PŚ w biathlonie. Ostatni strzał Nowakowskiej-Ziemniak

:
-
- Często pudłuję ostatni strzał, więc chciałam dokonać takiego zabiegu, że najpierw zamknęłam ostatni cel, ale nie pomogło - mówiła Weronika Nowakowska-Ziemniak. Polka zajęła 9. miejsce w sprincie biathlonowego Pucharu Świata w Anterselvie. Gdyby trafiła ostatni strzał, stanęłaby na podium.
Dyskutuj z autorem na Twitterze

Nowakowska-Ziemniak to jedyna z Polek, która niemal w każdym starcie walczy o czołowe lokaty. W ostatnim starcie w Ruhpolding była szósta w biegu ze startu wspólnego. W piątek po pierwszym bezbłędnym strzelaniu była piąta. Warunki na strzelnicy były niemal idealne, powiewy wiatru leciutkie.

Podczas drugiego strzelania Polka trafiła trzy kolejne krążki, po czy piąty. Dopiero potem wróciła to czwartego, ale chybiła. - O 2 centymetry - stwierdził trener Adam Kołodziejczyk obserwujący to przez lunetę. - Monice Hojnisz na przykład zabrakło pół centymetra - dodał.

- To całkiem sporo - przyznała Nowakowskia-Ziemniak na mecie. - Jestem z siebie bardzo zadowolona poza tym ostatnim strzałem. Chyba głowa już pobiegła, nie wytrzymałam, podejrzewam, że zrobiłam ruch barkiem - mówiła. Do trzeciej Laury Dahlmaier Polka straciła 19,6 sekundy, czyli o kilka sekund mniej niż zajmuje pokonanie karnej rundy po niecelnym strzale.

- Często pudłuję ostatni strzał, więc chciałam dokonać takiego zabiegu, że najpierw zamknęłam ostatni cel, ale nie pomogło. Z roku na rok radzę sobie z tym lepiej. Technika strzelecka to jedno, a głowa, psychika umiejętność koncentracji i wyłączenia się z tego, co się dzieje dookoła, to jest druga strona strzelania. Na poziomie mistrzowskim to ona decyduje, bo strzelać tu umieją wszyscy - analizowała.

Po drugim strzelaniu Polka była ósma, ale nie zdołała odrobić strat na ostatnim okrążeniu. - Z biegu jestem bardzo zadowolona. Na ostatniej pętli trochę zabrakło. Ja sprinty zaczynam bardzo mocno i jeżeli wystarcza, to super, jeśli nie to trudno. Zakładam, że wszystko albo nic i szczególnie sprinty tak biegam - komentowała.

Wygrała bezbłędna w piątek Białorusinka Daria Domraczewa, przed Finką Kaisą Makarainen, która spudłowała raz, ale w biegu niewiele zawodniczek może z nią rywalizować. Pozostałe Polski zajęły dalsze miejsca. Hojnisz z dwoma pudłami była 33., ale zdobyła kolejne punkty Pucharu Świata. - Jeśli chodzi o postawę na strzelnicy, to mogłaby być lepsza, zwłaszcza po ostatnich dobrych startach w Ruhpolding - analizowała najmłodsza z Polek na mecie. - Jeśli chodzi o bieg, to bardzo ciężko się dziś czułam, zwłaszcza na ostatnim kole. Muszę dokładnie przeanalizować czasy. Może to przez wysokość, bo choć trasa nie należy do trudnych, to prawie każdy, kto przybiega na metę, pada. Coś w tym musi być - dodała.

W sobotnim biegu pościgowym zobaczymy jeszcze tylko 45. Magdalenę Gwizdoń (1 pudło). Krystyna Pałka i Karolina Pitoń spudłowały po trzy razy i nie zmieściły się w pierwszej sześćdziesiątce. Zajęły odpowiednio 75. i 65. miejsce. Jak oceniają swój start, wiedzą tylko one, bo solidarnie minęły polskich dziennikarzy jak powietrze.

W sobotę bieg pościgowy z udziałem 60 najlepszych zawodniczek w sprincie. Transmisja od 15.30 w Eurosporcie i Polsacie Sport.

Bicepsy, kaloryfery i sztangi, czyli jak trenują polskie sportsmenki [ZDJĘCIA]