkości tuż za progiem skoczni. Ta prędkość jest potrzebna w drugiej fazie lotu, ale jak ją straci na pierwszych metrach, to potem nie ma z czego odlecieć - zauważa Kazimierz Długopolski.

Maciej Kot podczas treningu. Pjongczang, Korea, 7 lutego 2018 Maciej Kot podczas treningu. Pjongczang, Korea, 7 lutego 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Nie było kiedyś poprawiać mankamentów

- Maciej jest chyba najbardziej dynamicznym skoczkiem na progu w naszej kadrze, ale dlaczego nie leci, to jest już inna kwestia. Kot ma problem od pierwszego konkursu w Wiśle, a zaczęło się od złego skoku w drugiej serii konkursu indywidualnego. Jeszcze latem skakał bardzo dobrze, ale w pierwszych zimowych zawodach pojawił się problem z takim wahnięciem w pierwszej fazie. Zawodnik gdzieś to sobie zakodował i "wskakał się w błąd". Potem ciągle były zawody i po prostu nie jest łatwo coś takiego wyeliminować - zauważa pierwszy trener Kota.

Skoki Macieja Kota wystarczają na zajmowanie miejsc w drugiej dziesiątce, ale to, co pokazują Norwegowie przechodzi najśmielsze oczekiwania. Najsłabszy z Norwegów Stjernen był ósmy w sobotnim konkursie, a najsłabszy z Niemców Eisenbichler był 14., i przypłacił to miejscem w składzie na rywalizację drużynową. Dla porównania Maciej Kot zajął 19. lokatę.

Początek konkursu drużynowego o godzinie 13.30.