Narciarstwo. Lindsay Vonn: Nie jestem w stanie wygrywać zawsze

Lindsey Vonn oddała zwycięstwo swojej wielkiej rywalce i byłej przyjaciółce Niemce Marii Hoefl-Riesch, ale zapewniła sobie - po raz piąty z rzędu - Puchar Świata w zjeździe.
Najlepsza alpejka ostatnich lat była trzecia na olimpijskiej trasie w Soczi i mając 231 pkt przewagi w klasyfikacji zjazdowej, zapewniła sobie tytuł w tej konkurencji, mimo że do końca sezonu zostały jeszcze dwa starty.

Vonn była wspaniała podczas treningów, ale w sobotę pojechała gorzej. Odwrotnie niż Hoefl-Riesch, która po długim okresie słabszej formy wreszcie wyglądała tak jak obrończyni wielkiej Kryształowej Kuli powinna wyglądać.

Hoefl-Riesch, która po poślubieniu swojego menedżera Marcusa Hoefla straciła 8 kg podczas przygotowań, zaznaczyła już w zeszłym miesiącu, że wraca do gry - zwyciężyła po raz pierwszy w tym sezonie w superkombinacji w St. Moritz.

Jej wynik na nowej trasie w Rosa Chutor był jednak większym wydarzeniem. Łatwo pokonała nie tylko Vonn, złotą medalistkę olimpijską z Vancouver w zjeździe, ale też mistrzynię świata Elisabeth Görgl. Było to 22. zwycięstwo Niemki w PŚ, ósme w zjeździe, przy czym Görgl pokonała trasę o niemal 0,43 sekundy wolniej, a Vonn aż o 0,59 s wolniej. - Lindsey była tak silna na treningach, że nie wierzyłam w możliwość pokonania jej - powiedziała Hoefl-Riesch. - Dlatego byłam tak bardzo rozluźniona. Po prostu pozwoliłam nartom jechać. Kiedy zobaczyłam za metą zielone światło, nie wierzyłam własnym oczom.

W walce o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ Vonn ma bezpieczną przewagę 448 pkt nad Słowenką Tiną Maze. Mimo zapewnienia sobie małej Kryształowej Kuli za zjazd, Amerykanka była zawiedziona. - Bardzo chciałam zwyciężyć, ale nie jestem w stanie wygrywać zawsze. Teraz najważniejszy cel to wywalczenie głównego trofeum - powiedziała Vonn.

Niedzielna superkombinacja w Rosa Chutor została odwołana z powodu mgły.

Zwycięstwo Hirschera, dyskwalifikacja Matta »