Pjongczang 2018 Skoczkowie po kwalifikacjach z niedosytem, ale i spokojem: - To tylko treningowy dzień

- Jak na kwalifikacje okej, ale bez szału. Jutro nogi będą mocniejsze i skoki lepsze - mówił po kwalifikacjach Stefan Hula. A mógłby powiedzieć niemal każdy z Polaków. Szczyt mocy ma nastąpić podczas sobotniego konkursu, skoczkowie mają tak rozpisany plan treningowy. Konkurs w sobotę o 13.30
Maciej Kot Maciej Kot FOT. KUBA ATYS

Niedosyt mieli również po kwalifikacjach na normalnej skoczni, a wtedy w czołowej trójce byli Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Więc tym bardziej teraz o żadnym wielkim zadowoleniu nie mogło być mowy, bo Stoch zajął siódme miejsce, Maciej Kot ósme, a Kubacki z Hulą wylądowali w drugiej dziesiątce. I tylko Kot mówił o tym, że wszystko ułożyło mu się jak należy. Technika, siła, powiew wiatru. - Jeden  z najlepszych skoków tutaj. Szybko się poukładałem, nie przekręcało mnie na bok - mówił. Pozostali wyliczali braki.

Kamil Stoch Kamil Stoch DMITRI LOVETSKY/AP

Brakowało: płynności, wiatru, energii, szybkości. Ale "jutro nogi będą mocniejsze"

- Brakowało płynności. Skoki były solidne, ale mogły być lepsze - mówił Stoch o pierwszej dla niego serii na dużym obiekcie w Pjongczang, w której znalazł się poza czołową trójką. Ale tylko z dwoma punktami straty do trzeciego Ryoyu Kobayashiego. A Kot był tylko 0,8 pkt za Stochem.

- Ja zupełnie nie czułem wiatru pod nartami. Wiało podczas kwalifikacji cały czas, ale liczy się też miejsce, w którym jest wiatr. Za progiem jest cisza i im wyżej się dostanie wiatr, tym łatwiej odlecieć. Ja nie dostałem - tłumaczył Kubacki, czternasty w kwalifikacjach. - Brakowało energii, szybkości. To i zabrakło metrów. Jak na kwalifikacje było ok, ale bez szału. Nogi będą zdecydowanie mocniejsze jutro. I skoki też będą lepsze - mówił Stefan Hula.

W piątek awans, w sobotę walka

Nogi będą mocniejsze, bo Horngacher i skoczkowie mają tak rozpisane przygotowania, treningi mocy, treningi pobudzające mięśnie, żeby szczyt możliwości wypadał w godzinach konkursu. Kwalifikacje trzeba atakować z marszu i nie przejmować się niczym poza zapewnieniem sobie awansu i jakością skoku. - Odległościami i warunkami nie musieliśmy się martwić. To dzień treningowy - mówił Kubacki. - Dziś mieliśmy się tylko zakwalifikować . Walka będzie w sobotę - dodawał Kamil Stoch.

Medaliści z normalnej skoczni nadal najmocniejsi

Skakali w koreański Nowy Rok, trwają właśnie trzydniowe obchody, dni wolne, co widać było po trybunach: rzadko tu widać na skoczni tylu kibiców. - Sędziowie chyba trochę pod tę publikę ustawili na kwalifikację dużo wyższą belkę niż w serii próbnej. A jak się skoczek dobrze ułoży w powietrzu i dostanie dobry wiatr, to może polecieć i o 10 metrów dalej - mówił Maciej Kot o skoku Ryoyu Kobayashiego na 143,5 m, rekord skoczni. Ale jeszcze więcej punktów zebrali za swoje skoki dwaj medaliści z normalnej skoczni: Robert Johansson i Johann Andre Forfang. A tuż za Kobayashim był Andreas Wellinger. - Tak najczęściej jest, że medaliści z pierwszego konkursu trzymają rozpęd przed następnym - mówił Kot. Da się tę trójkę pokonać na dużej skoczni?

Stoch: Czuję się na większej skoczni lepiej, kilka elementów poprawiłem, skacze mi się łatwiej

- W kwalifikacjach różne problemy były spowodowane treningiem. Ja czuję się na tej skoczni lepiej, bo kilka elementów poprawiłem, jak pozycję najazdową. Mam trochę więcej pewności siebie. To poczucie, że dużo rzeczy będzie przychodzić samych z siebie.  Skacze mi się teraz łatwiej ale też mam świadomość, że jest co poprawiać - mówi Stoch. I jak wszyscy, życzył sobie w konkursie powtórki warunków z czwartku, a nie bardziej wietrznego piątku. - Skoro nie miałem dobrego wiatru w pierwszym konkursie - mówił Kubacki- i nie miałem teraz w kwalifikacjach, to może do trzech razy sztuka?


Sport.pl