Narciarstwo alpejskie. Trzy razy Worley

157 centymetrów wzrostu, pół życia w Nowej Zelandii, drugie pół we Francji - tak wygląda przepis Tessy Worley na gigantową dominację w Pucharze Świata.
Niepozorna 21-letnia blondynka wygrała wszystkie rozegrane w tym sezonie giganty - w listopadzie była najszybsza w Aspen, w grudniu triumfowała w St. Moritz, a wczoraj rozbiła konkurentki w austriackim Semmering. Drugą na mecie Niemkę Marię Riesch wyprzedziła o 0,62 s.

Worley reprezentuje Francję, ale jej ojciec jest Australijczykiem, a pół życia spędziła w Nowej Zelandii, gdzie rodzice pracowali w szkółce narciarskiej. Kiedy zima znów zjawiała się w Europie, Tessa przenosiła się w rodzinne rejony matki do Le Grand-Bornand. Na nartach jeździła więc na okrągło, a jej kariera wystrzeliła, gdy w 2007 r. założyła mundur i została zawodniczką elitarnego Team France Militaire de Ski, czyli narciarskiej drużyny francuskiej armii.

Pierwsze zwycięstwo w PŚ odniosła jeszcze jako nastolatka w 2008 r. w Aspen - francuska alpejka stanęła wówczas na najwyższym stopniu podium po raz pierwszy od 2005 r. (Ingrid Jacquemod), a w gigancie - od 1999 r. (Regine Cavagnoud). Od tego czasu Francuzi uważają Worley za największy talent w kobiecej kadrze, który w przyszłości ma im dać grad medali na MŚ i igrzyskach. - W tym sezonie jeżdżę jak z innej planety. I mam nadzieję, że tak już zostanie! - mówiła Tessa wczoraj na mecie.

W klasyfikacji generalnej PŚ Maria Riesch wyprzedza o 51 pkt Amerykankę Lindsey Vonn, trzecia jest Austriaczka Elisabeth Görgl, Worley zajmuje siódmą lokatę. W środę w Semmering slalom (drugi przejazd o 17.45), a w Bormio o 11.45 męski zjazdowy klasyk na stoku Stelvio. Relacje w Eurosporcie.