Wybierz DOPING - na klawiaturze telefonu. 'Jedni pytają, czy nie wpadną przez witaminę C, ale bywają też rozmowy dramatyczne i szloch matek

Zanim posmarujesz usta nieznaną maścią i stracisz przez to igrzyska, zanim weźmiesz odżywkę, do której chiński producent napchał leków - zadzwoń. Nie takie telefony już odbierali w Antydopingowym Pogotowiu Informacyjnym

FILE - In this Dec. 12, 2016, file photo, the A and B sample bottles from the latest Berlinger Special BEREG-Kit for human urine doping testing stand posed for photographs in London. The World Anti-Doping Agency (WADA) recommended to the International Olympic Committee that it use 2016 doping sample bottles for the upcoming Winter Olympics after the agency's inquiry into the 2017 version showed the bottles could be re-opened after a sample was produced. (AP Photo/Matt Dunham, File)
Fot. Matt Dunham / AP Photo

"Dobry wieczór. Siedzimy tu z kolegami na zgrupowaniu i chcieliśmy zapytać:  jak zajaramy sobie skręta, to THC zdąży zniknąć z moczu do zawodów?".  "Syn leży na SORze. Nieprzytomny. Chodzi na siłownię, miał zapaść podczas imprezy i nikt nie potrafi powiedzieć, co wziął". "Przepraszam, kiedy będzie kontrola?". "Czy jak to wezmę, to schudnę?". "Staram się o dziecko, wróciłam od ginekologa, nie mam jeszcze TUE na przepisany lek, ale muszę zacząć kurację już dzisiaj. Co robić?". "Jak poznać, że ktoś bierze doping?". "Wszyscy wiedzą, że X bierze doping, zrobicie z tym coś?" "Kiedy wreszcie będą w Polsce poważne kontrole dopingowe gołębi pocztowych?".

12 lat rozmawiania

W 2017 telefon dzwonił 911 razy. W styczniu 2018 - aż 132 razy. Infolinia antydopingowa działa w Polsce od 12 lat. Trochę się tych rozmów nazbierało. Zwykłych i dziwnych, spokojnych i dramatycznych, o przyzwoitej porze i w środku nocy. Rozmów o paleniu skręta na zgrupowaniu i rozmów przerywanych szlochem matek. Rozmów o witaminie C, o kuracjach płodności,  o tym czy preparat spalający tłuszcz nie zaszkodzi (nie ma co dzwonić: zawsze może zaszkodzić, bo zdarzają się tam niedeklarowane przez producenta stymulanty, albo wycofane z obiegu leki). Rozmów z Polski i z zagranicy.

Gdyby Therese Johaug zadzwoniła.

Dzwonią nie tylko polscy sportowcy ze zgrupowań w dalekich krajach, ale też zagraniczni polskiego pochodzenia, przede wszystkim Niemcy. Dzwonił też np. rugbista polskiego pochodzenia z Francji.  - Oczywiście, gdyby  Therese Johaug zadzwoniła wtedy ze zgrupowania we Włoszech i zapytała o klostebol (steryd anaboliczny, był w maści Trofodermin, którą Johaug miała zażyć, została za to zdyskwalifikowana i inie wystąpi w Pjongczangu - red.) to byśmy jej z chęcią pomogli. I odradzili - mówi Michał Rynkowski, , dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA), jeden z konsultantów Antydopingowego Pogotowia Informacyjnego.

"Jestem w aptece, co mam kupić na gardło?"

- Dzwonią sportowcy bardzo ostrożni, którzy chcą dopilnować wszystkiego. Dzwonią sportowcy roztargnieni, którzy właśnie stoją w aptece i pytają: co mam kupić na gardło? Dzwonią rodzice, którzy pytają jak poznać po dziecku, czy coś bierze. I rodzice, którzy chcą skontrolować, czy lekarz nie przepisał dziecku czegoś, czego sportowiec nie może brać. Dzwonią lekarze, z tym samym pytaniem. Dzwonią fizjoterapeuci - mówi Andrzej Pokrywka, kolejny konsultant, były pracownik warszawskiego laboratorium antydopingowego.

Kiedyś głupich pytań, popisów przed kolegami i folkloru było więcej. Teraz dominują konkrety. Od niedawna rozmowy są nagrywane, to też ma znaczenie. Nie trzeba się na infolinii przedstawiać, ale gdy ktoś wie że jego głos się nagra, to jakoś traci rezon, kiedy ma zapytać: a kiedy będzie kontrola? - Albo: a ile ta substancja jest obecna w organizmie? Co jest w zasadzie pytaniem: jak mam się dopingować, żeby nie wpaść? - mówi Michał Rynkowski.

FILE In this Tuesday, May 24, 2016 file photo an employee of the Russia's national drug-testing laboratory holds a vial in Moscow, Russia. A Russian doping whistleblower,Äos lawyer says FIFA has made no attempt to gain information about ,Äumany,ÄE footballers embroiled in the widespread conspiracy. Lawyer Jim Walden told The Associated Press that Grigory Rodchenkov,Äos has ,Äuinformation about Russian footballers being protected by the state sponsored doping system.,ÄE (AP Photo/Alexander Zemlianichenko, file)
ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/AP

"Podczas ferii odbieram nawet na stoku"

Infolinię obsługuje elita polskiego antydopingu. Dyrektor Rynkowski specjalizuje się w prawie antydopingowym. Lekarz kadr olimpijskich dr Jarosław Krzywański - w sprawach wspomnianego wyżej TUE, czyli terapeutycznych zezwoleń na stosowanie leków w normalnych okolicznościach zakazanych. Dr Andrzej Pokrywka, z wykształcenia farmaceuta, to specjalista od listy leków i substancji zakazanych. A dyrektor departamentu kontroli dopingowych w POLADA Piotr Wójcik odpowiada na pytania związane z procedurą kontroli. Wirtualna centralka przekazuje połączenia na ich telefony, zależnie od tematu rozmowy.

Żeby się połączyć z infolinią, trzeba wybrać doping. Wybrać go na klawiaturze: 695 DOPING. "Jeżeli dzwonisz w sprawie substancji lub metod zabronionych, wybierz 1" - słychać w słuchawce. Infolinia ma pięć numerów do wyboru. Jedynka jest najbardziej oblężona, bo to numer, pod którym można zapytać o to, czy dany lek zawiera coś zabronionego. - Podczas ferii odbieram nawet na stoku, póki bateria nie padnie. Odbieram w nocy, bo gdy sportowiec jest na zgrupowaniu w Australii czy USA i ma już w rękach lek, którego nie jest pewien, to nie będzie czekał, aż w Polsce będzie dzień - mówi Andrzej Pokrywka, dyżurujący na "jedynce".

TUE, czyli nie tylko astma

"Dwójka" to TUE, królestwo Jarosława Krzywańskiego. Gdy infolinia ruszała w 2006 roku,  jej głównym celem było właśnie pomaganie sportowcom w różnych sprawach związanych z koniecznością przyjęcia leków objętych TUE. Ten skrót kojarzy się głównie z astmą, ale czasem to są o wiele poważniejsze dylematy. Jak w opisanej na początku rozmowie: dzwoni sportsmenka przechodząca terapię płodności, wie, że lek który dostała, jest zabroniony. Ale też wie, że każdy dzień zwłoki w kuracji może być na wagę zajścia w ciążę. Pyta, czy jest możliwe wyrobienie TUE już po zażyciu (jest możliwe, w uzasadnionych przypadkach).

Pod "trójką" można zapytać o sprawy związane z procedurą kontroli dopingowych. Pod "czwórką" , czyli prawnymi aspektami dopingu, zwykle jest błogi spokój. - Do mnie właściwie zawsze dzwonią o normalnych porach i bez wygłupów. Zresztą akurat w tych sprawach najczęściej ludzie dzwonią po prostu na telefon stacjonarny POLADA - mówi Michał Rynkowski.

Numer pięć: uprzejmie donoszę

Jest wreszcie "piątka". Na razie numer bez historii, ale z czasem to tam mogą trafić najlepsze opowieści. "Piątkę" można wybrać dopiero od 1 lutego 2018. "Jeżeli dzwonisz w sprawie zgłoszenia podejrzenia popełnienia naruszenia przepisów antydopingowych". Czyli: jeśli dzwonisz z donosem.

Oczywiście donosy płynęły na infolinię już od dawna. Czasem na telefon, częściej na towarzyszący infolinii adres mailowy. Jedne donosy okazywały się plotkami, niepotwierdzonymi podczas kontroli, jak w przypadku np. Pawła Fajdka, pod którym swego czasu ktoś ze środowiska młociarzy wytrwale kopał dołki. Ale inne bywały złotym strzałem. Jak w przypadku pływaka, który robił niebywałe postępy, a jego rywale pytali dzwoniąc na infolinię, kiedy ktoś z tym coś zrobi, bo przecież tak się nie da bez wspomagania. - I mieli rację. Na podstawie tych sugestii złapaliśmy go na dopingu. A jakiś czas później zobaczyliśmy na pasku w TVN24 że ten pływak jest oskarżony o napad z atrapą broni na swojego szefa i próbę wyłudzenia pieniędzy - mówi Michał Rynkowski.

Sterydy, steroidy
Fot. Shutterstock

Nowość: śledczy na etat

Teraz będzie można donosy przekazywać pod osobny numer, pod którym dyżuruje pracownik pionu śledczego POLADA. Pion śledczy to też nowość: pojawił się wraz z utworzeniem w 2017 Polskiej Agencji Antydopingowej (przejęła zadania dawnej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, ale ma o wiele więcej uprawnień). Zatrudniono w nim na etacie byłego funkcjonariusza policji.

Największe dopingowe afery ostatnich lat wybuchały nie po pozytywnych wynikach testu, ale właśnie dzięki pracy śledczych i analityków. I bardzo często zaczynało się od donosów. - Prowadzimy już trochę śledztw. A gdy się kopie, to się na różne rzeczy trafia. Ale za wcześnie mówić o efektach - tłumaczy Michał Rynkowski.

Baza leków, uzupełnienie infolinii

Za chwilę zaczynają się igrzyska, doktor Jarosław Krzywański jako członek misji medycznej już od kilku dni jest w Pjongczangu. Ale dopingowe infolinie nie żyją rytmem olimpijskim. Żyją rytmem newsa: gdy jest głośna dopingowa wpadka, gdy pojawi się wiadomość o zanieczyszczonych odżywkach, wtedy jest oblężenie infolinii. Choć oczywiście bliskość mistrzostw i igrzysk też sprawia, że telefonów jest więcej. Igrzyska były zresztą impulsem do założenia infolinii. Igrzyska Pekin 2008, chodziło o to,  by ułatwić życie szykującym się do nich olimpijczykom.

- Infolinie funkcjonują w różnych krajach, ale nie było żadnego wymogu ich założenia. To był wspólny pomysł Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie i Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej. Początkowo ograniczony do TUE, a w 2009 dodaliśmy do infolinii dodatkowe moduły i od tego czasu właściwie przez cały czas dyżurują te same osoby - mówi Michał Rynkowski. Uzupełnieniem infolinii jest baza leków (leki.antydoping.pl). Ale do bazy są wpisywane głównie produkty zabronione, a nie wszystkie. Dlatego jeśli zawodnik wpisuje nazwę leku dozwolonego, dostaje odpowiedź: brak wyników wyszukiwania. I często i tak dzwoni potem na infolinię.  

"To, że coś nie jest zabronione, nie znaczy, że jest dozwolone dla wszystkich"

- Bywają dni bez telefonu. Ale gdy tylko jest jakaś afera, linia się grzeje - mówi Andrzej Pokrywka, który pracuje również jako adiunkt w Katedrze Fizjologii Stosowanej i Klinicznej Uniwersytetu Zielonogórskiego i chciałby, żeby tamtejszy Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu był w przyszłości mocnym punktem polskiej medycyny sportowej i antydopingu. - Świadomość u sportowców rośnie, ale ciągle jest co robić. Co ciekawe, bardzo często tym którzy dmuchają na zimne są amatorzy. Tacy, którzy pierwszy raz są zgłoszeni do poważniejszego startu, z kontrolami. Gorzej jest ze świadomością etyczną. Czasem dostaję pytania: a ten lek na astmę jest dozwolony w pewnych dawkach, czyli mogę go wziąć? Tłumaczę: to, że WADA pozwala stosować, to jeszcze nie znaczy, że możesz to robić bezkarnie. Bo to jest lek, na receptę. I możesz go brać tylko z przepisu lekarza. Jeśli ktoś się zastanawia, czy może wziąć, a nie jest chory, to przepraszam bardzo: dla mnie to jest doping - mówi Andrzej Pokrywka.

Dylematy z narkotykami

- Podobne dylematy są z substancjami psychoaktywnymi: stymulantami, narkotykami, kanabinoidami. Są zabronione tylko w zawodach. A precyzyjniej mówiąc: tylko próbki pobrane podczas zawodów bada się na obecność substancji zaliczonych przez WADA do tych grup. Inna sprawa, że jeśli ktoś ma np. marihuanę o wysokiej zawartości THC, to może wpaść na zawodach, mimo że palił podczas przygotowań, i się nie wywinie. Natomiast poza startami badań na obecność np. amfetaminy, kokainy, morfiny czy heroiny się nie robi. I niektórzy to rozumieją w ten sposób, że środki pobudzające czy też narkotyczne środki przeciwbólowe w okresie przygotowawczym to ich prywatna sprawa i nie są dopingiem. A mnie to nie przekonuje. Jeśli ktoś bierze amfetaminę na zgrupowaniu podczas którego rywalizuje o miejsce w kadrze, to oczywiście, nie wpadnie na dopingu, ale czy to jest etycznie ok? Gdy bokser na wewnętrzne sparingi bierze narkotyczne środki przeciwbólowe, to jest etycznie ok? Dla mnie nie - mówi Andrzej Pokrywka.

- Pełna zgoda. Poza tym, zakaz dopingu ma też chronić zdrowie. A na treningach przecież te substancje szkodzą tak samo jak w zawodach. Nie wspominając o tym, że tacy sportowcy, mocni na treningach, potem często spalają się w zawodach, gdy już nie wolno brać - mówi Michał Rynkowski. 

XThe logo of the Russian Olympic Committee is mounted at the entrance of the head office in Moscow, Russia, Wednesday, Dec. 6, 2017. The International Olympic Committee has barred the Russian team from competing at the Winter Olympics in Pyeongchang in February over widespread doping at the last  Winter Games in 2014. (AP Photo/Pavel Golovkin)
Fot. Pavel Golovkin / AP Photo

"Myślałem, że to Wojewódzki z Figurskim nas wkręcają"

Czasami zdarzają się na infolinii rozmowy, przy których chce się w pierwszym odruchu przerwać połączenie, a okazuje się, że to początek fascynującej dyskusji. - Zadzwonił do nas kiedyś pan z pytaniem, czy jest możliwość przeprowadzenia kontroli gołębi pocztowych. Ja myślałem, że to Wojewódzki i Figurski nas wkręcają. A okazało się, że naprawdę była taka potrzeba. Zakłady w wyścigach gołębi są na ogromne stawki, gołębie są bardzo kosztowne, to są kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych - mówi Michał Rynkowski.

Jak się bada gołębie pocztowe

- Brak kontroli gołębi był w pewnym momencie ważnym problemem dla polskiego środowiska, groził sankcjami. Polskich hodowców nie dopuścili z tego powodu do olimpiady gołębi . I my, odpowiadając na inicjatywę prof. Piotra Szeleszczuka z SGGW, rozszerzyliśmy swego czasu ofertę Zakładu Badań Antydopingowych o procedury umożliwiające badanie próbek pobranych od gołębi - mówi Andrzej Pokrywka. Jak się bada gołębie? Zbiera się odchody z całego gołębnika. Jeśli będzie w nim substancja zakazana, to potem typuje się pojedyncze sztuki i czeka na ich guano. Czym się szprycuje gołębie? Substancjami pobudzającymi, przeciwbólowymi. Także steroidami. - To nie żarty. Walka z dopingiem zaczęła się przecież od kontrolowania zwierząt. Na długo przed pierwszymi kontrolami u ludzi. Kiedyś w środowisku analityków krążyła anegdota, że największa kasa w antydopingu jest w laboratoriach w Azji, które badają wielbłądy wyścigowe. Bo szejk jest gotów wydać milion dolarów, żeby mieć pewność, że nikt go nie oszukał na sto tysięcy dolarów - mówi Andrzej Pokrywka.

W sprawie wielbłądów nikt na polską infolinię antydopingową nie dzwonił. Być może - jeszcze nie dzwonił.