Biegi narciarskie. Justyna marzeń

- Już ją widzę! Jest niesamowita, wspaniała i niepowtarzalna. Wygra, na pewno wygra! - wrzeszczał spiker. ?Justyna, Justyna!? - niosło się wokół mety, za którą Polka runęła w śnieg
Nikt nie był w stanie jej zagrozić. Justyna Kowalczyk samotnie wbiegła na Alpe Cermis i wygrała Tour de Ski - czyli Tour de France biegów narciarskich. Owocem dziesięciodniowego wysiłku jest 198 tys. franków szwajcarskich i aż 732 punkty w Pucharze Świata, którego Polka jest zdecydowaną liderką. Ma już 1271 punktów (rok temu - 1089). Przewaga nad drugą Marianną Longą wynosi 267 pkt. Rok temu po TdS Polka miała o 72 punkty więcej od Słowenki Petry Majdić. A później wygrała klasyfikację generalną PŚ.

Tour de Ski, czyli po igrzyskach i mistrzostwach świata najbardziej prestiżowa rywalizacja biegaczy, to 60 km na nartach w ośmiu startach. Najcięższy etap jest na końcu - 3500 m morderczego podbiegu, gdzie można stracić całą przewagę. Ale Polka była w niedzielę mocna - zakasała rękawy (biegła z gołymi przedramionami) i od startu wzięła się do roboty. Dopiero na ostatnim kilometrze pozwoliła sobie lekko zwolnić. - Musiałabym usiąść, żeby ktoś mnie dogonił - uśmiechała się Kowalczyk, która przełamała kolejne bariery w biegach. Każdy kolejny sezon jest lepszy.

W niedzielę jako pierwsza biegaczka cieszyła się z triumfu w Tour de Ski po raz drugi z rzędu - dwie wygrane Finki Virpi Kuitunen były przedzielone zwycięstwem Szwedki Charlotte Kalli.

Jako pierwsza prowadziła od pierwszego do ostatniego etapu.

Wygrała cztery z ośmiu etapów - poprawiła osiągnięcie Kalli, która dwa lata temu wygrała trzy biegi.

- Jest blisko, bym spełniła swoje sportowe marzenia - uśmiechała się Kowalczyk podczas konferencji prasowej. Nie powiedziała, jakie to marzenie, ale to nie jest tajemnica. Przed sezonem mówiła, że pragnie trzeciej z rzędu Kryształowej Kuli za Puchar Świata. Dotąd dokonała tego - w latach 1986-88 - tylko Finka Marjo Matikainen.

Do końca sezonu jeszcze 13 startów, do zdobycia 1500 punktów. Na trasy wraca największa rywalka Polki - Marit Bjorgen, której po raz trzeci z rzędu zabrakło w Tour de Ski. Dopóki w tym sezonie startowała, nie miała sobie równych. Dziś Norweżka traci do Polki aż 511 pkt.

Bjorgen wystartuje za tydzień w sprincie w Libercu, Kowalczyk tam zabraknie. Obie spotkają się za dwa tygodnie - w etońskiej Otepää. - To moja ukochana trasa, najlepsza na świecie. Bardzo mi zależy, by tam wygrywać. To moje najważniejsze starty w PŚ - powiedziała Kowalczyk, która najbliższe dni spędzi na aktywnym odpoczynku.

"Kowalczyk zdobędzie Puchar Świata" - zapewnia Bjoergen »