MŚ w biathlonie. Wielka polsko-włoska rodzina

Od tego sezonu w zespole przygotowującym narty polskim biathlonistom są dwaj specjaliści z Włoch. - Czujemy się tu jak w drugiej rodzinie - mówi Federico Fontana. A polskie biathlonistki bardzo chwalą ich pracę. Relacja na żywo ze sztafety kobiet od 17.15 w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.
W poprzednim sezonie jednym z problemów polskiej kadry było przygotowanie nart. - Nasi serwismeni starali się, jak mogli, jednak zdarzały się wpadki - przyznaje Krystyna Pałka.

W tym sezonie Polski Związek Biathlonu zatrudnił dwóch specjalistów z Włoch: Federica Fontanę i Brunona Maddalina. Pomaga im były reprezentant Polski Mirosław Kobus, a całym zespołem opiekuje się trener Tomasz Bernat.

- Przed poprzednimi mistrzostwami świata w Ruhploding Bruno współpracował z Tomaszem Sikorą i przygotowywał mu narty. Od tego się zaczęło - zaczyna swoją opowieść Fontana. - Potem na wiosnę Polacy szukali nowego teamu do serwisowania nart. Najpierw zgłosili się do Brunona, a on zadzwonił do mnie. Byłem trochę zestresowany, bo to nowy zespół, nowy kraj, polski język trochę mnie przerażał. Ale dowiedziałem się, że angielski wystarczy, i to mnie uspokoiło. Teraz już nawet trochę rozumiemy po polsku - dodaje.

Ukraińcy już chcieli ich podkupić

Włosi dołączyli do polskiej kadry w październiku na pierwszym zgrupowaniu reprezentacji Polski w Ramsau. - Od początku pracowaliśmy intensywnie przede wszystkim nad strukturą nart. To była największa praca do wykonania, by przygotować szeroki zestaw nart. Opracowaliśmy 25 struktur na różne warunki - opowiada Fontana, który w przeszłości był narciarzem biegowym, a następnie pracował z włoską kadrą juniorów w biegach.

Pracę Włochów widać w tegorocznych startach Polek, które znacznie poprawiły czasy biegu. - Narty jadą tak, jak powinny. Nie ma z nimi takich problemów, jakie bywały przed rokiem - przyznaje Nowakowska-Ziemniak.

- Już po pierwszych Pucharach Świata pracę naszych serwismenów docenili Ukraińcy. Zauważyli, że nasze narty jadą, a ich nie za bardzo. Dostałem pytanie, ile płacimy. Na wszelki wypadek potroiłem kwotę, i w odpowiedzi usłyszałem, że to dla nich żaden problem. Ale naturalnie nie zgodziłem się - opowiada prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz. Kontrakt z Włochami obowiązuje do końca przyszłego, olimpijskiego sezonu.

Jak w rodzinie

Włosi bardzo chwalą sobie atmosferę panującą w zespole.

- Na początku to była nowa sytuacja, ale po tygodniu, dwóch zaczęliśmy się dogadywać. Tworzymy teraz bardzo dobry zespół z pozostałymi serwismenami i trenerami, czujemy się tu jak w drugiej rodzinie. Spędzamy ze sobą sporo czasu, często od 10 rano do 8 wieczorem, potem jemy obiad i jeszcze siedzimy razem w pokoju. Zyskałem nowych, świetnych przyjaciół - mówi Fontana.

Widać to, gdy odwiedza się kwaterę Polaków w Novym Mescie. Maddalin przyjechał tu z żoną i z 6-letnią córką Nadią, która z miejsca stała się największą fanką polskiej ekipy. Najbardziej upodobała sobie Weronikę Nowakowską-Ziemniak, gdy jest w pobliżu, nie odstępuje jej na krok. - W czasie Pucharu Świata w Anterselvie, kiedy popsułam występ sztafety na ostatniej zmianie, strasznie płakała, nie mogła się uspokoić - wspomina zawodniczka.

Włosi zżyli się z biało-czerwonymi, ale... jeszcze ani razu nie byli w Polsce. - Po raz pierwszy będziemy w niedzielę, ale tylko na jedną noc. Ale na wiosnę już planuję tygodniowe wakacje w waszym kraju - zapewniał dziennikarzy w Novym Mescie Fontana.

Pałka wciąż z Austriakami

Jedyną reprezentantką Polski niekorzystającą z serwisu Włochów jest Pałka, której narty przygotowują Austriacy. - Przed tym sezonem nie było jeszcze pewne, czy coś się w tym temacie zmieni w naszej ekipie, więc postanowiłam szukać na własną rękę. Potem okazało się, że związek znalazł Włochów, ale ja już byłam dogadana - tłumaczy. - Z Austriaków jestem bardzo zadowolona i w przyszłym sezonie będę kontynuować współpracę z nimi - dodaje.

Wszystkie transmisje w biathlonowych MŚ w Eurosporcie.