[MAJCHRZAK w PUNKT K] Zdradzamy kulisy produkcji kombinezonów do skoków. Dlaczego brązowe są tak dobre?

W czasie igrzysk olimpijskich w Pjongczangu wszyscy zastanawiają się, kto zaskoczy innych nowinką techniczną. Do tej pory najwięcej zamieszania zrobili biało-czerwoni, którzy przygotowali zupełnie nowe buty. Prawdziwa cisza przed burzą nastała jednak w najbardziej newralgicznej kwestii, czyli w temacie kombinezonów. - Jestem prawie przekonany, że nasi skoczkowie wystartują w brązowych kombinezonach. One są sprawdzone, dopasowane i po prostu najlepsze - mówi Sport.pl Tadeusz Szostak, sędzia międzynarodowy i właściciel firmy Berdax szyjącej m.in. kombinezony do skoków. Zdradzamy tajniki produkcji kombinezonów oraz analizujemy, co niezwykłego jest w popularnych ,,czekoladkach".
Kamil Stoch Kamil Stoch FOT. KUBA ATYS

Zapraszamy codziennie o 11:00 na Facebooka Sport.pl, gdzie Piotr Majchrzak wyjaśnia zawiłości skoków narciarskich.

Sprawa kombinezonów, to prawdopodobnie jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic w naszej kadrze. Jeszcze do niedawna zawodnicy ochoczo odpowiadali na pytania, w jakich kolorach będą występować, ale przed sezonem 2017/2018 Stefan Horngacher ukrócił te rozmowy i dał skoczkom kategoryczny zakaz. Oberwało się m.in Maciejowi Kotowi, który w rozmowie ze Sport.pl zdradził, jakie stroje Polska przygotowała na pierwszą część sezonu. - Raz powiedziałem i wystarczy, dostałem za swoje - śmiał się niedawno Kot. Kwestia kombinezonów to element wojny technologicznej, każda drużyna chce mieć jak najlepszy sprzęt, którego inni nie będą mogli dostać, i to będzie doprowadzało ich do szewskiej pasji.

Na początku sezonu biało-czerwoni przygotowali złoto-srebrne kombinezony, te jednak niezbyt się sprawdziły i szybko zastąpiono je czarnymi kostiumami. Wszyscy uważali je za całkiem dobre, a chyba najlepsze czucie miał w nich Stefan Hula. Od Turnieju Czterech Skoczni kadra skacze jednak "na galowo", bo Polacy zakładają tzw. czekoladowe kombinezony, które doskonale sprawdziły się w zeszłym sezonie.

Ile kombinezonów na igrzyska?

- Na takie imprezy, jak mistrzostwa świata, czy igrzyska zawodnicy zabierają ze sobą zwykle trzy kombinezony. Wszystkie trzy są dobre, ale w jednym skacze się na treningach, drugi jest rezerwowy, a trzeci tzw. wyjściowy. Tajemnicą jest to, jakie kombinezony zabrali biało-czerwoni, ale jestem prawie przekonany, że w konkursie będą skakali w brązowych - mówi Sport.pl Tadeusz Szostak, sędzia międzynarodowy.

Pierwsze z nich już widzieliśmy, też brązowe. W popularnych czekoladach biało-czerwoni wystartowali już w treningach i kwalifikacjach. - To są prawdopodobnie te same kombinezony, w których startowaliśmy ostatnio w Willingen. To, że na igrzyskach nie ma sponsorów, to żaden problem, bo wystarczy odpruć rękawy z naklejkami i przyszyć te bez. To tylko chwila roboty - zauważa Szostak.

Czasem zdarza się również tak, że  w przypadku złych warunków skoczkowie zmieniają kombinezon po pierwszej serii. Ten materiał jest mocno narażony na chłonięcie wilgoci. Traci wówczas odpowiednie właściwości, dlatego zawodnicy mają przygotowany rezerwowy strój.

Czekoladki na polską wyłączność?

Z obozu polskiej kadry można usłyszeć, że brązowe kombinezony zostały wyprodukowane tylko dla Polaków, a biało-czerwoni mają na nie dwuletnią wyłączność. - To nie do końca tak jest, bo ten materiał można w zasadzie kupić u Schoellera. Nasi tak mówią, bo to dodatkowy element gry psychologicznej. "Patrzcie, mamy coś czego Wy nie możecie mieć". Takie belki są dostępne, ale nie jest też tak, że każdy może je kupić. Trzeba mieć odpowiednie dojścia, nie wszystko sprzedawane jest od ręki - dodaje sędzia.

Bardzo podobną zagrywkę zastosował trener Norwegów, który powiedział, że Norwegowie wykupili cały zapas czarnego (matowego) materiału, tak by nikt nie mógł go kupić. Z informacji, jakie uzyskaliśmy w innej fabryce dowiedzieliśmy się jednak, że trochę materiału sprzedano także Austriakom.

"Szybkie" i "wolne" kombinezony

Kombinezony przypominają w dotyku skórę foki, a ułożenie drobnych włosków wpływa na  ich właściwościach. Jedne mogą być bardziej chropowate, inne zaś bardziej śliskie. - Kombinezony wyglądają na pozór tak samo, ale mocno się różnią. Mówi się o tym, że stroje mogą być zarówno szybkie, jak i wolne. Zawodnicy lubią różne konfiguracje. Kombinezony szybkie pozwalają na szybszy lot po zeskoku. Przez to, że tworzą mniejszy opór powietrza można szybciej przedostać się do strefy lądowania. Właśnie takie kombinezony odpowiadają Polakom, którzy mają trochę wyższy tor lotu i potrzebują prędkości w drugiej fazie. Proszę popatrzeć na Kamila Stocha, on bazuje właśnie na szybkości w powietrzu, jeśli ona jest, to Kamil odlatuje. Wolniejsze kombinezony powodowałyby zbyt duży opór i nie byłoby prędkości przelotowej

Z kolei przykładowo Norwegowie doskonale czują się w tych matowych czarnych strojach, które są wolniejsze. Latają bardzo płasko nad zeskokiem, mają trochę inną technikę prowadzenia nart, im prędkość jest niepotrzebna, bo ją mają. Im zależy jednak na tym, by powietrze  trzymało ich w górze - tłumaczy Tadeusz Szostak.

- Ważna jest również twardość materiału. Niektórzy skoczkowie lubią, gdy kombinezon jest prawie nieodczuwalny. Jak jest inaczej, to mają olbrzymie problemy. Znam też zawodników, którzy wolą materiały zdecydowanie twardsze. Mówią wówczas, że cały czas czują te uniformy na ciele i to pozwala im lepiej układać się w pozycji najazdowej. 

Trzeba trafić w dobry wałek

- Pamiętam jeszcze z czasów Adama Małysza, że ten lubił w pewnym momencie swojej kariery startować w czarnym kombinezonie. O ile się nie mylę zaczęło się od Sapporo w 2007 roku. Kiedyś jednak zapas materiału się skończył i kupiliśmy następny, ale to już nie było to samo - mówi Szostak.

Może się bowiem okazać, że materiał, który w późniejszym czasie zakupiły inne ekipy, miał już znacznie gorszą jakość, mimo że wygląda dokładnie tak samo. Strój skoczka składa się aż z  pięciu warstw materiału, na które składają się dwie warstwy gąbki, membrana zapewniająca odpowiedni przepływ powietrza oraz dwie warstwy rozciągliwego i przetworzonego poliuretanu, czyli lycra. Całość spaja się w wysokich temperaturach - Ta obróbka termiczna zawsze wpływa na jakość. Jedna partia może być lepsza inna gorsza, a taki jeden wałek materiału, to około 50 metrów - zaznacza sędzia. Z takiej ilości można wyprodukować około 20 kombinezonów

Co przemawia za czekoladkami?

Odpowiadając na to pytanie najlepiej jest napisać, że naszym zawodnikom, ale też rywalom, kojarzą się ze zwycięstwami biało-czerwonych. To właśnie w takich strojach sięgaliśmy po złoto na MŚ w Lahti, a Stoch dwa razy wygrywał Turniej Czterech Skoczni. Nasi skoczkowie już latem planowali to, kiedy z szafy wyjmą czekoladowe kombinezony. - Pojawią się w najważniejszych momentach - mówił nam jesienią Maciej Kot.

- Jeśli chodzi o ich strukturę, to powiedziałbym, że one nie są ani szybkie, ani wolne. Są po prostu takie pół na pół. Możliwe, że to najlepsze połączenie dla nas - zdradza Szostak.

Według naszych informacji kombinezony na igrzyska zostały przygotowane jeszcze przed sezonem, co może sugerować, że właśnie brązowych nich wystąpimy na zawodach. Z drugiej strony, każdy członek polskiej ekipy, na pytanie w jakich strojach pokażemy się w Pjongczangu, odpowiadał niedawno szerokim uśmiechem i krótkim "pożyjemy, zobaczymy".