MŚ w biathlonie. Blamaż Polaków w sztafecie

28. miejsce zajęła polska sztafeta mężczyzn na mistrzostwach świata w biathlonie. Lepsze były takie ?potęgi? jak Wielka Brytania, Korea Południowa, Serbia czy Japonia. Polacy wyprzedzili jedynie Hiszpanów.
O fatalnym wyniku Polaków przesądziła pierwsza zmiana. Łukasz Szczurek, jeden z dwójki liderów reprezentacji, mimo dobrania trzech naboi w pozycji stojącej nie zestrzelił aż trzech kółek. W rezultacie Adam Kwak ruszył na trasę na ostatniej pozycji, ze stratą 2 minut i 44 sekund do prowadzącego Niemca.

Kwak na obu strzelaninach dobierał po dwa naboje i mimo że nie musiał biegać rundy karnej, to miał 28. czas na drugiej zmianie.

Jedynym, który nie zawalił swojego startu, był Krzysztof Pływaczyk, który na trzeciej zmianie dobierał jedynie jeden nabój i miał 17. czas zmiany.

Kończący sztafetę Łukasz Słonina też wystrzelał rundę karną. Do mety nie dotarł, bo już wcześniej Polacy zostali zdublowani i organizatorzy przerwali bieg, gdy czołówka była już na mecie, a dalsze pozycje zostały ustalone.

Wygrali Norwegowie, z dużą przewagą nad Francją i Niemcami. Ostatnia sztafeta, której zmierzono czas, była 16. Estonia. Przed Polakami uplasowali się także między innymi reprezentanci: Rumunii (19. miejsce), Kazachstanu (20.), Wielkiej Brytanii (23.), Korei Południowej (24.), Litwy (25.), Japonii (26.) i Serbii (27.). Za plecami Polaków zostali jedynie Hiszpanie.

Czemu jest aż tak źle?

Po ostatnim bardzo słabym sezonie i zakończeniu kariery przez Tomasza Sikorę Ministerstwo Sportu poważnie ograniczyło finansowanie kadry mężczyzn. Zawodnicy trenowali indywidualnie bądź w klubach i musieli między sobą rywalizować o miejsca wyjazdowe na dwa obozy zagraniczne.

Początek sezonu mieli fatalny, przed mistrzostwami świata najlepszym wynikiem w Pucharze Świata było 60. miejsce Łukasza Szczurka. W najlepszych starcie w Novym Meście, w biegu indywidualnym, Szczurek był 41., a Krzysztof Pływaczyk 52. - Nadal mam wielka frajdę z trenowania i wielką motywację. Bardzo chcę wrócić do poziomu, który prezentowałem kiedyś. Wszystko w moim życiu jest podporządkowane sportowi - przekonywał po biegu indywidualnym Pływaczyk.

"Szczurek zabił sztafetę"

Po biegu Łukasz Szczurek skarżył się na problemy zdrowotne. - Nie wiem, czym to zatrucie było spowodowane. Pewnie nerwami, że walczymy o miejsca na igrzyskach. Obiadu praktycznie nie zjadłem. Co wziąłem do ust, to zwróciłem. Czułem się osłabiony - mówił Szczurek.



- Nic o tym nie wiem. Nie skarżył się, może doktor coś wie - komentował po biegu trener kadry kobiet Adam Kołodziejczyk, będący również szefem wyszkolenia w Polskim Związku Biathlonu. - Nawet jeżeli to prawda, to nie powinno mu przeszkodzić w strzelaniu. Generalnie sam siebie dzisiaj zabił na tej pierwszej zmianie i to ustawiło naszą sztafetę na cały ten bieg - dodał.

Co z igrzyskami?

Pomimo fatalnego występu Polacy obronili miejsce w pierwszej dwudziestce rankingu olimpijskiego, dzięki czemu będą mogli wysłać na igrzyska w Soczi nawet czterech zawodników.

- Mam nadzieję, że ministerstwo znajdzie pieniądze, by ich finansować. W ostatnim sezonie praktycznie nie byli oni finansowani, poza drobnymi środkami i dwoma zgrupowaniami, i taki mamy tego efekt - mówił po biegu Kołodziejczyk.

Jak zauważa Kołodziejczyk, miejsce w dwudziestce rankingu olimpijskiego to w tych okolicznościach pewnego rodzaju sukces.

- W naszej dyscyplinie, dość popularnej wśród sportów zimowych, startuje ponad 40 państw, więc jesteśmy w połowie tej stawki. Ktoś może powiedzieć, że to źle, ale od kilku lat po odejściu Tomasza Sikory ta stagnacja się pogłębiała. To na siebie wpływało: słabe wyniki i słabsze finansowanie, jeszcze słabsze wyniki i znów mniejsze środki, i w ostatnim roku już naprawdę nie mogliśmy na nich pieniędzy wyłożyć, nawet jakbyśmy chcieli - tłumaczył Kołodziejczyk.

Polska ma więc cztery miejsca dla biathlonistów w Soczi, ale nie jest pewne, czy wyśle do Rosji pełen skład.

- Fajnie, że mamy tę możliwość wysłania czterech, ale zobaczymy, jakie będą pieniądze na ich przygotowania. Na pewno pojadą dwaj najlepsi, w tym momencie to Szczurek i Pływaczyk, ale zobaczymy, jak będzie, bo mamy młodych zawodników w juniorach, którzy depczą po piętach starszym kolegom. Wyślemy takich, którzy nie przyniosą nam wstydu - zakończył Kołodziejczyk.

W niedzielę na zakończenie mistrzostw odbędą się biegi ze startu wspólnego, w których wystartuje po 30 biathlonistek i biathlonistów. O 12 pobiegną kobiety, wśród nich cztery Polki: Krystyna Pałka, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska-Ziemniak i Monika Hojnisz.

Transmisje ze wszystkich biegów mistrzostw świata w Novym Mescie w Eurosporcie.