Biegi narciarskie. Bjoergen: Zrobiłam to co zawsze. Wzięłam dwie dawki Symbicortu rano i wieczorem

- Tak, korzystałam i z mojego leku na astmę i z nebulizatora. Miałam wątpliwości, ale muszę myśleć o zdrowiu - mówiła po zwycięstwie na 10 km klasykiem Marit Bjoergen
- Wahałam się, ale mam astmę, to był weekend z dwoma wymagającymi biegami, z trudnym sprintem. Muszę robić to co jest najlepsze dla moich płuc - tłumaczyła Bjoergen, gdy po zwycięstwie - pierwszym w Pucharze Świata po powrocie z urlopu macierzyńskiego - dziennikarz "Adresseavisen" zapytał ją czy miała jakieś rozterki co do stosowania leku po tym wszystkim coś się w norweskich biegach zdarzyło w ostatnich miesiącach. Po dyskwalifikacji Martina Johnsruda Sundby'ego za przekroczenie dawki leku i po ujawnieniu że w norweskiej kadrze lekarstwa na astmę dostają też biegacze u których tej choroby nie stwierdzono.

- Wzięłam dwa wziewy Symbicortu wieczorem i dwa rano. Do tego mieszankę soli fizjologicznej i Atroventu (lek który nie jest na liście zabronionych, niezależnie od dawki - red.) z nebulizatora przy okazji sprintu - wyjaśniała Bjoergen, która od lat jest w norweskiej kadrze najbardziej otwarta na publiczne rozmowy o używaniu leków na astmę. - Po tym wszystkim co się o tym pisało jesienią, wiadomo że się czujesz trochę nieswojo używając lekarstw. Ale robię to co zawsze i co dobre dla mojego zdrowia - tłumaczyła. Mówiła, że pewnie dałaby radę wystartować w Kuusamo bez lekarstw, ale wzięła je prewencyjnie, ponieważ w Finlandii było mroźno i chciała chronić płuca z myślą o długim sezonie.

"Verdens Gang" pisze, że po aferach dotyczących podawania leków zdrowym norweska kadra skoryguje zasady ich używania. Biegacze bez stwierdzonej astmy mają teraz dostawać lekarstwa tylko w wyjątkowych okolicznościach, po decyzji lekarza. W pozostałych wypadkach będą używali w nebulizatorach tylko soli fizjologicznej.



Piłkarze, którzy zniszczyli swoje Ferrari