PŚ w biathlonie. Zawiało w Anterselvie, Polki dziewiąte

W wyjątkowo wietrznej pogodzie i w zmienionym składzie polskie biathlonistki zajęły 9. miejsce w sztafecie Pucharu Świata w Anterselvie. Wygrały Niemki, przed Czeszkami i Ukrainkami.
Dyskutuj z autorem na Twitterze

Wiatr w Anterselvie przeszkadzał zawodniczkom od początku, ale biegnąca na pierwszej zmianie Monika Hojnisz znakomicie z nim sobie poradziła. Tylko dwa razy dobierała naboje i skończyła jako trzecia, za reprezentantkami Czech i USA.

- Cieszę się bardzo ze swojej zmiany, choć czołówka mi na początku odskoczyła, bo Rosjanka wywróciła się tuż przede mną. Przede wszystkim jestem zadowolona ze swojej postawy na strzelnicy w pozycji stojącej, bo słyszałam, że mało która klapka spada i widzowie ponuro krzyczą na trybunach po pudłach Niemki - komentowała Hojnisz.

Huraganowy podmuch

Weronika Nowakowska-Ziemniak biegła na trzeciej pozycji, ale podczas drugiej wizyty na strzelnicy zerwał się wyjątkowo porywisty wiatr. Zawodniczki stanęły, ale oddawały tylko pojedyncze strzały, czekając, aż wiatr przycichnie. Niestety, dla Nowakowskiej-Ziemniak stawka się wyrównała jak po wypadku w Formule 1, a po pokonaniu karnej rundy Polka spadła na ósme miejsce. - W takich warunkach chyba lepiej było od razu wszystko wystrzelać nawet kosztem biegania rund - komentował trener Adam Kołodziejczyk, gdyż zawodniczki spędziły na strzelnicy ponad dwie minuty. Czeszka Gabriela Soukalova nawet przysiadła na chwilę. - Musiałam to zrobić, bo nogi mi się trzęsły - komentowała.

"Loteria"

Na trzeciej zmianie w polskiej ekipie pobiegła Karolina Pitoń, która startowała w tym sezonie w sztafecie po raz pierwszy. Zastąpiła Magdalenę Gwizdoń, ale nie poradziła sobie w trudnych warunkach. - Tragedia. Nie pamiętam w ostatnim czasie startów z takim wiatrem. To była loteria. W pozycji leżącej ledwo się wybroniłam przed bieganiem karnej rundy. W stojącej jest trudniej, więc niestety musiałam przebiec dodatkowe kółko - mówiła.

Zaspy na trasie

Biegnąca na ostatniej zmianie Krystyna Guzik dobierała naboje trzy razy, ale ustrzegła się przed karną rundą. Dzięki dobremu biegowi przesunęła Polki z powrotem do pierwszej dziesiątki, na dziewiątą pozycję.

- Całkiem całkiem mi się biegło. Wiatr wszystko mieszał. Trzeba było przeczekiwać podmuchy na strzelnicy, na trasie też w niektórych miejscach nawiało śniegu. Raz narty przytrzymywał kopny śnieg, raz przyspieszały w miejscach, skąd go wywiało - komentowała. - Byłam pewna, że nie pobiegnę w sztafecie, że wystartują Magda i Karolina, dopiero wczoraj się dowiedziałam - mówiła.

Choć warunki były losowe i trudne, to najlepiej poradziły sobie na nim najlepsze zawodniczki. Wygrały Niemki mimo dwóch karnych rund na pierwszej zmianie, przed Czeszkami i Ukrainkami. Z faworytek poza pierwszą dziesiątką wylądowały tylko Norweżki, które z 4 karnymi rundami były 11. W sumie aż 14 z 20 startujących reprezentacji miało trzy lub więcej rund karnych.

Teraz walka o medale ME

Po starcie w Anterselvie Polki nie jadą na kolejny Puchar Świata to Novego Mesta (wystartuje tam drugi skład), tylko przez Innsbruck i Rygę lecą do Estonii, gdzie w znanej z biegowego PŚ miejscowości Otepaa odbędą się mistrzostwa Europy w biathlonie.

Do niedawna była to impreza dla zawodniczek do 26. roku życia, ale to ograniczenie zniesiono. Choć to zawody drugiej kategorii, to wywalczenie tam medali ma zapewnić Polkom stypendium z Ministerstwa Sportu. Najważniejszą imprezą pozostają jednak mistrzostwa świata, które odbędą się w Kontiolahti między 5 a 15 marca.

Transmisje w biathlonowego PŚ na antenie Eurosportu.



Bicepsy, kaloryfery i sztangi, czyli jak trenują polskie sportsmenki [ZDJĘCIA]