Turniej Czterech Skoczni. Thomas Morgenstern o historycznej szansie Kamila Stocha: Niech za dużo nie myśli. Nie za wszelką cenę, bo nie wygra

- Niektórzy którzy ostrzą sobie zęby, żeby pokrzyżować Kamilowi sobotnie plany, ale nie sądzę, żeby dali radę. Znowu czeka ich piekielnie trudne zadanie, bo lider jest w genialnej formie. Z całego serca życzę Kamilowi kolejnego zwycięstwa i dokonania historycznego osiągnięcia - mówi Thomas Morgenstern, jeden z najbardziej wybitnych zawodników w historii, który również bardzo mocno odniósł się austriackiego kryzysu w skokach narciarskich i wielkim konflikcie na linii Alexander Pointner - Heinz Kuttin.
Puchar Świata w Zakopanem Puchar Świata w Zakopanem MATEUSZ SKWARCZEK

Morgestern nie postawiłby na Stocha... Dlaczego?

Dużo pieniędzy postawiłby pan na czwarte z rzędu zwycięstwo Kamila Stocha w sobotnim konkursie w Bischofshofen?

- Zero. Dlaczego? Bo i tak żadnej fortuny bym nie zgarnął. Ile wynosi kurs na Kamila? Pewnie jest najniższy z możliwych, 1,01? Kto by się bawił w takie zakłady (śmiech). Jest zdecydowanym faworytem, żeby po raz kolejny zatriumfować. Musi zrobić jeszcze jeden krok, ale oczywiście rywale też będą walczyć do końca. Widzę tu kilku kandydatów, którzy ostrzą sobie zęby na pokrzyżowanie mu planów. Nie sądzę jednak, żeby dali radę. Znowu czeka ich piekielnie trudne zadanie. Kamil znajduje się w genialnej formie. Jest bardzo blisko wyrównania historycznego rekordu Svena Hannawalda. Życzę mu tego z całego serca, bo bardzo go cenię i lubię. Będę trzymał kciuki, żeby osiągnął cel wymarzony cel.

Dla Stocha to będzie trudna sytuacja. Ma gigantyczną przewagę, ale musi zmierzyć się z niecodzienną presją wygrania czwartego konkursu. Jak najlepiej sobie z tym poradzić?

- Przede wszystkim niech za dużo nie myśli. Niech w ogóle nie zaprząta sobie głowy wszelkimi statystykami. Nie może chcieć wygrać za wszelką cenę. Wtedy się nie uda. To musi przyjść samo. Niech robi dokładnie to samo, powtórzy ten sam dzienny rytuał. Musi tak samo myśleć i tak samo się przygotowywać do najbliższego skoku. Jak wciąż będzie skoncentrowany na sobie i swoich jak najlepszych skokach, to znów powinien wygrać.

Duża przewaga i jeszcze większa presja

Dla Stocha to będzie trudna sytuacja. Ma gigantyczną przewagę, ale musi zmierzyć się z niecodzienną presją wygrania czwartego konkursu. Jak najlepiej sobie z tym poradzić?

- Przede wszystkim niech za dużo nie myśli. Niech w ogóle nie zaprząta sobie głowy wszelkimi statystykami. Nie może chcieć wygrać za wszelką cenę. Wtedy się nie uda. To musi przyjść samo. Niech robi dokładnie to samo, powtórzy ten sam dzienny rytuał. Musi tak samo myśleć i tak samo się przygotowywać do najbliższego skoku. Jak wciąż będzie skoncentrowany na sobie i swoich jak najlepszych skokach, to znów powinien wygrać.

Thomas Morgenstern Thomas Morgenstern Fot. Gregorio Borgia

Nierówna forma Krafta

Rok temu podczas TCS jednym z głównych rywali Stocha, dopóki się nie rozchorował, był Stefan Kraft. W tym roku mistrz świata prezentuje się bardzo nierówno. Dlaczego?

- Nikt chyba nie zna dokładnej przyczyny. Na treningach wygląda dobrze. Na początku Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni też wszystko nieźle funkcjonowało. Stefan był w formie, kończył zawody w okolicach pierwszej piątki. Problemy zaczęły się od Oberstdorfu. Prowadził po pierwszej serii, ale zakończył zawody na czwartej pozycji. Do Kamila tracił wówczas około 17 punktów. W Ga-Pa chciał jak najbardziej zniwelować tę stratę. To był błąd. Włożył w swój skok zbyt wiele energii, podpalił się. A kiedy chcesz za bardzo, to najczęściej nic z tego nie wychodzi. Takie nastawienie to najgorsze co może przytrafić się w skokach narciarskich. Liczę, że w sobotę Stefan pokaże na co go stać, a stać go na naprawdę długie skoki. Jeśli tylko znów będzie skupiał się na swoich skokach, a nie na rywalach, to powinien szybko wrócić wysokiej dyspozycji.

Konflikt Pointnera z Kuttinem

Co pan sądzi o trenerskiej burzy w austriackich mediach, którą wywołał Alexander Pointner, ostro krytykując Heinza Kuttina, obecnego szkoleniowca?

- Nie pojmuję tego. To chora sytuacja. Nie lubię czegoś takiego i nie zgadzam się na takie załatwianie sprawy. Ten człowiek jest tak daleko drużyny, a czasami sprawia wrażenie, jakby wciąż chciał nią kierować. Jak wiadomo, krytykować każdy potrafi. W ubiegłym roku siedział cicho, mimo że sezon był kapitalny w naszym wykonaniu. Gdy Kraft zdobywał mistrzostwa świata w Lahti lub odbierał Kryształową Kulę - on milczał. Szkoda, że nie usłyszeliśmy od niego żadnego dobrego słowa w stylu: "świetna robota panowie". Teraz jest głośny, bo zależy mu na uwadze mediów. Przykre.  

Pointner tęskni za skokami

Pewnie chciałby wrócić do zawodu. Musi tęsknić za skokami. 

- Na pewno tak jest, chociaż nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Życzę mu jak najlepiej, ale powinien wziąć na wstrzymanie. Naprawdę, bo jego oceny są mocno niesprawiedliwe. Wiem co mówię. Widzę jak chłopaki zasuwają na treningach. W drużynie panuje dobra atmosfera, sprzętowo też jesteśmy w czołówce. Jasne, że nikt z nas nie cieszy się z zajmowania dwudziestych miejsc. Przeżywamy bardzo trudny moment. Naszym najlepszym zawodnikiem na TCS jest Michael Hayboeck, który jest dopiero 16. Tak źle dawno nie było, ale weźmy też pod uwagę trudną sytuację, w jakiej znalazł się trener Kuttin.

Kilku naszych czołowych zawodników, którzy jeszcze niedawno walczyli o czołowe miejsca, albo przeszli na emeryturę albo próbuje odzyskać dawny blask. Gregor Schlierenzauer wraca do formy po przebytych kontuzjach, natomiast Andreas Kofler przeżywa problemy ze zdrowiem [cierpi na chorobę autoimmunologiczną]. W zespole mamy tylko trzech doświadczonych skoczków: Stefana Krafta, Michaela Hayboecka i Manuela Fettnera. Kolejni młodsi i utalentowani zawodnicy potrzebują czasu, żeby prezentować najwyższy poziom. Pointer chyba tego nie dostrzega, albo nie chce widzieć.

Do igrzysk zostało trochę czasu

Co z dalszą częścią sezonu? Do igrzysk olimpijskie pozostał nieco ponad miesiąc. Raczej nie zdążycie się pozbierać.

- Jeszcze nas nie skreślajcie. Nic nie jest przesądzone.

Nie ciągnie mistrza na skocznię?

- Pewnie, że ciągnie. Za każdym razem, kiedy wjeżdżam na górę i spoglądam na rozbieg, to czuję mocniejsze bicie serca. To uczucie już ze mną pozostanie do końca.