Narciarstwo alpejskie. Vonn czy Riesch - walka trwa do końca

27 pkt przewagi ma Lindsey Vonn nad Marią Riesch w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale nie jest faworytką do zdobycia Kryształowej Kuli. W piątek ostatni slalom, w. sobotę - kończący sezon gigant
Riesch ma szansę zostać pierwszą Niemką z Kryształową Kulą od czasów Katji Seizinger (1998). Wysoka, potężnie zbudowana 26-latka z Garmisch jeszcze na początku lutego wydawała się pewniakiem do zwycięstwa - nad Vonn miała blisko 200 pkt przewagi. Ale Amerykanka, która od trzech lat nie ma sobie równych w PŚ, przypuściła niesamowity kontratak - od zakończenia lutowych mistrzostw świata nie schodziła właściwie z podium. Wygrała m.in. zjazd w Are, supergigant w Traviso, a do tego była jeszcze trzykrotnie druga i raz trzecia. W środę w szwajcarskim Lenzerheide, gdzie tradycyjnie organizowane są cztery ostatnie wyścigi sezonu, Vonn finiszowała czwarta w zjeździe, a Riesch zajęła dopiero 17. lokatę i po dwóch miesiącach dała się wyprzedzić Amerykance.

Wczoraj do Niemki uśmiechnęło się jednak szczęście - z powodu deszczu i rozmycia trasy odwołano ostatni w sezonie supergigant. Vonn byłaby w nim zdecydowaną faworytką - w 21 ostatnich supergigantach stawała na podium, wygrała 14!

Do rozegrania został więc tylko dzisiejszy slalom i sobotni gigant, co faworyzuje Niemkę, która od zawsze była nieco lepsza w konkurencjach technicznych. Vonn nie lubi zwłaszcza gigantów. Dopiero w tym sezonie po raz pierwszy w karierze udało jej się stanąć na podium w tej konkurencji - w czeskim Spindlerovym Mlynie była trzecia. W slalomie szanse będą wyrównane, ale tylko w teorii - w przeszłości Vonn nawet wygrywała slalomy, ale na sześć ostatnich cztery razy wypadła z trasy, a najwyżej była 16. Natomiast Riesch w slalomie jest aktualną mistrzynią olimpijską.

Niemka, choć nie prowadzi, będzie więc minimalną faworytką. Pytanie tylko, czy slalom i gigant też nie spłyną z deszczem i czy Riesch wytrzyma psychicznie. Vonn jest odporniejsza na stres - od dawna uchodzi za najmocniejszą pod tym względem narciarkę. Pod presją jeździ najlepiej.

Ewentualne zwycięstwo Vonn w klasyfikacji generalnej oznaczałoby, że Amerykanka niepostrzeżenie stanie się już drugą najbardziej utytułowaną alpejką w historii. Co najmniej cztery Kryształowe Kule miała tylko, przed ponad 30 laty, legendarna Austriaczka Annemarie-Proell (sześć). Vonn ma już też na koncie 41 pojedynczych pucharowych zwycięstw i za chwilę wyprzedzi Anję Paerson (42). Przed nią będzie wtedy już tylko wielka trójka z Renate Goetschl (46), Vreni Schneider (55) i Proell (62).

- Niech wygra lepsza - mówi z uśmiechem Vonn, która prywatnie jest najlepszą przyjaciółką Riesch. Znają się od czasów juniorskich, często się odwiedzają, jeżdżą razem na wakacje. Maria nauczyła Lindsey mówić po niemiecku.

Małą Kryształową Kulę w slalomie zapewniła już sobie Austriaczka Marlies Schild, wśród gigancistek prowadzi Niemka Viktoria Rebensburg, ale cztery inne alpejki mogą ją wyprzedzić.

U mężczyzn PŚ jest rozstrzygnięty. Klasyfikację generalną wygrał Chorwat Ivica Kostelić. Matematyczne szanse na wyprzedzenie Amerykanina Teda Ligety'ego w klasyfikacji gigantowej ma jeszcze m.in. Norweg Aksel Lund-Svindal, a małą Kryształową Kulę w slalomie może jeszcze wydrzeć z rąk Kostelicia Francuz Jean-Baptiste Grange lub Szwed Andre Myhrer.

Relacje z finałów PŚ w piątek i sobotę w Eurosporcie i Eurosporcie 2.