Tour de Ski. Therese Johaug musi uważać na kartki. Polska sędzia FIS: Dyskwalifikacja z całego touru to byłaby zbyt surowa kara?

Czy Therese Johaug rzeczywiście musi się obawiać dyskwalifikacji w Tour de Ski? - Jest tysiąc powodów by dostać żółtą kartkę - mówi szef biegów Pierre Mignerey. Ale jest też dużo okoliczności łagodzących. Tak dużo, że ostatnią surowo ukaraną gwiazdą była Justyna Kowalczyk, pięć lat temu


To ma być dla Therese Johaug najtrudniejszy dzień w Tour de Ski. Na poprzednim etapie, na 5 km łyżwą, nieoczekiwanie przegrała z Ingvild Flugstad Oestberg i straciła prowadzenie w Tourze. A we wtorek w Oberstdorfie sprint stylem klasycznym (wyścigi od 14.30), czyli konkurencja, której Johaug nie znosi. Ostatni raz była w półfinale takiego sprintu ponad cztery lata temu, w Kuusamo. A w systemie bonusowych sekund w Tour de Ski brak awansu do półfinału jest bardzo kosztowny. W sprincie dowolnym w Lenzerheide, który rozpoczynał tegoroczny Tour, Johaug straciła blisko 45 sekund do Oestberg, bo dostała za 15 miejsce tylko 16 bonusowych sekund, a rywalka za trzecie miejsce 52 sekundy, i do tego miała lepszy o blisko 9 sekund czas eliminacji (on też liczy się do klasyfikacji wyścigu). W kwalifikacjach w Oberstdorfie Johaug była 10., ze stratą 7,72 sekundy do Oestberg (wygrała eliminacje). Justyna Kowalczyk awansowała z 17. miejsca (10,1 sek straty do Oestberg).

Kartka dla Johaug za łyżwowanie

Oestberg powiększyła w ten sposób już w kwalifikacjach przewagę nad Johaug w Tourze do ok. 22 sekund. Przed sprintem najgłośniej było jednak nie o czasach i stratach, a o karach. Szwedzi z "Expressen" przypomnieli, że to właśnie w sprincie klasycznym, w Kuusamo (jednym z etapów wyścigu Ruka Triple), Johaug dostała w listopadzie pierwszą w tym sezonie żółtą kartkę. Za zrobienie kroków łyżwowych w ćwierćfinale. Była w tamtym biegu bardzo zdeterminowana, na ostatnim podbiegu ryzykownie, ale czysto, wskoczyła w tor Justyny Kowalczyk. W Oberstdorfie nie może ryzykować, bo druga żółta kartka będzie oznaczać karę. To byłyby najprawdopodobniej karne minuty, co znacznie zmniejszyłoby jej szansę na końcowe zwycięstwo. Ale możliwa jest też dyskwalifikacja. Czyli w tym przypadku dyskwalifikacja nie tylko z etapu, ale też z całego Touru.

Ryzyko rośnie, bo FIS zaostrzył przepisy

Najłatwiej dostać w sprincie żółtą kartkę za falstart, za łyżwowanie na zakrętach w stylu klasycznym, za zajechanie drogi (ale jeśli całe narty wyprzedzającego zmieściły się w torze zanim nadjechał wyprzedzany, to przewinienia nie ma). Ale karane może być też np. zbyt częste zmienianie torów. - Jest tysiąc powodów by dostać kartkę - ostrzega szef biegów Pierre Mignerey. Johaug w poprzednim sezonie biegła w Tourze z żółtą kartką i udało jej się w wyścigu nie podpaść sędziom. Teraz jednak ryzyko jest teoretycznie większe, bo przed obecnym sezonem zostały zaostrzone przepisy dotyczące nieprzestrzegania stylu, a jury ma większą swobodę karania. - Zaostrzenie polega na tym, że jury może rozstrzygać w dwuosobowym składzie (w jury zawodów jest pięć osób - red.), z tym że jedną z tych dwóch osób musi być delegat techniczny, czyli przewodniczący jury. Ponadto przy rozstrzyganiu o przewinieniach technicznych jury nie musi wzywać zawodnika do złożenia wyjaśnień - tłumaczy Sport.pl Zofia Kiełpińska, polska sędzia FIS.

Kara musi być adekwatna

- Za stosowanie kroków łyżwowych w klasyku powinna być dyskwalifikacja. Ale jeśli taki bieg jest częścią wieloetapowego wyścigu, to wtedy taka dyskwalifikacja oznaczałaby wykluczenie z całego touru i byłaby nieadekwatna do przewinienia - tłumaczy Kiełpińska.

FIS stworzył dla sędziów system analizy przewinień i jury musi się go trzymać. Ocenić, czy doszło do przewinienia i próby oszustwa, czy też był to błąd w ferworze walki. Czy zawodnik zyskał coś na tym zdarzeniu, czy zaszkodził innym, czy też nie. Czy jest młody i niedoświadczony i jeszcze można mu darować, czy też nie. Dlatego sędziowie mają do dyspozycji różne kary. Żółte kartki, kary czasowe, przesuwanie na ostatnie miejsce w danym przedbiegu sprintu, a dopiero w ostateczności dyskwalifikację.

Czasem na decyzję wpływa i ranga zawodów. Na przykład Martin Johnsrud Sundby został ukarany za łyżwowanie w rozpoczynającym sezon Pucharze FIS w Beitostoelen. Ale już w biegu na 30 km w Toblach nie dostał kary, mimo że łyżwował na zakrętach. Było zresztą takich łyżwujących wielu. Jury uznało najwyraźniej, że trudne warunki śniegowe i kiepska trasa były dla zawodników usprawiedliwieniem.

Problemy Justyny Kowalczyk

Ostatnią gwiazdą biegów którą sędziowie mocno wzięli pod lupę i karali dla przykładu była Justyna Kowalczyk, w 2010 roku. Została wówczas wykluczona z finału sprintu w Kuusamo za zbyt wiele kroków łyżwą, a w Davos przesunięta z trzeciego miejsca na szóste za zabiegnięcie drogi Kikkan Randall. W Kuusamo Polka przyznała rację jury, decyzję z Davos oprotestowała, ale bez skutku. Z drugiej strony, akurat w 2010 sędziowie byli dla niej wyrozumiali w dużo ważniejszym momencie: gdy w biegu łączonym igrzysk w Vancouver została oskarżona o zbyt szybkie przejście na krok łyżwowy, ale jury uznało, że nie ma podstaw do odebrania jej brązowego medalu.

Wybierz Ikonę Sportu 2015 czytelników Sport.pl [GŁOSOWANIE]


Mobilna wersja plebiscytu na Ikonę Sportu 2015 czytelników Sport.pl [GŁOSOWANIE]


Andrzej Wrona relacjonuje turniej kwalifikacyjny do igrzysk na Snapchacie Sport.pl