Biegi narciarskie. Norweski mistrz świata: jestem zdrowy, ale dalej będę brać leki na astmę

- Nie mam astmy, ale biorę leki na astmę i będziemy tak w norweskiej kadrze robić dalej. To prewencja - mówi sprinter Finn Hagen Krogh w rozmowie ze szwedzkim "Aftonbladet"
- Stosujemy leki na astmę zapobiegawczo. Mieszamy je w nebulizatorach z solą fizjologiczną i używamy przede wszystkim gdy jest bardzo zimno, albo gdy biegamy na dużej wysokości. Wtedy, gdy się pojawia pieczenie w klatce piersiowej. Najbardziej to się przydaje w sprintach, albo w wyścigach etapowych, gdy czujesz jeszcze w drogach oddechowych wysiłek z poprzedniego dnia. Nie sądzę, żeby to działało jak doping. Nie monitorowałem tego dokładnie, ale nie widzę, żeby wyniki się poprawiały. To ma chronić zdrowie - tłumaczy Finn Hagen Krogh, mistrz świata z Falun w sprincie drużynowym, w rozmowie z dziennikarzem "Aftonbladet".

Syrop dla sprinterów

Krogh podczas wywiadu w Val Senales, gdzie Norwegowie i biegacze z wielu innych krajów zaczęli właśnie zgrupowanie wysokogórskie na lodowcu, potwierdził ustalenia "Aftenposten", że norwescy kadrowicze używają nebulizatorów z lekami na astmę w pokoju na piętrze tira serwisowego. Dziennikarze "Aftenposten" napisali, że to dzieje się tuż przed biegami lub nawet między eliminacjami a ćwierćfinałami sprintu. Tyle że oni pisali o lekach na astmę dla chorych, zdrowym miał być podawany przede wszystkim roztwór soli. Krogh mówi jednak, że on też przyjmuje w tirze roztwór z lekiem (z Atroventem, dozwolonym przez WADA i nazwanym przez jednego z norwerskich lekarzy "bardziej zaawansowanym syropem na kaszel"), mimo że astmy nie ma. Wcześniej do regularnego używania leku mimo braku astmy przyznał się też inny sprinter z kadry, Eirik Brandsdal. Oraz Therese Johaug, ale ona zastrzegła, że leki na astmę dostawała w przypadku mocnych przeziębień, gdy miała problemy z oddychaniem, a nie regularnie. Johaug jednak nie specjalizuje się w sprintach, a jak przyznają szefowie norweskiej kadry, takie prewencyjne podawanie leków dotyczy właśnie przede wszystkim sprinterów. Bo to nadmierna wentylacja, a zwłaszcza nagła zmiana jej szybkości (czyli okoliczności typowe dla sprintu) może doprowadzi do skurczu oskrzeli. Leki na astmę działają właśnie rozkurczowo, udrażniają drogi oddechowe.

Komisja śledcza do spraw astmy

Johaug niedługo po wywiadzie na temat astmy miała pozytywny wynik testu dopingowego na clostebol, steryd anaboliczny, i to jest teraz afera która najbardziej Norwegów porusza. Ale wcześniej całe lato 2016 upłynęło w Norwegii na dyskusjach o astmie, o tym czy tamtejsza federacja nie przekroczyła granic etyki, a może i przepisów, akceptując przyjmowanie leków antyastmatycznych nawet przez zdrowych. Dyskusja zaczęła się gdy w 2016 z dużym opóźnieniem wyszło na jaw, że najlepszy obecnie norweski biegacz Martin Johnsrud Sundby przedawkował salbutamol w sezonie Tour de Ski 2014/15, zażywając z nebulizatora roztwór z Ventolinem (lek zawiera salbutamol, który jest substancją legalną, ale tylko w określonej dawce). Został za to ukarany dyskwalifikacją na dwa miesiące i odebraniem zwycięstwa we wspomnianym Tour de Ski, co kosztowało go również utratę Pucharu Świata 2015.

Niedługo po ujawnieniu sprawy Sundby'ego telewizja TV2 dotarła do kadrowiczów, którzy zastrzegając anonimowość zdradzili, że w kadrze nie tylko przepisuje się leki na astmę zdrowym, ale wręcz się ich zachęca do używania nebulizatorów z lekami. Pojawił się też wątek eksperymentu przeprowadzonego w 2011 na chorych na astmę i zdrowych biegaczach i biatlonistach, którym podawano trzy leki, w tym dwa na astmę. Problem w tym, że ten eksperyment przeprowadzono bez zgody lokalnej komisji bioetycznej. A w październiku 2016 "Aftenposten" we wspomnianym reportażu opisał systemowe stosowanie leków tuż przed startami, w niedostępnym dla postronnych pomieszczeniu na piętrze słynnego czarnego tira norweskich serwismenów.

Po letnich skandalach norweski związek narciarski powołał specjalną komisję śledczą, z udziałem osób niezwiązanych z federacją. Komisja ma ocenić, czy związek nie łamie zasad etyki ani przepisów. - Na razie, z tego co słyszałem, będziemy stosować te same praktyki co dotychczas. Chyba że komisja uzna, że nie wolno nam - mówi Krogh. Werdykt komisji jest spodziewany w styczniu 2017.

Szef biegów: - To nie na astmę, to po prostu na drogi oddechowe

Krogh i Brandsdal mówiąc o prewencyjnym działaniu powtarzają wcześniejsze słowa szefa kadry biegów Vidara Lofshusa. Przekonywał on, że Norwegia jest pod tym względem w naukowej awangardzie narciarstwa. Lofshus wśród leków przepisywanych zdrowym biegaczom wymienił oprócz Atroventu również Pulmicort, zawierający dozwolony w formie wziewnej budezonid. - My tego nie podajemy na astmę, często się spotykamy z taką błędną interpretacją. Podajemy to, by dbać o układ oddechowy. Płuca to najważniejsze narzędzie biegacza i musimy się upewnić że są właściwie wentylowane. Troska o zdrowie biegaczy to nasz obowiązek, ci ludzie będą przecież mieli życie po karierze i musimy dbać o to, by było jak najlepsze - mówił Lofshus. Ale specjaliści kwestionują długofalowe działanie prewencyjne takich leków. - To może nie jest zakazane w przepisach dopingowych, ale jest moralnie złe. Jesteśmy lekarzami, by leczyć chorych ludzi, a nie zdrowych - mówił po ujawnieniu praktyk z norweskiej kadry główny lekarz szwedzkiej agencji antydopingowej, Ake Andren Sandberg.

Leki na astmę już bez specjalnych pozwoleń

Leki antyastmatyczne to od lat jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w sporcie. Wcześniej największe kontrowersje dotyczyły wydawania TUE, czyli pozwoleń dla astmatyków na stosowanie leków, które w innych przypadkach są zakazane w sporcie. Ale od kilku lat WADA stopniowo liberalizowała przepisy dotyczące substancji o działaniu antyastmatycznym. Dziś można bez TUE podawać sportowcom nawet leki zawierające niektóre beta-mimetyki, czyli substancje z zasady zakazane, ale z trzema wyjątkami: dopuszczony jest salbutamol, czyli substancja z Ventolinu, leku który przedawkował Martin Johnsrud Sundby, formoterol, czyli substancja z Symbicortu, leku Marit Bjoergen (dozwolona od 2012, wcześniej Norweżka przez lata musiała mieć TUE na różne leki antyastmatyczne) oraz salmeterol. Wszystkie trzy są dozwolone tylko w formie wziewnej, salbutamol i formoterol - w ściśle określonych dawkach których nie wolno przekroczyć.

Teoretycznie nie ma przeszkód, by nawet takie leki - nie wspominając nawet o słabiej działającym Atrovencie - stosował sportowiec który nie ma astmy. O ile dostanie na nie receptę. Problem zaczyna się, gdy taki sportowiec przekroczy dozwoloną dawkę salbutamolu, formoterolu, czy budezonidu. Wtedy podczas postępowania dyscyplinarnego zostanie najpierw poproszony o dokumentację medyczną, historię choroby. Jeśli jej nie przedstawi, będzie w dużo większych tarapatach niż sportowiec który dawkę przekroczył, ale ma stwierdzoną astmę.



Czterokrotna mistrzyni olimpijska kończy karierę! Oj, będziemy tęsknić [ZDJĘCIA]