[MAJCHRZAK w PUNKT K #5] Jak ocenia się skoki narciarskie? Sprawdzamy, czy sędziowie popełniali błędy

Po konkursie olimpijskim na normalnej skoczni pojawiło się dużo kontrowersji dotyczących not sędziowskich dla Kamila Stocha i Roberta Johanssona. W naszym olimpijskim cyklu sprawdzamy, jakie są przepisy dotyczące wystawiania ocen. Analizie poddaliśmy także kluczowe z naszej perspektywy skoki.
Kamil Stoch, Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018 Kamil Stoch, Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Zapraszamy codziennie o 11:00 na Facebooka Sport.pl, gdzie Piotr Majchrzak wyjaśnia zawiłości skoków narciarskich.

Skoki narciarskie są dyscypliną wymierną, bo o uzyskiwanym miejscu decyduje głównie osiągane odległość, ale bardzo dużo cech arbitralności nadają jej sędziowie, którzy oceniają skoki i przyznają noty za styl. Żeby wygrać ważne zawody w skokach narciarskich trzeba zgromadzić około 250-300 punktów, a oceny za styl stanowią wówczas około 110-120 punktów. Oznacza to, że arbitrzy mają wręcz niebagatelne znaczenie w skokach narciarskich, a ich noty stanowią nawet 40% oceny.

Tuż po olimpijskim konkursie skoków na skoczni pojawiło się sporo kontrowersji dotyczących oceniania skoczków. Wielu kibiców zarzucało sędziom zbyt wysokie oceny dla Roberta Johanssona, a polskiemu sędziemu dostało się za "zbyt niską" notę dla Kamila Stocha. Sprawdźmy więc, jak ocenia się skoki narciarskie i za co odejmowane są punkty.

Jak podają przepisy, skoki narciarskie ocenia pięcioro sędziów, którzy przyznają oceny od zera do dwudziestu punktów. Co oczywiste, dwie skrajne noty (tzn. najwyższa i najniższa) są odrzucane. Jak mówią sędziowie, FIS zwraca dużą uwagę na to, kogo noty są najczęściej odrzucane. Jeśli, któryś sędzia znacząco przekracza średnią, to potem dokonuje się szczegółowej analizy jego not.

Maszynka do wystawiania not Maszynka do wystawiania not FIS SKI

Jak wystawia się noty?

Arbitrzy na zawodach rangi FIS używają urządzenia, które można zobaczyć na zdjęciu powyżej. Przy okazji trzeba przyznać, że maszynka wygląda nieco archaicznie.

Bazą dla każdego skoczka jest maksymalna nota, czyli dwadzieścia punktów. Sędziowie oceniają jednak trzy fazy skoku i po prostu odejmują punkty. Ocena skoku narciarskiego zaczyna się z momentem wyjścia z progu. Wtedy rozpoczyna się faza lotu (za nią można odjąć pięć punktów), następnie mamy fazę lądowania (tutaj również można odjąć pięć punktów), a na końcu faza odjazdu (tutaj można stracić najwięcej, bo aż siedem punktów). Co ciekawe, przepisy nic nie mówią o pozostałych trzech punktach.

Za co odejmujemy w fazie lotu?

Przepisy mówią jasno, że skoczek powinien dobrze się wybić i jak najszybciej przyjąć optymalną pozycję w locie, zachować spokojny lot i symetryczne ułożenie nart, a jego ręce powinny znajdować się przy ciele. Ważne jest również stabilne podejście do lądowania.

W tej fazie lotu zawodnicy mogą odjąć maksymalnie pięć punktów np. za:

- Ograniczoną kontrolę ciała i nart w tworzeniu dynamicznej i aerodynamicznej pozycji w locie (0,5-2pkt)

- Niespokojne ruchy nart i rąk (po 0,5 - 1 pkt)

- Ogólną niepewność w locie (0,5 pkt - 1 pkt)

- Nierówne ułożenie nart (0,5 - 2 pkt)

Co interesujące, kibice bardzo często zarzucają sędziom, że ci mocno sugerują się odległością uzyskiwaną przez skoczków i za to przyznają im dodatkowe punkty. Okazuje się jednak, że arbitrów mocno broni regulamin mówiący o zachowaniu aerodynamicznej sylwetki, która pozwala na dalekie loty. Jeśli jej nie ma, to zawodnik leci zdecydowanie bliżej - tak przynajmniej twierdzą licencjonowani arbitrzy.

Największe kontrowersje przy lądowaniu

Zdecydowanie najbardziej kontrowersyjnym elementem oceny skoku jest faza lądowania. Sędziowie wielokrotnie skarżą się, że wieże sędziowskie usytuowane są zdecydowanie za daleko i nie dostrzegają wszystkich błędów.

Za lądowanie również można odjąć maksymalnie pięć punktów. Żeby uzyskać dobre noty należy wykonać wypad (tzw. telemark), w którym jedna noga powinna być wysunięta do przodu na odległość, ale nie powinna przekraczać długości buta. Ważne jest również rozstawienie nart, które nie w powinno być szersze niż 25 centymetrów. Podudzie skoczka powinno być ustawione równolegle do zeskoku, a sam zawodnik powinien lekko się pochylić i rozłożyć ręce. W tej pozycji powinno się przejechać około 15 metrów, potem należy stopniowo wracać do wyprostowanej sylwetki.

Co interesujące, przepisy dotyczące lądowania zostały ujednolicone w czasie konferencji w koreańskim Kangwoon Land w 2012 roku. Przyziemienie bez wypadu jest równoznaczne z utratą dwóch punktów. Jeśli jednak zawodnik wykona telemark, ale przy tym popełni błędy takie, jak np. zbyt szerokie rozłożenie nart lub zachwianie się, to sędziowie mają obowiązek odejmowania od połowy do półtora punktu. Można także odejmować punkty za złe ułożenie ramion i niestabilną sylwetkę (od 0,5 do 1,5 pkt). Za samo lądowanie można jednak odjąć maksymalnie pięć punktów.

Najwięcej strat w fazie odjazdu

Najwięcej można stracić w fazie odjazdu, a upadek jest równoznaczny z pomniejszeniem noty o siedem punktów. Przepisy mówią, że mniej więcej 10-15 metrów po wylądowaniu rozpoczyna się odjazd, który trwa aż do linii sędziowskiej. W przypadku małych błędów w odjeździe, jak np. nieczyste lub niepewne prowadzenie nart, trzeba odjąć maksymalnie 1,5 pkt. Jeśli błędy są rażące to regulamin pozwala na zabranie do 2,5 pkt.

Niezwykle ważną kwestią jest również dotknięcie zeskoku rękami. Jeśli zawodnik straci równowagę i dotknie śniegu jedną ręką, to trzeba mu odjąć trzy punkty, jeśli dwoma - to cztery punkty. FIS dopuszcza jednak uznanie rekordu skoczni jeżeli zawodnik nie zaliczy upadku, za który karze się go odjęciem siedmiu punktów. Oznacza to, że lądowania na pośladach, ale z utrzymaniem się na nogach mogą być uznawane za rekordy skoczni.

Czy sędziowie popełnili błędy?

Kibice zadają sobie pytanie, czy sędziowie popełnili błędy w czasie konkursu w Pjongczangu przy skoku Roberta Johanssona, który skoczył 113,5 metra i wyrównał rekord skoczni. Fani pytali również, czy Kamil Stoch nie mógł dostać wyższych not.  

Prawdą jest, że Johansson zaliczył błąd przy lądowaniu, za który trzeba było odjąć maksymalnie 1-1,5 pkt, a dodatkowe pół punkty należało odjąć za małe ruchy w powietrzu. Wydaje się więc, że nota 17,5 przyznana przez trzech arbitrów była odrobinę za niska, a najbardziej adekwatna byłaby tutaj "18".  Sędziowie nie mają jednak dostępu do powtórek wideo i skok oceniają tylko po tym, co widzą na skoczni, dlatego takie minimalne błędy zawsze będą się pojawiać.

Kamil Stoch Kamil Stoch Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Jak oceniono Kamila Stocha?

Po drugiej próbie Kamila Stocha polski sędzia dał 18,5 pkt, tak jak dwóch innych arbitrów. Polski skoczek zgromadził też dwie dziewiętnastki. Kamil oddał bardzo pewny skok, z drobnymi ruchami w powietrzu. Obyło się bez większych błędów przy lądowaniu i w odjeździe. W tym przypadku można było dać 19 punktów. Ale, sędziowie lekko ukarali Polaka za niezbyt daleki skok, co od lat jest niepisaną zasadą (brak aerodynamicznej sylwetki). Można więc uznać, że polski sędzia, według obecnych wytycznych FIS-u, mógł dać między 18,5-19 pkt za taki skok. Ryszard Guńka dał 18,5 i jest to absolutnie do przyjęcia.