Apoloniusz Tajner ponownie wybrany prezesem PZN

Apoloniusz Tajner był jedynym kandydatem na fotel prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Poparło go 53 delegatów (z 68 głosujących). Nie obyło się jednak zgrzytów - jeden z rywali zrezygnował, bo... - Na sali nie ma demokratycznej sytuacji - mówił Ludwik Żukowski.
Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy rozpoczął się od skargi klubów z okręgów warszawskiego i małopolskiego, które twierdziły, że zostały pozbawione prawa głosu. Do PZN-u wpłynęły trzy listy z takim stanowiskiem, ale kuluarach mówiło się nawet kilkudziesięciu pominiętych klubach z całego kraju. - To kluby nie dopilnowały swoich interesów. Zgodnie ze statutem, który uchwaliliśmy w 2007 r. każdy zainteresowany powinien ponownie zgłosić się do naszych struktur - mówił Tajner.

Przeciwnicy obecnego prezesa w tym właśnie upatrywali szans. Bez dodatkowych głosów żaden ich kandydat nie mógł liczyć na zwycięstwo. Choć nikt tego głośno nie chciał potwierdzić, zagrozić Tajnerowi mógł, reprezentujący okręg warszawski, Ludwik Żukowski, radca prawny i członek Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Żukowski jeszcze przed głosowaniem zrezygnował, a decyzję tłumaczył odrzuceniem skarg. - Jeśli ktoś mnie zgłosi, odmówię. To stoi w sprzeczności z moimi zasadami. Na sali nie ma demokratycznej sytuacji, a polskie narciarstwo nie jest w pełni reprezentowane - zaznaczył Żukowski.

Pięciu chętnych na trenowanie polskich biatlonistów »


Więcej o: