Biatlonistki mają moc. Co ustrzelą w Soczi?

W środę o 17.15 w szwedzkim Östersund pierwszy w sezonie indywidualny bieg Pucharu Świata. - Początek nie jest ważny, najwyższa forma ma przyjść na igrzyska - mówi wicemistrzyni świata Krystyna Pałka.
Tylko przez chwilę wydawało się, że wszystko, co w polskim biatlonie było najlepsze, odeszło na emeryturę wraz z Tomaszem Sikorą półtora roku temu.

Okazało się, że pustkę szybko wypełniły biatlonistki, które w poprzednim sezonie 13 razy zajmowały miejsca w pierwszej dziesiątce PŚ. Liderka ekipy, 30-letnia Krystyna Pałka, zdobyła w lutym srebrny medal w biegu na dochodzenie na mistrzostwach świata w Nowym Mieście. Takiego sukcesu w kobiecym biatlonie nad Wisłą jeszcze nie było. W pierwszej dziesiątce PŚ Pałka zmieściła się siedem razy, w klasyfikacji generalnej zajęła 14. miejsce, ale gdyby nie kontuzje i słabsza końcówka sezonu, miała szansę na jeszcze lepszą lokatę.

Jednym z biatlonowych objawień roku została 22-letnia Monika Hojnisz, która na MŚ wywalczyła brąz w biegu ze startu wspólnego, zostawiając w tyle wiele faworytek. 33-letnia Magdalena Gwizdoń też pokazała moc - w marcu była najszybsza w Soczi na trasie, na której od 7 lutego będzie toczyła się rywalizacja o medale. W kadrze wybija się też 27-letnia Weronika Nowakowska--Ziemniak, która na poprzednich igrzyskach w Vancouver była piąta w biegu na 15 km, a ostatnio m.in. siódma w PŚ w Oberhofie. Polki od lat pukają do czołówki w sztafecie - w poprzednim sezonie raz były czwarte, dwukrotnie szóste.

- Dobre wyniki mnie nie zaskakują. Gwizdoń stawała na podium PŚ już kilka lat temu, Pałka otarła się o podium igrzysk w 2006 r. Dziewczyny zawsze miały talent, brakowało detali. Teraz wszystko zaskoczyło. Związek biatlonowy po latach sukcesów Sikory stanął na nogi, pieniędzy jest więcej, Polki otacza sztab fachowców - mówi Tomasz Jaroński, komentator biatlonu w Eurosporcie. - Wciąż nie mogą marzyć o tym, co mają np. najbogatsze Niemki, ale na przygotowania do igrzysk na przyzwoitym poziomie starcza, a do tego dziewczyny ciężko pracują, uwierzyły w siebie - dodaje Jaroński.

Sporo pochwał zbiera Adam Kołodziejczyk, pierwszy od lat polski szkoleniowiec kadry (jego poprzednikiem był Norweg, wcześniej reprezentację prowadzili Ukraińcy). Wywodzący się z lekkoatletyki trener wyróżnia się w biatlonowym światku tym, że nie robi nic "na nos", ale wszystko liczy, analizuje, sprawdza, ma do sportu podejście naukowe. Do kadry dołączył niedawno Krzysztof Rymski, trener strzelectwa sportowego, obecny m.in. na ostatnich igrzyskach w Londynie, przed olimpiadą w Atenach współpracujący z kadrą pięcioboistów. - Ma pomóc w technice strzeleckiej, ale też w psychologii. Chcieliśmy spróbować czegoś nowego, każda rada, która może poprawić wyniki, jest cenna - mówi Zbigniew Waśkiewicz, prezes związku biatlonowego.

Przed tym sezonem biatlonistki przygotowywały się m.in. w Oberhofie w specjalnej hali z ujemną temperaturą, gdzie można biegać po śniegu i strzelać nawet wtedy, gdy na zewnątrz jest upał. Były też na zgrupowaniach w austriackim Obertilliach i na lodowcu w Ramsau, ostatnie tygodnie spędziły w szwedzkim Irde.

- Po dwóch medalach MŚ i zwycięstwie Magdy w Soczi apetyty na dalsze sukcesy wzrosły, ale poczekajmy na pierwsze starty, wtedy dowiemy się, jak nasze przygotowania wypadły na tle konkurencji - mówił trener Kołodziejczyk przed wylotem do Szwecji.

Sądząc po wynikach niedzielnej sztafety mieszanej (2x6 + 2x7,5 km), Polacy zaczęli sezon słabo - zajęli dopiero 20. miejsce. Łukasz Szczurek i Krzyszof Pływaczyk zawalili bieg, a wcześniej fatalnie pudłowała Gwizdoń - aż 11 razy na 16 prób (musiała przebiec pięć rund karnych). Ale trener Kołodziejczyk z występu kobiet i tak był zadowolony, bo biegnąca na pierwszej zmianie Krystyna Pałka miała piąty czas, a Gwizdoń też jeden z lepszych. - Pudłowali wszyscy, nie tylko Magda, po prostu wiał bardzo silny wiatr, a wyniki biegu są obiecujące - podkreślił Kołodziejczyk.

Środowy start na 15 km wiatr też może zamienić w loterię, będą aż cztery strzelania, a każde pudło oznacza karną minutę. W teorii najmocniejsze powinny być najlepiej strzelające Nowakowska-Ziemniak i Pałka, która przed rokiem na 15 km była w Östersund siódma. - Nie spodziewamy się rewelacyjnych wyników już na początku, najwyższa forma ma być w Soczi. Pierwsze starty traktujemy tak naprawdę treningowo - podkreśla Pałka.

W czwartek w Östersund na 20 km będą ścigać się mężczyźni, w piątek i sobotę - sprinty (7,5 i 10 km), w niedzielę - biegi pościgowe (10 i 12,5 km).

Kryształowych Kul za PŚ bronią Norweżka Tora Berger i Francuz Martin Fourcade. 20. sezon zaczyna 39-letni Ole Einar Bjorndalen, który w PŚ wygrał rekordowe 93 razy. Na igrzyskach w Soczi Norweg chce zdobyć swój 13. medal olimpijski, a najlepiej - siódmy złoty. 12 dni temu w mocno obsadzonych zawodach testowych w Sjusjoen Bjorndalen wygrał bieg masowy, wyprzedzając m.in. o 7 s młodszego o 11 lat rodaka Emila Hegle Svendsena.

Relacje z PŚ w Eurosporcie i TVP Sport

Czy polskie biathlonistki przywiozą z igrzysk medale?