Sport.pl

PŚ w Willingen. Stefanowi Horngacherowi stuknęła '50', Kubacki uczcił jubileusz najlepszego trenera na świecie

Polska 16, Norwegia 10, Austria również 10, Niemcy 7 - po tyle konkursów Pucharu Świata wygrały najlepsze reprezentacje, odkąd trenerem naszej został Stefan Horngacher. W sobotę w Willingen Austriak poprowadził polskich skoczków po raz 50, a Dawid Kubacki uczcił mały jubileusz szkoleniowca trzecim miejscem. Przez ten czas nasz Austriak pokazał, że jest obecnie najlepszy w swoich fachu na świecie
Stefan Horngacher Stefan Horngacher MAREK PODMOKŁY

Horngacher wygrywa najczęściej

Jeśli wszystko pójdzie tak, jak idzie od początku pracy Horngachera z Polakami, to na igrzyskach w Pjongczangu nasi skoczkowie zdobędą co najmniej dwa medale olimpijskie, z czego co najmniej jeden będzie złoty. Prosta matematyka pokazuje, że pod wodzą Austriaka Polacy wygrywają średnio co trzecie zawody (16/50), a na podium plasują się w 2/3 konkursów (34/50)

Wyniki jakie nasi zawodnicy osiągają od początku poprzedniej zimy są rewelacyjne. Od tamtego momentu oglądamy bezsprzecznie najlepszą reprezentację Polski w skokach w historii. W Pucharze Świata ludzie Horngachera wygrali 16 razy, 10-krotnie kończyli zawody na drugich miejscach i osiem razy zajmowali trzecie pozycje. W poprzednim sezonie mieli 11 zwycięstw i 22 podia na 32 starty, teraz po 18 konkursach mają bilans 5-4-3.

Warto zaznaczyć, że w ramach startów w PŚ Polacy zdominowali Turniej Czterech Skoczni. Przed rokiem zajęli trzy z czterech czołowych miejsc (pierwszy był Kamil Stoch, drugi - Piotr Żyła, czwartą pozycję zajął Maciej Kot), natomiast w ostatniej edycji Stoch wygrał wszystkie cztery konkursy, czego wcześniej w całej historii imprezy dokonał tylko Sven Hannawald.

Pod wodzą Horngachera jedne ze swych najlepszych wyników w karierze osiąga Stoch, a koledzy lidera kadry dolatują do poziomu, na jakim nigdy wcześniej nie byli. Kot i Kubacki u Austriaka doskoczyli do swoich pierwszych miejsc na pucharowym podium w startach indywidualnych (Kot nawet dwa razy wygrał), Hula zrobił to w "drużynówce", a indywidualnie też był już o włos - dokładnie o 0,3 pkt - od "pudła". Natomiast Żyła, któremu we wcześniejszych latach zdarzały się piękne wyskoki, osiągnął taką stabilizację, która dała mu drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, brązowy medal MŚ w konkursie indywidualnym, złoto MŚ w drużynie i brąz MŚ w lotach w rywalizacji zespołowej.

*Lahti. Konkurs druzynowy na skoczni HS 130 *Lahti. Konkurs druzynowy na skoczni HS 130 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Pięć okazji i cztery medale

Historię startów Polaków pod wodzą Horngachera warto rozszerzyć o imprezy mistrzowskie. Do 50 konkursów w PŚ trzeba więc dodać pięć konkursów o medale. Tu zaczęło się od dużego niedosytu, bo na MŚ w Lahti na skoczni normalnej mieliśmy trzech Polaków w Top 10 (czwarty Stoch, piąty Kot, ósmy Kubacki), ale żadnego na podium. Później już za każdym razem zdobywaliśmy medale. W sumie cztery. Kolejno: brąz Żyły na skoczni dużej i złoto drużyny w Lahti, a na niedawno rozegranych MŚ w lotach w Oberstdorfie srebro Stocha i brąz drużyny.

I jeszcze jedna dużo mówiąca informacja statystyczna: na 50 konkursów z Horngacherem w PŚ mieliśmy tylko jeden bez choć jednego Polaka w czołowej "10". Coś takiego przytrafiło się naszej kadrze w lotach na Kulm w połowie stycznia bieżącego roku. Wówczas naszym najlepszym zawodnikiem był sklasyfikowany na 14. pozycji Hula. Wszystkie inne czołowe reprezentacje świata miały:

- więcej tego typu wpadek

- mniej zwycięstw w Pucharze Świata

- mniej medali imprez mistrzowskich

Stoeckl ma eskadrę, ale miał trudne chwile

W bieżącym sezonie Norwegowie są liderami Pucharu Narodów i wszystko wskazuje na to, że w Pjongczangu będą najpoważniejszym rywalem Polaków w walce o złoto w konkursie drużynowym. Na MŚ w Lahti uplasowali się za nami, zdobywając srebro. W Oberstdorfie zdominowali MŚ w lotach, wygrywając oba konkursy - indywidualnie dzień przed "drużynówką" triumfował Daniel Andre Tande. Alexander Stoeckl, austriacki kolega Horngachera, wywalczył więc w sumie ze swymi podopiecznymi trzy medale w ostatnich pięciu mistrzowskich konkursach. Norweska eskadra poprzedniej zimy jeszcze nie imponowała. Wtedy wywalczyła cztery zwycięstwa i sześć drugich miejsc, a teraz już jest lepsza, bo ma sześć wygranych konkursów oraz po cztery pozycje drugie i trzecie (w sumie daje to bilans 28 podiów w układzie 10-10-8). Tej zimy Norwegom nie przytrafił się ani jeden start, w którym nie mieliby swojego reprezentanta w pierwszej "10", a w poprzednim sezonie mieli dwa takie występy. O tym, że podopieczni Stoeckla dopiero w ostatnich tygodniach wskoczyli na rzeczywiście najwyższy poziom świadczą punkty z Pucharu Narodów. Zimę 2016-2017 Norwegowie skończyli mając w dorobku 4415 pkt, o ponad 1400 mniej od najlepszej wówczas Polski. Teraz prowadzą z 3922 pkt na koncie. Końcowy wynik powinni mieć dużo lepszy niż przed rokiem, bo przecież rozegrano dopiero 18 z 30 konkursów.

Schuster nie może znaleźć czwartego

Tuż za Norwegami w Pucharze Narodów plasują się Niemcy. Oni po 18 konkursach mają 3799 punktów. Podopieczni kolejnego Austriaka, Wernera Schustera, na podium wskakują najczęściej. Tej zimy zrobili to już 17 razy (4-9-4), a licząc z poprzednią - mają 41 "pudeł" w 50 startach (7-21-13). Gdyby zsumować punkty zdobyte przez poszczególne drużyny w sezonie bieżącym i poprzednim, to oni byliby najlepsi, mieliby ich 9312, a Polacy mieliby 9017. Schuster ma świetnych Richarda Freitaga i Andreasa Wellingera, ale i tak rzadko cieszy się ze zwycięstw. Na ostatnich imprezach mistrzowskich dwa srebrne medale wywalczył Wellinger (w Lahti), a brąz dorzucił Freitag (w Oberstdorfie). Ale Niemcy odczuwali też gorycz porażki spowodowany brakiem na podium drużyny (czwarte miejsca zarówno w Lahti, jak i w Oberstdorfie). Dzieje się tak dlatego, że choć mają jeszcze solidnego Markusa Eisenbichlera (jego największe osiągnięcie to brąz MŚ w Lahti na skoczni normalnej), to brakuje im czwartego zawodnika na najwyższym poziomie. Tu wyglądamy lepiej, u nas na medalowe skakanie gotowych jest pięciu ludzi.

I jeszcze jedno, tytułem uzupełnienia - w ostatnich 50 konkursach PŚ Niemcy dwa razy nie mieli swojego reprezentanta w Top 10.

Kuttin nie wie, jak wyskoczyć z dołka

Austriacy poprzedni sezon kończyli z Kryształową Kulą dla Stefana Krafta, z jego dwoma tytułami mistrza świata, z brązowym medalem drużyny, z drugą pozycją w Pucharze Narodów. Wtedy mieli aż 28 pucharowych podiów w 32 startach (10-5-13), teraz mają ledwie cztery (0-1-3). Trudno spodziewać się, że rezygnacja z przywiezienia do Willingen skoczków wybranych na igrzyska pomoże Heinzowi Kuttinowi odbudować wszystko to, co runęło. Ubiegłej zimy jego zawodnicy byli w Top 10 każdego startu. Teraz zaliczyli już pięć konkursów bez swojego przedstawiciela w czołówce. Bolesnej porażki doznali w Turnieju Czterech Skoczni, w którym najlepszy z nich - Michael Hayboeck - został sklasyfikowany na 14. miejscu, czyli m.in. za czterema Norwegami, czterema Niemcami i trzema Polakami. Na MŚ w lotach do podium, czyli do trzeciej Polski, Austriacy stracili ponad 100 punktów. W Pucharze Narodów są aż o 1883 pkt za prowadzącymi Norwegami. Nie trzeba więcej słów, by udowodnić, że zespół, który przez lata dominował, przeżywa teraz duży kryzys.

Janus był wyraźnie z przodu, teraz nie może się równać

Polskę Horngachera porównujemy z historycznie najlepszymi reprezentacjami, a przecież w momencie objęcia naszej kadry przez Austriaka o takich porównaniach nawet nie mieliśmy prawa marzyć. Trener, który nigdy wcześniej nie pracował z pierwszą reprezentacją, przychodził do nas po sezonie, w którym mieliśmy jedno podium - trzecie miejsce drużyny w Zakopanem - na 35 konkursów. Wtedy nie śniło się nam nawet równanie się ze Słoweńcami, a co dopiero mówić o Niemcach czy Austriakach. Ile Słoweńcy wyskakali od przyjścia do nas Horngachera? Mocny mieli początek ubiegłego sezonu, gdy cztery razy wygrał Domen Prevc. W sumie podopieczni Gorana Janusa uzbierali siedem zwycięstw i 13 miejsc na podium (7-1-5). W Pucharze Narodów ubiegłej zimy stracili do nas ponad 2100 pkt, teraz są gorsi od Polaków o ponad 1300 pkt. Tymczasem w ostatnim sezonie Kruczka ekipa Janusa była od naszej lepsza o dokładnie 3606 pkt.

Komentarze (21)
PŚ w Willingen. Stefanowi Horngacherowi stuknęła '50', Kubacki uczcił jubileusz najlepszego trenera na świecie
Zaloguj się
  • lech2011

    Oceniono 5 razy 5

    to nie tylko świetny trener, ale i ciekawy czlowiek o bardzo różnorodych zainteresowaniach i umiejętnościach.
    Chyba jakiś film o nim powinien powstać, może być wzorem dla wielu z nas.

    Es ist nicht nur ein großartiger Trainer, sondern auch eine interessante Person mit sehr unterschiedlichen Interessen und Fähigkeiten.
    Ich denke ein Film über ihn sollte erstellt werden, er kann für viele von uns ein Vorbild sein.

  • epik73

    Oceniono 4 razy 4

    chwilo trwaj :)

  • Tomasz Ludwig

    Oceniono 1 raz 1

    Dzielenie skóry na niedźwiedziu. Taki ogólny apel do polskich komentatorów sportowych : umiarkowanie i spokój. Dopóki coś się nie stanie to się nie stało.

  • Mariusz Cygan

    0

    Jak się nieuda trudno ja wierzę że się uda jak nie to trudno jestem za reprezentacją Polski po prostu czy to piłka czy skoki ja zawsze jestem tylko kibicem👿😍

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX