MŚ w Falun. Duet Wierietielnego z filozofią Górskiego?

- Słyszę, że Polki mogą powalczyć o medal, ale podobno tylko brązowy. No to przypominam, co często powtarzał trener Kazimierz Górski: dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe - mówi Edward Budny przed sprintem drużynowym stylem dowolnym. W niedzielę o godzinie 12.30 Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec pobiegną w półfinale, na 14.30 zaplanowano finał. W tej konkurencji w styczniu Polki były trzecie w Pucharze Świata. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl
W składzie Norwegii aktualna mistrzyni olimpijska w sprincie właśnie stylem dowolnym Maiken Caspersen Falla i aktualna wicemistrzyni Ingvild Flugstad Oestberg. U Szwedek wicemistrzyni świata w sprincie z czwartku Stina Nilsson i wicemistrzyni sprzed dwóch lat Ida Ingemarsdotter. Razem z nimi w pierwszym półfinale pobiegną Kowalczyk i Jaśkowiec. Emocje gwarantowane, bo właśnie ta szóstka stanęła na podium jedynego w tym sezonie sprintu drużynowego, który w styczniu został rozegrany w ramach Pucharu Świata w Otepaeae.

Justyna zadziorna, Sylwia potrafi

Jaśkowiec ma rację, mówiąc, że to inny czas i inna trasa, ale też rację ma Kowalczyk, z wypowiedzi której przebija wiara. Nawet w to, że w finale w Falun tamte 0,95 s straty na mecie do Szwedek i 0,85 s do Norweżek można zamienić na przewagę. - Ja widzę Norweżki poza zasięgiem, jeśli wystartuje u nich Marit Bjoergen. Będą sobie biegły z przodu. Potem Szwedki, ale przecież Stina Nilsson nie pobiegnie za dwie. Zapewne w drużynie będzie miała Idę Ingemarsdotter. A Ida nie ma teraz tej wytrzymałości co dawniej. Więc obstawiam, że będą biec w grupie. Grupa to będą Szwedki, Niemki, miejmy nadzieję Polki, Amerykanki, może Rosjanki, Finki. Więcej tam nas nie trzeba - analizowała mistrzyni kilka dni temu w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem.

Po dopiero szóstym miejscu w sobotnim biegu łączonym - z którego Kowalczyk i Jaśkowiec zrezygnowały, chcąc oszczędzić siły na niedzielę - Bjoergen ze sprintu drużynowego zrezygnowała. Co to znaczy?

- Słyszę, że Polki mogą powalczyć o medal, ale podobno tylko brązowy. No to przypominam, co często powtarzał trener Kazimierz Górski: dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe - mówi Edward Budny.

Trener, który do medali mistrzostw świata doprowadził kiedyś Jana Staszela (brąz w 1974 roku) i Józefa Łuszczka (złoto i brąz w 1978 roku), jest pod wrażeniem formy zawodniczek Aleksandra Wierietielnego. - Nie ma przeciwniczek, z którymi one nie mogłyby powalczyć. Jaśkowiec już pokazała, że naprawdę umie biegać stylem dowolnym, a Kowalczyk jest tak mocna, że aż jestem zdziwiony. Wróciła wspaniała, zadziorna Justyna - mówi.

Sukces w Falun, powtórka w Pyeongchang?

Oczywiście medalu, a tym bardziej złota, naszym zawodniczkom nikt nie zagwarantuje. - To zrozumiałe, że wszyscy liczymy na podium, ale pamiętajmy, że w Falun jest kilka par na bardzo dobrym poziomie. Trzeba będzie uniknąć nawet najdrobniejszych błędów, trafić ze smarowaniem, mieć swój dzień i nie odpuścić nawet na moment, żeby znaleźć się na pudle. Medal może być, ale może być też szóste miejsce - mówi Wiesław Cempa.

Trener kadry młodzieżowej w 2009 roku poprowadził Jaśkowiec do dwóch złotych medali MŚ młodzieżowców. Teraz w swej byłem podopiecznej widzi godną partnerkę dla Kowalczyk. - Już wszyscy wiedzą, że Justyna do Falun przyjechała przygotowana bardzo dobrze, a to, że Sylwia w indywidualnym sprincie nie weszła do "30", nie ma znaczenia. Po pierwsze - tam obowiązywał dużo gorszy dla niej "klasyk", a po drugie, sprint drużynowy to sprint tylko z nazwy. Tak naprawdę to jest porządny wysiłek, ciężki interwał, trzeba mieć bardzo dobrą wytrzymałość, żeby się w tej konkurencji liczyć, i Sylwia ją ma - przekonuje.

Trener tłumaczy, że trzy biegi na dystansie 1,5 km z bardzo krótkimi przerwami na złapanie oddechu (kiedy zmianę daje koleżanka) bardziej będą przypominały ostatni start w Pucharze Świata niż pierwszy w mistrzostwach. A w tym ostatnim - biegu na 10 km "łyżwą" przed tygodniem w Oestersund, Jaśkowiec zajęła 15. miejsce. - U Sylwii widzę postęp, dystanse biega najlepiej w karierze, przychodzą coraz lepsze wyniki. Pierwszy rok treningu z Wierietielnym sprawił, że ona troszkę zatraciła szybkość, ale to normalna sprawa, zresztą dramatu w sprintach "łyżwą" na pewno nie ma. Myślę, że za rok Jaśkowiec dobrze będzie biegała wszystko, pewnie właśnie taki jest zamysł - mówi Cempa.

Zamysł duetu, na który tak liczymy, sięga 2018 roku. Na igrzyskach w Pyeongchang - identycznie jak teraz w Falun - w sprintach indywidualnie będzie obowiązywał styl klasyczny, a drużynowo - dowolny. Po czwartym miejscu w czwartek Kowalczyk stwierdziła, że w Korei będzie chciała się odkuć. Oby dla odmiany wspólnie z Jaśkowiec planowała powtórzenie sukcesu.

śliczna Miss Podhala w kadrze na Falun [ZDJĘCIA]


Czy Polki zdobędą medal?