Narciarstwo alpejskie. Finał PŚ w Lenzerheide. Gorzki koniec sezonu Lindsey Vonn

Odwołany ostatni gigant sezonu - w finale PŚ w Lenzerheide - spowodował, że Amerykanka nie tylko odrobiła trzypunktowe straty do Marii Riesch, ale też straciła przyjaciółkę.
Niemka przez trzy lata próbowała pokonać Vonn w walce o wielką Kryształową Kulę - nieskutecznie. Dwukrotnie kończyła sezon bezpośrednio za Amerykanką, swoją najbliższą przyjaciółką, co rzadkie w świecie najwyższego wyczynu.

W tym sezonie, w ostatnich tygodniach, zmarnowała 200 punktów przewagi, choć wydawało się, że po złych mistrzostwach w Ga-Pa Amerykanka - zawsze na bożonarodzeniowej wieczerzy jest gościem w domu Rieschów - nie podniesie się.

Tymczasem Vonn zmobilizowała się do walki. Przed ostatnim startem sezonu Riesch - dzięki czwartemu miejscu w piątkowym slalomie i odwołaniu supergiganta w czwartek - miała zaledwie trzy punkty więcej. Vonn już wtedy podejrzała, że z trasą na gigant nie jest dobrze. I w sobotę po inspekcji trasy FIS odwołał start z powodu złych warunków śniegowych i mgły.

Amerykanie protestowali, ale na nic. Riesch po raz pierwszy w karierze zdobyła najbardziej prestiżowe trofeum w narciarstwie alpejskim z najmniejszą od sześciu lat przewagą nad drugą w klasyfikacji.

W specjalnym oświadczeniu Amerykanka stwierdziła, że "jest zdruzgotana decyzją federacji". Podczas wręczenia trofeum nie była w stanie ukryć rozczarowania, nie pogratulowała Niemce. Riesch tego oczekiwała po trzech latach odwrotnej sytuacji.

- Wygrać czy przegrać. Chciałam mieć po prostu szansę na walkę do końca - napisała Vonn.

Ponieważ Niemka wychodzi w przyszłym miesiącu za mąż za swojego austriackiego agenta, dziennikarze w Lenzerheide dopytywali ją, czy jej przyjaciółka przyjmie zaproszenie na ślub. - Nie sądzę - odpowiedziała Riesch. - Sytuacja dla niej jest trudna, bo zawsze chce wygrywać i zwykle jej się udaje. Ja w jej sytuacji zawsze zachowywałam się fair.

Vonn jest już najbardziej utytułowaną amerykańską alpejką, jej 41 zwycięstw jest piątym wynikiem w 44-letniej historii Pucharu Świata. Jeśli nie dopadną jej kontuzje, ma w zasięgu rekord Annemarie Moser-Proell - 62 zwycięstwa.

- Pozostaje rzucić się do pracy latem, aby wrócić do wygrywania w przyszłym sezonie - napisała Vonn.

Wśród mężczyzn tytuł zapewnił sobie wcześniej Ivica Kostelić. Jest pierwszym od pięciu lat specjalistą od slalomu, który zdobył główne trofeum. W sobotnim slalomie w gęstej mgle był dopiero 17.

Zwycięstwo Domraczewej w biathlonowym Pucharze Świata »