Mistrzostwa świata w Lahti. Szef norweskiej reprezentacji odgrywa się za medialną krytykę. "Łatwo siedzieć za biurkiem i rzucać gównem"

- To medialne ataki na norweską kadrę doprowadziły do wpadki dopingowej Therese Johaug - powiedział szef kadry Norwegów Vidar Lofshus. Potem norweska federacja wydała oświadczenie, że Lofshus się zagalopował, ale to nie było jedyne zamieszanie z jego udziałem na starcie mistrzostw świata w Lahti.
Jeśli takie będą całe mistrzostwa, to zabraknie popcornu. Kłótnia goni kłótnię, a wszędzie w tle doping albo leki na astmę. I niemal wszędzie pojawia się też Vidar Lofshus, szef norweskiej kadry w biegach, który od ujawnienia dopingowej wpadki Martina Johnsruda Sundby'ego wziął na siebie obronę wizerunku norweskich biegów. Nawet w sprawie listu biegaczy do FIS w sprawie dopingu (w środę spotkanie w tej sprawie) Lofshus nie gryzł się w język i zaproponował że spotka się z Kikkan Randall, inicjatorką listu, i wyjaśni jej jak bardzo się myli sugerując, że norwescy biegacze mogą być traktowani na innych prawach.

Trzy krzesła dla krytyków federacji

Ale prawdziwe show Lofshus dał w sporze z grupą dziennikarzy i swoim szwedzkim odpowiednikiem, Johanem Saresem. Szef norweskiej kadry kazał na wtorkową pierwszą konferencję Norwegów w Lahti zarezerwować - i podpisać imieniem i nazwą redakcji - stoliki w sali dla trzech najgłośniejszych krytyków federacji. Dla Ernsta Leersveena, reportera telewizji TV2, autora reportażu o podawaniu leków na astmę również zdrowym biegaczom. Leifa Welhavena, komentatora "Verdens Gang", który po kłopotach dopingowych Martina Johnsruda Sundby'ego i Therese Johaug oraz sprawie leków na astmę regularnie zarzuca federacji narciarskiej, że się zagalopowała w pogoni za sukcesem. I dla Tomasa Pettersona, specjalisty od biegów ze szwedzkiego "Expressen". Żadnego z nich nie było na konferencji, bo albo jeszcze nie dotarli do Lahti, albo byli zajęci czym innym, a Lofshus mówił pod ich nieobecność: - Łatwo jest siedzieć na Akersgata (ulica w Oslo przy której siedzibę mają najbardziej wpływowe dzienniki, odpowiednik londyńskiej Fleet Street - red.) i obrzucać gównem.



Lofshus w bojowym nastroju po raporcie w sprawie astmy

To nie pierwszy taki otwarty spór norweskiej federacji lub jej biegaczy z tymi dziennikarzami w ostatnim czasie. Leersveen był nie tylko otwarcie krytykowany przez Lofshusa za stronniczość, lecz także bojkotowany w strefie wywiadów przez Sundby'ego. Welhavena krytykowali za stronniczość działacze federacji, a Petterson był w gronie dziennikarzy, do których Lofshus dzwonił po sprawie Sundby'ego i podawania leków zdrowym. Radził wówczas dziennikarzowi, żeby się skupił na tym, co się dzieje w szwedzkich biegach, a norweskie zostawił w spokoju.

Lofshus jest znów w bojowym nastroju, bo niedługo przed mistrzostwami świata specjalna międzynarodowa komisja powołana do zbadania sprawy leków na astmę uznała, że norweska federacja nie złamała żadnych przepisów w tej sprawie, a i trudno jednoznacznie stwierdzić, żeby naruszyła jakieś normy etyczne. Część ekspertów zgodziła się, że używanie nebulizatorów i podawanie zdrowym niektórych leków na astmę (tych łagodnych, niezabronionych przez WADA) może mieć funkcję ochronną.

"To przez media doszło do wpadki z Johaug"

Po raporcie szef norweskiej kadry przeszedł do kontrataku. W wywiadach dla "Adresseavissen" i TV2 zarzucił mediom, że to przez ich agresywny ton w sprawie Sundby'ego i astmy Therese Johaug miała dopingową wpadkę, bo związek narciarski był tak przytłoczony krytyką i tak zajęty odpowiadaniem na zarzuty, że jego działacze nie byli już w stanie skupić się na normalnych procedurach. - Po sprawie Martina byliśmy organizacją pod presją. Nie mieliśmy już szefa od spraw medycznych (lekarz który doprowadził do przedawkowania leku przez Sundby'ego podał się do dymisji - red.), który wyjaśniłby wszystko odpowiednio. A po informacjach TV2 o podawaniu leków ruszyło tsunami. Nie było dnia, żeby norweski biegacz nie widział siebie na czołówkach, najczęściej w negatywnym kontekście. Nie byliśmy w stanie skupić się na naszych procedurach - mówił Lofshus w TV2. W wywiadzie dla Adresseavisen wyjaśniał też, że sprawy Sundby'ego i Johaug są nierzetelnie opisywane, że krytycy nie wczytują się w akta tych spraw, a przede wszystkim to nie był doping, tylko złamanie przepisów dopingowych, to jest różnica - tłumaczył. Ta część jego wypowiedzi, w której szukał usprawiedliwienia dla wpadki Johaug (zażyła clostebol, jak przekonuje, nieświadomie, stosując krem na oparzenia, w którym nie wychwyciła dopingowego składnika ani ona, ani lekarz kadry), została wyśmiana. Z rozprawy dopingowej Johaug jasno wynikało, że sprawa Sundby'ego nie była w związku narciarskim żadnym dzwonkiem alarmowym, dopiero po jesiennej wpadce Johaug federacja dopilnowała np., żeby wszyscy biegacze przeszli szkolenie antydopingowe.



Lofshus kontra szef Szwedów: "On szkodzi całemu sportowi w Skandynawii"

We wtorek wieczorem związek narciarski rozesłał komunikat, w którym wyjaśnił, że Lofshus źle się wyraził, nie było jego intencją zrzucanie winy na media za wpadkę Johaug. Ale wszystkie fronty tej walki dalej pozostają otwarte. Również ten z szefem szwedzkiej reprezentacji w biegach Johanem Saresem. Szef Szwedów poczuł się po publikacji raportu w sprawie leków na astmę dotknięty sugestiami, że Szwedzi gorzej chronią zdrowie swoich sportowców niż Norwegowie i odpowiedział ostro, że żadnej zmiany w tej sprawie nie będzie, on nadal uważa takie stosowanie leków przez Norwegów za nieetyczne. - Dalej słuchamy naszych lekarzy i nie będziemy wchodzić w żadną szarą strefę - mówił Sares w rozmowie z "Expressen". - Powiedział to, zanim jeszcze miał szansę przeczytać cały raport komisji. To jest takie ignoranckie i małostkowe - odpowiedział na to Lofshus w wywiadzie dla "Adresseavisen". - On szkodzi w ten sposób całemu sportowi w Skandynawii. Musi zrozumieć, że jego główne zadanie to szukanie sponsorów. I myślę, że będzie wtedy inaczej mówił o naszym sporcie - zasugerował.

"Wielki szef nagle stał się mały i odmówił spotkania przed kamerą"

Ciąg dalszy zapewne nastąpi. W starciu z dziennikarzami, dla których Lofshus zarezerwował miejsca, jakby ich zapraszał do konfrontacji, już nastąpił. Tylko Leersveen odpowiedział pojednawczo, że bardzo się cieszy z takiego gestu, gdy przyjedzie do Lahti, nie będzie musiał sobie wcześniej zajmować miejsca na konferencji. Weihaven odpisał Lofshusowi w komentarzu w "VG", że doczytał się w raporcie tylko tego, co jest dla niego korzystne, a pominął mniej jednoznaczne fragmenty i że zachowuje się tak, jak dorosłemu nie przystoi. A Petterson, który jest w Lahti, ale akurat był na spotkaniu z reprezentantami Szwecji, pobiegł na konferencję Lofshusa, gdy się dowiedział, co się dzieje. "I wtedy wielki szef kadry narodowej stał się nagle mały i odmówił mi spotkania przed kamerą" - napisał Petterson w komentarzu. "No, nie było to specjalnie imponujące. Ale jak to się mówi: Vidar, masz mój numer. Zadzwoń, jeśli będziesz chciał wyjść".

Pytanie do FIS: co dalej w sprawie Johaug?

W środę oficjalne otwarcie mistrzostw, spotkanie biegaczy z szefem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) Gian Franco Kasperem i konferencja prasowa FIS, na której zapewne padną pytania, co dalej ze sprawą Therese Johaug. Norweżka została przez tamtejszą federację sportu zdyskwalifikowana na 13 miesięcy, od wyroku nie będzie się odwoływać ani ona, ani norweska komisja antydopingowa, która była oskarżycielem w tej sprawie. Ale prawo do odwołania ma jeszcze i FIS - 21 dni od momentu gdy dostanie akta sprawy - i WADA. Ta ostatnia ma czas na zastanowienie do kwietnia.

Mistrz i wicemistrz olimpijski z Soczi nie wystartują w Lahti

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) odrzucił prośbę pięciorga zawieszonych za doping rosyjskich biegaczy narciarskich o prawo startu w rozpoczynających się w środę mistrzostwach świata w Lahti. W tym gronie znajdują się m.in. mistrz olimpijski z Soczi w biegu na 50 km techniką dowolną oraz wicemistrz w tej samej konkurencji. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Therese Johaug nie będzie odwoływać się od dyskwalifikacji za doping

Norweżka Therese Johaug, jedna z czołowych zawodniczek Pucharu Świata w biegach narciarskich ostatnich lat, nie zamierza odwoływać się od decyzji krajowej Konfederacji Sportu o 13-miesięcznej dyskwalifikacji za doping - poinformował jej menedżer Joern Ernst. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Komisja: Stosowanie leków na astmę przez norweskich narciarzy było legalne

Międzynarodowa komisja śledcza, powołana w celu zbadania masowego stosowania przez Norwegię lekarstw na astmę wśród biegaczy narciarskich, przedstawiła w czwartek końcowy raport, w którym stwierdziła, że w tych praktykach nie znalazła nic niezgodnego z prawem. CZYTAJ WIĘCEJ >>