MŚ w biathlonie. Sikorę dopinguje Bjoerndalen

Tomasz Sikora w grudniu skończył 38 lat, pół życia startuje PŚ i nie ma dosyć. W mistrzostwach świata, które zaczną się 1 marca w Ruhpolding, chce walczyć o medal. Tylko czy to realne?
Wicemistrzostwo świata juniorów w 1993 roku w Ruhpolding otwiera listę międzynarodowych sukcesów Tomasza Sikory. 19 lat temu przegrał tylko z legendarnym dziś królem nart Ole Einarem Bjoerndalenem. W marcu 2012 Polak i Norweg znowu spotkają się w Ruhpolding. Do Niemiec na mistrzostwa świata przyjadą jednak w różnych nastrojach.

Norweg wygrał ostatnią próbę przed mistrzostwami w fińskim Kontiolahti. Było to 94. zwycięstwo Bjorndalena w zawodach rangi Pucharu Świata.

Starszy od niego o miesiąc Sikora po serii porażek wycofał się z Pucharu Świata. Ostatnio startował w 30-kilometrowym maratonie w Val di Vizze i na Słowacji w Pucharze Europy Centralnej. - Mocnej obsady oba biegi nie miały - mówi eufemistycznie trener Tomasz Bernat. - Musieliśmy jednak gdzieś sprawdzić formę po ciężkich treningach w Anterselvie. W szczęśliwym dla Polaka włoskim kurorcie (w 1995 roku zdobył tam mistrzostwo świata) Sikora i trener zaszyli się, by trenować. - Na nartach spędziłem wiele godzin, biegałem w dużym mrozie i przy porywistym wietrze - opowiada Sikora.

- Biatlon to trudny sport. Wszystko musi się zgrać - przygotowanie fizycznie i psychiczne oraz sprzęt. U Tomka to nie pracowało, dlatego decyzja o wycofaniu się była rozsądna - tłumaczy prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz.

- Trudno oceniać, czy narty, które dostał Tomek na początku sezonu, nie były najwyższej jakości, czy może źle je przygotowano. W Anterselvie Sikora miał pomoc ludzi z Fischera i na mistrzostwach narty powinny jechać dobrze - mówi Waśkiewicz.

Co dokładnie poprawili w sprzęcie, Sikora i Bernat nie chcą zdradzić. - Przejrzeliśmy narty pod kątem struktur. Reszta to nasza tajemnica - ucina trener.

Tajemnicą nie jest natomiast rozszerzenie zespołu technicznego reprezentacji. Do czterech Polaków dołączy włoski serwismen. Będzie pracował dla Tomasza Sikory - zdradza Dagmara Gerasimuk, sekretarz generalna Polskiego Związku Biathlonu. Dlaczego wicemistrz olimpijski nie miał człowieka od sprzętu?

- Fakt, Justyna Kowalczyk ma tylu serwismenów, ilu obsługuje całą pozostałą kadrę biegaczy i biatlonistów, ale też nikt nie osiąga takich wyników jak Justyna - tłumaczy Waśkiewicz.

Czy specjalny serwismen znaczy, że Sikora w Ruhpolding chce walczyć o medale? - Jadąc na mistrzostwa świata, trzeba sobie stawiać wysokie cele - mówi Bernat. - Zwycięstwo Bjorndalena podniosło nas na duchu. Od tylu lat wspólnie startują i obaj wiedzą, jak trudno jest walczyć z młodymi - dodaje Bernat. - Na początku sezonu 27-letni mistrz olimpijski Emil Hegle Svendsen stwierdził, że jego kolega z reprezentacji już się skończył. Bjorndalen udowodnił, że to nieprawda. Mam nadzieję, że Tomkowi też się uda.

Byli już biatloniści, którzy odnosili sukcesy w podobnym wieku - Norweg Halvard Hanevold, mając 41 lat, został mistrzem olimpijskim, Rosjanin Siergiej Czepikow w wieku 39 lat zdobył na igrzyskach srebro, a jako 38-latek PŚ skończył na czwartym miejscu.

- W sportach wytrzymałościowych wiek nie ma wielkiego znaczenia. Marek Kolbowicz, mistrz olimpijski w wioślarstwie, ma 41 lat i szykuje się do igrzysk w Londynie - przypomina Waśkiewicz. - Tomek w grudniu skończył 38 lat, więc daleko mu do emerytury. Prowadzi sportowy tryb życia, dba o siebie. Nawet jeśli będzie chciał startować na igrzyskach w Soczi za dwa lata, to wciąż nie będę uważał, by wiek miał być przeszkodą.

Co na to eksperci? - Nie będzie łatwo. Tomek stracił kontakt z czołówką w biegu, a strzelanie nie jest jego najmocniejszą stroną. Zapomnijmy o podium, ale gdyby ukończył bieg na 20 km w pierwszej dziesiątce, wypadł dobrze w sprincie, a także wystartował na dochodzenie, moglibyśmy uważać, że wypełnił kontrakt - analizuje komentator Eurosportu Krzysztof Wyrzykowski. - Trasy w Ruhpolding nie zawsze mu odpowiadały, a najlepsze wspomnienia związane z tym bawarskim miasteczkiem łączą się z tym, że dwukrotnie odbierał tam kończącego sezon biatlonowego Oscara.

- O medale w Ruhpolding będzie trudno - zgadza się Jaroński. - Młodzież atakuje. Jest bardzo wielu zawodników, którzy będą walczyć o medale. Trzeba być jednak optymistą. W Ruhpolding 19 lat temu Sikora i Bjorndalen rywalizowali o mistrzostwo świata juniorów. Oby historia się powtórzyła! - kończy Jaroński.