Biathlonowe MŚ. Kołodziejczyk: Dziewczyny zaczęły dojrzewać do sztafety [WYPOWIEDZI]

:
-
- Sztafety przed nami miały lepsze składy, a i za nami było kilka mocnych ekip. Były szanse na to, by być wyżej, ale musiałybyśmy strzelać bezbłędnie - mówiła po czwartym miejscu sztafety na biathlonowych MŚ w Oslo Krystyna Guzik.
O trenowaniu przed strzelaniem

- Wczoraj nie miałyśmy okazji strzelać, bo była mgła. Może mi to pomogło, przerwa i odsunięcie od siebie karabinu. Na przestrzeliwaniu [trening strzelecki godzinę przed startem] było różnie, dlatego ćwiczyłyśmy do ostatniej chwili, świeciło słońce, ale tarcze były w cieniu. To jest najważniejsze, bo jeżeli warunki na strzelnicy się nie zmieniają w czasie biegu, to nie ma problemu - mówiła Monika Hojnisz.

O motywacji przed startem

- Mieliśmy małe zebranie z trenerem Tomkiem Sikorą i z dziewczynami. Wyjątkowo luźno podchodziłyśmy do sztafety, utworzyłyśy sobie na Messengerze grupę we cztery i pisałyśmy sobie głupoty, że potraktujemy bieg jako trening - mówiła Hojnisz.

O warunkach na trasie

- Warunki są dobre, choć bywają miejsca oblodzone, gdzie narty sie obsuwają. To dobry moment by pogratulować i podziękować naszemu zespołowi serwisowemu, bo na tych mistrzostwach spisali się jak nigdy i narty nam pomagały - mówiła Weronika Nowakowska.

O swoim występie

- Jestem z siebie dumna zwłaszcza z postawy na strzelnicy. W stójce stałam koło Norweżki i cały tłum krzyczał wraz z jej strzelaniem, ale wytrzymałam. Biegowo też było dobrze, po wcześniejszych startach nie spodziewałam się, że będę w stanie się utrzymać za takimi zawodniczkami jak Fanny Horn Birkeland czy Franziska Hildebrand - mówiła Hojnisz po drugiej zmianie.

- Cieszę się, że zaprezentowałyśmy się dobrze na strzelnicy. Biegowo każda pokazała to na co ją obecnie stać. Nie jest wielką tajemnicą, że nie jestem w najwyższej formie i nie mogę biegać na sto procent, ale swoje zadanie wykonałam. Na moje możliwości dałam z siebie wszystko - skomentowała trzecią zmianę Nowakowska.

- Dorothea Wierer biegła za mną, pewnie chciała uciec na strzelnicy. Dziś miała słabszy dzień i jej się nie udało - cieszyła się Guzik.

- Ponieudanym biegu sprinterskim jest satysfakcja, bo wydawało się, że coś nie tak poszło w przygotowaniach. Kolejne starty były lepsze, na biegu indysidualnym Krysia i Magda otarły się o medal. Dziś dziewczyny wykonały solidną robotę, zaczęły szybciej biegać i solidnie strzelały. Nie perfekcyjnie, bo musiały doładowywać, ale nie było rund karnych - mówił trenre Adam Kołodziejczyk.

O czwartym miejscu

- Każdy sportowiec marzy o medalach, zwłaszcza tych ze złota. To było nasze, ale przede wszystkim moje marzenie na te mistrzostwa. Z miejsca w pierwszej szostce możemy być jednak bardzo zadowolone - mówiła Nowakowska

- To bardzo wysokie miejsce. Cieszę się, że zaczynamy stabilnie startować, że wychodzi i strzelanie i bieg, a przy potknięciu kogoś z czołówki, albo przy naszym lepszym dniu mamy szansę walczyć o medal. Sztafety przed nami miały znacznie mocniejsze składy, a i za nami było kilka mocnych ekip. Wzgledem punktów zdobytych na tych mistrzostwach byłyśmy bodaj 12. sztafetą. Były szanse na to, by być wyżej, ale musiałybyśmy strzelać bezbłędnie. Te doładowania zabierają po około dziesięć sekund. W biegu trudno to odrobić, bo na tak krótkim odcinku wszystkie dziewczyny szybko biegają - mówiła Guzik. - Jest też niedosyt, bo już wielokrotnie miałyśmy szanse na podium, czasem nawet ocierałyśmy się o niego. Przy dobrym biegu trafiały nam się rundy karne i trafiałyśmy daleko. Szkoda, że nie mamy medalu - dodała.

- Trzy pierwsze zespoły nam uciekły, ale czwarte miejsce brałbym przed startem na pewno - powiedział Kołodziejczyk.

O tym co dalej

- Te dwa czwarte miejsca w tego sezonu były znakiem, że dziewczyny zaczęły dojrzewać do tego, żeby te sztafety dobrze biegać. Teraz to powierdziły - podsumowywał Kołodziejczyk.

- Nic mi nie dolega. Jestem przygotowana i zmobilizowana do niedzielnego biegu, ale nie nastawiam się na miejsca medalowe. Muszę bardzo dobrze pobiec i myśleć na strzelnicy, nie strzelać szybko, tylko to porządnie wypracować - mówiła Guzik. W niedzielnym biegu pościgowym wystartuje też Magdalena Gwizdoń.

- Jadę na Puchar Świata do Chanty Mankijska, czekają mnie jeszcze dwa a może i trzy biegi - powiedziała Hojnisz.

- Jestem bardzo szczęśliwa. Bardzo czekałam na tem moment. Dzisiejszy bieg był powodem dla którego się tutaj znalazłam. Choć temu startowi towarzyszył wielki stres, to był to chyba pierwszy w tym sezonie bieg z kórego bardzo się cieszyłam. Z samego faktu, że mogę w nim wystąpić - powiedziała Nowakowska, która po sztafecie planuje roczną przerwę w startach.

Kolejna oryginalna sesja polskich biathlonistek. Czy podbiją ojczyznę wikingów? [ZDJĘCIA]