TCS. Maciej Kot zmaga się z problemem niestabilności w locie. Błąd, który denerwuje i zabiera wiele pozycji

Maciej Kot nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. W pierwszych siedmiu konkursach tylko raz udało mu się wskoczyć do czołowej dziesiątki zawodów, a na mistrzostwach Polski był dopiero piąty. - Chciałbym skakać stabilnie, ale na razie mam z tym problem. Mogę powiedzieć, że cierpliwość wróciła, ale tylko w treningach. Dobrą dyspozycję trzeba potwierdzić w zawodach - mówi Sport.pl Maciej Kot. Skoczek ma kilka problemów, z których największym wydaje się ten związany z niespokojnym lotem.
MP w Wiśle Malince MP w Wiśle Malince GRZEGORZ CELEJEWSKI

Rok temu było znacznie lepiej

Polski skoczek nie ma dobrego początku sezonu. Maciej Kot zaledwie raz na siedem startów zdołał wskoczyć do czołowej dziesiątki Pucharu Świata, a jego najlepsze miejsce, to ósma pozycja z Niżnego Tagiłu. Rok temu Kot był już po pierwszym w karierze podium, a w dziesiątce meldował się w sumie pięć razy.

Kot chciał ten sezon zacząć od mocnego uderzenia, ale na początku zimy pojawiło się u niego kilka problemów, które uniemożliwiły włączenie się do walki o najwyższe cele.

Skoki bez błysku

Polak przyznaje, że na początku sezonu miał trochę kłopotów i w jego skokach brakowało automatyzmów. - Chciałbym skakać stabilnie i automatycznie, ale na razie mam z tym trudność. Potrzebna jest do tego jakaś liczba skoków oddanych na dobrym poziomie. Wtedy można latać na większym luzie. Jak coś nie idzie, to człowiek koncentruje się na detalach i skoki nie są płynne. Moje próby może i są poprawne, ale brakuje w nich tego tzw. błysku, by to wszystko wykonywać bez kombinowania - mówi Sport.pl Maciej Kot.

Problemy w fazie lotu

W pierwszej części sezonu największym problemem Macieja Kota było złapanie stabilności w pierwszej fazie lotu. Skoczek od pewnego czasu zmaga się z "przekręceniem" sylwetki tuż po wyjściu z progu. Kot przyznawał latem, że przeszkoda jest spora i jest ona zakorzeniona głęboko w jego budowie i nawykach.  - Nad tym elementem trzeba pracować cały czas, bo to są rzeczy wynikające z mojej postawy i fizjologii. Niektóre mięśnie są przykurczone, inne zaś rozciągnięte. ,,Proste'' skoki się pojawiły, ale nie jest tak, że każdy skok był idealny - mówił we wrześniu.  

Latem sztab reprezentacji Polski wzmocnił czeski fizjoterapeuta Jakub Kozel, który miał pomóc m.in. 26-latkowi. Można jednak odnieść wrażenie, że po tym, jak Maciej Kot zaczął mocniej pracować nad rozwiązaniem tego błędu, to nie tylko nie udało się go wyeliminować, ale owo "przekręcenie" zaczęło się pojawiać częściej.

Osoby podglądające treningi skoczków w Zakopanem również zauważyły, że problem w locie pojawiał się u Macieja Kota, co może nie być dobrym zwiastunem przed Turniejem Czterech Skoczni.  

Światowa czołówka na rozbiegu

Kot może być jednak zadowolony z prędkości najazdowych, które często były bolączką Polaków. Warto zauważyć, że zakopiańczyk niewiele odstaje od najlepiej jeżdżących skoczków i traci zwykle 0,3/0,4 km/h, co nie jest złym rezultatem, bo Kot nie należy do najwyższych i najcięższych zawodników. 

- Jest to bardzo pozytywna rzecz. Kilka lat temu wiele na tym traciłem. Byłem zawodnikiem, który jeździł poniżej średniej. Sporo pracowaliśmy latem nad tym elementem. Mam jeszcze rezerwy, ale dojazd jest na tyle szybki, że pozwala walczyć z najlepszymi. Moja pozycja na rozbiegu jest też dużo bardziej stabilna, dlatego można koncentrować się tylko na wyjściu z progu - mówi Kot.

Cierpliwość wróciła, ale trzeba ją ugruntować

Tuż po zawodach w Engelbergu rozgoryczony przeciętnymi wynikami Kot przyznał, że zaczął tracić cierpliwość na skoczni. Tą miały przywrócić spokojne skoki w Zakopanem. - Mogę powiedzieć, że cierpliwość wróciła, ale to są tylko treningi, które trzeba potwierdzić zawodami. Dobre skoki dały mi jednak spokój na świąteczny okres. Treningi były bardzo dobre, bo mogliśmy na spokojnie skakać w dobrych warunkach. Każdy z nas potrzebował tych kilkunastu skoków, w których mógł poćwiczyć pewne rzeczy lub przetestować kwestie sprzętowe - dodaje Kot.

Niepokój po mistrzostwach Polski?

W konkursie mistrzostw Polski jednak nadal nie było idealnie. Maciej Kot zajął dopiero piąte miejsce, a jego skoki pozostawiały sporo do życzenia. Możemy mieć tylko nadzieję, że dwukrotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata jakimś cudem znajdzie sposób na rozwiązanie problemów i już od Oberstdorfu wskoczy na wyższy poziom. Czasu nie ma wiele, bo w piątek skoczkowie oddadzą tylko trzy skoki. 

Relacja z treningów i kwalifikacji już w piątek od godziny 14.30 (kwalifikacje 16.30) w Sport.pl - To jest Twój Live