MŚ w Falun. Budny: Sprint drużynowy przyszłością Kowalczyk i Jaśkowiec

- Szkoda, że świetnie spisującej się Sylwii zabrakło siły, że swojej ostatniej zmiany nie pokonała tak dobrze jak Kowalczyk - mówi Edward Budny po sprincie drużynowym stylem dowolnym na MŚ w Falun. Polki osiągnęły wielki sukces, zdobywając brązowy medal. Były trener m.in. Józefa Łuszczka docenia osiągnięcie podopiecznych Aleksandra Wierietielnego, ale też tłumaczy, że po tym duecie możemy spodziewać się jeszcze więcej.
W niedzielę w Falun Kowalczyk zdobyła swój ósmy, a Jaśkowiec pierwszy w karierze medal mistrzostw świata. Polki pierwszy w historii drużynowy krążek naszego narciarstwa biegowego wywalczyły w bardzo dobrym stylu. Po drugim miejscu w półfinale, w którym rywalizowały z Norweżkami i Szwedkami (z tymi drugimi wygrały), w finale uległy tylko parom z tych krajów. Parom mocno typowanym do dwóch pierwszych pozycji, bo w składzie Norweżek biegły aktualna mistrzyni olimpijska w sprincie Maiken Caspersen Falla i wicemistrzyni Ingvild Flugstad Oestberg, natomiast Szwedzi wystawili Stinę Nilsson, która w czwartek zdobyła w Falun srebro w indywidualnym sprincie, i Idę Ingemarsdotter, która wicemistrzynią świata była przed dwoma laty.

Właśnie ze Szwedkami Polki na ostatniej prostej walczyły o srebrny medal. Jaśkowiec na metę dotarła o 0,31 s za Nilsson. Do Falli straciła 8,48 s, a czwartą Denise Herrmann z Niemiec wyprzedziła o 3,09 s. - Medal był pewny. Złoto uciekło dosyć wyraźnie, ale Szwedki były już przecież prawie pokonane. Szkoda, że świetnie spisującej się Sylwii zabrakło siły, że swojej ostatniej zmiany nie pokonała tak dobrze jak Kowalczyk - mówi Budny, który przed rywalizacją wierzył, że Polki powalczą nawet o złoto.

Doświadczony szkoleniowiec przekonuje, że w tej konkurencji Kowalczyk i Jaśkowiec mają przed sobą bardzo dobrą przyszłość. - Na pewno tego sprintu nie zaniedbają i za trzy lata będą kandydatkami do olimpijskiego podium w Pyeongchang - mówi.

Na co jeszcze nasze bohaterki z niedzieli będzie stać w Falun? - Sylwia będzie w szerokiej czołówce biegu na 10 km "łyżwą" [Kowalczyk w nim nie wystartuje], w sztafecie z Eweliną Marcisz i Kornelią Kubińską mogą powalczyć o piąte miejsce, a Kowalczyk będzie mocna na 30 km "klasykiem" - prognozuje trener. Jak bardzo mocna? - Medalu dla Kowalczyk na 30 km nie odważę się typować, ale na sto procent wiem, że ona w czołówce będzie. W Falun wróciła wspaniała, zadziorna Justyna, a na wytrzymałość pracowała przecież przez 15 lat, a nie tylko przed tym sezonem - przekonuje Budny.

Rozmowa z trenerem w poniedziałkowym wydaniu Sport.pl Ekstra w Gazecie Wyborczej