Tour de Ski. Łuszczek: Boję się, że Kowalczyk nie dogoni Johaug

Dogonić Theresę Johaug, która wystartuje siedem sekund wcześniej - to cel Justyny Kowalczyk na niedzielny bieg pościgowy na 10 km "klasykiem" w Oberstdorfie. W sobotnim prologu na 3 km "łyżwą" Polka zajęła 10. miejsce. Johaug była czwarta, wygrała Marit Bjoergen. - Boję się, że Justyna nie dogoni Johaug. A Bjoergen według mnie wygra i w niedzielę, i całą imprezę - mówi Józef Łuszczek. Relacja na żywo w Sport.pl w niedzielę o godz. 11
Prolog był popisem Bjoergen, która na krótkiej, mającej tylko 3,2 km trasie, wyprzedziła drugą Heidi Weng aż o 10,7 s. - Była poza zasięgiem. Tyle wygrać na takim krótkim odcinku to naprawdę coś - ocenia Łuszczek. Mistrz świata z Lahti z 1978 roku jest przekonany, że w niedzielę Norweżka znów będzie najlepsza. - Widać, że jest w formie, w sobotę na metę dotarła w ogóle niezmęczona. Wyglądała nie na zawodniczkę, która kończy bieg, tylko na taką, która dopiero będzie startować - mówi.

W niedzielę dodatkowym atutem Bjoergen będzie 15 s bonifikaty, które dostała za wygranie prologu. Dzięki nim Johaug, która tej zimy najlepiej biega na dystansach, wyruszy na trasę dopiero 28,2 s po swojej starszej i bardziej utytułowanej rywalce.

Tylko 7,1 s po Johaug wystartuje Kowalczyk. - Therese nie otrzyma żadnych sekund bonusowych i jeśli jutro wystartuję jak z procy, to może trochę z takiej wolniejszej procy dogonię ją i dalej będę próbować coś robić na trasie - zdradza swoją taktykę Polka.

Tylko czy ta taktyka wypali? - Będzie ciężko. Wydaje mi się, że Johaug nie jest już w takim gazie, jak w pierwszych tygodniach sezonu, ale chyba i tak na dłuższych dystansach jest cały czas najlepsza. A skoro Justyna w każdym biegu na 10 km tej zimy była od niej gorsza o ponad minutę, to nie postawiłbym pieniędzy na to, że przez trzy tygodnie poprawiła się tak bardzo, żeby tak dużą stratę skasować - analizuje Łuszczek. - Johaug na pewno od startu będzie pruła do przodu. Na nikogo nie będzie czekała, boję się, że Justyna jej nie dogoni - dodaje.

Były mistrz jednocześnie zaznacza, że jego zdaniem forma Kowalczyk rośnie. - Po niedzieli będziemy mądrzejsi, ale już sobota pokazała, że jest lepiej, niż było w listopadzie i grudniu. Znając Johaug, po prostu uważam, że nie odpuści, że pójdzie niesamowitym tempem, bo ma dryg do tych biegów, ale jeśli Justyna jej nie dojdzie, to wcale nie będzie znaczyło, że wypadnie źle. Czuję, że poprawi pozycję - wyjaśnia ekspert. I kończy, typując, że Tour de Ski pierwszy raz w karierze wygra Bjoergen. - Dużo zyskała w przedłużonym sprincie, jakim był prolog, jeszcze więcej Johaug i Kowalczyk stracą do niej w prawdziwym sprincie [6 stycznia w Val Muestair w Szwajcarii odbędzie się sprint stylem dowolnym]. Stawiam, że przed ostatnim etapem wypracuje sobie taką przewagę, którą obroni we wspinaczce na Alpe Cermis - mówi Łuszczek.



Materiały partnera