Biegi narciarskie. Były sędzia CAS: Johaug w Trybunale od wielomiesięcznego zawieszenia się nie wywinie

Na miejscu Johaug przyjąłbym pokornie wynik postępowania oraz karę i robiłbym wszystko, by sprawa nie trafiła do CAS - mówi Oli Rauste, były sędzia Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu.
Johaug jest tymczasowo zawieszona za zastosowanie sterydu clostebol, który miał się znajdować w podanym jej przez lekarza kadry kremie na oparzenie słoneczne. 25 stycznia zacznie się rozprawa przed Norweskim Komitetem Olimpijskim, który zdecyduje o karze dla najlepszej biegaczki ostatnich dwóch sezonów. Norweska komisja antydopingowa zaproponowała dla niej karę 14-miesięcznej dyskwalifikacji.

- Na miejscu Johaug przyjąłbym pokornie wynik postępowania oraz karę i robiłbym wszystko, by sprawa nie trafiła do CAS - mówi Oli Rauste, były sędzia Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu.

Sprawa trafi do CAS, gdy ktoś nie zgodzi się z wyrokiem i wniesie apelację do Trybunału w Lozannie. A tam może Johaug spodziewać się srogiego wyroku.

- Początkowa kara to na pewno byłyby cztery lata. Ale jeśli CAS zasugeruje się norweskim śledztwem i uwierzy w tłumaczenia Johaug, że nie stosowała dopingu świadomie, zawieszenie zostanie skrócone do dwóch lat. Każdy sędzia CAS dałby jej przynajmniej dwuletnie zawieszenie - powiedział Tommy Forsgren ze Szwedzkiej Agencji Antydopingowej.

Jeśli Johaug zostałaby zawieszona na 24 miesiące, nie wystartowałaby nie tylko w tegorocznych MŚ w Lahti, ale i w przyszłorocznych igrzyskach zimowych w Pyeongchang. 14 miesięczna dyskwalifikacja pozbawi ją tylko możliwości startu w Lahti.