PŚ w Lillehammer. Łuszczek: Ukłony dla Marcisz, nie martwmy się o Kowalczyk i Jaśkowiec

- Dla tej dziewczyny to duży sukces. 25. w gronie 96 zawodniczek? Brzmi dobrze, należą się jej ukłony - tak awans Eweliny Marcisz do ćwierćfinału sprintu stylem dowolnym komentuje Józef Łuszczek. Były mistrz świata nie przejmuje się odpadnięciem w eliminacjach Justyny Kowalczyk i Sylwii Jaśkowiec. - Przydałoby się, żeby awansowały, ale nie martwmy się o nie. W sobotę, na 5 km, spiszą się dużo lepiej, a Justyna swoje pokaże w niedzielę na 10 km "klasykiem" - tłumaczy Łuszczek. Relacja na żywo ze sprintów w piątek w Sport.pl od godz. 13.30.


Biegi narciarskie, PŚ w biegach, PŚ w Lillehammer, Józef Łuszczek, Justyna Kowalczyk, Sylwia Jaśkowiec, Ewelina Marcisz

Eliminacje sprintu wygrała Marit Bjoergen, wyprzedzając cztery inne Norweżki. 25. Marcisz straciła do zwyciężczyni 10,2 sekundy. 37. Kowalczyk była wolniejsza od swej wielkiej rywalki o 11,21, a 38. Jaśkowiec - 11,45 s. Do 30. miejsca, które jako ostatnie dawało awans do ćwierćfinałów, podopieczne Aleksandra Wierietielnego straciły odpowiednio 0,36 i 0,60 s.

- Jestem zaskoczony, liczyłem, że obie do "30" wejdą. Przydałoby się zakwalifikować, zdobyć punkty, trochę pobiegać, bo i Justyna, i Sylwia potrzebują startów - komentuje Łuszczek. - Ale też nie martwmy się za bardzo. W sobotę "łyżwą" będzie trzeba pobiec 5 km, więc ważniejsza od techniki będzie moc. Dla Justyny to lepiej, punkty na pewno będą, choć ona swoje pokaże dopiero w niedzielę na 10 km "klasykiem". Ale Sylwia w sobotę wypadnie zdecydowanie lepiej niż w tym sprincie - dodaje były mistrz i wskazuje, czym naprawdę można się martwić. - Kornelia Kubińska zajęła 85., a Paulina Maciuszek [córka Łuszczka] 90. miejsce. To bardzo słabe wyniki, trzeba powiedzieć sobie szczerze, że dziewczyny na razie są bez formy. Ale może jeszcze się rozkręcą bliżej Tour de Ski - mówi.

Łuszczek jest zaskoczony, że najlepiej z Polek wypadła najmłodsza w ekipie Marcisz. 23-latka do tej pory punktowała w Pucharze Świata tylko raz, zajmując 30. miejsce w biegu na 10 km "klasykiem" w Szklarskiej Porębie, w ubiegłym sezonie. Wtedy na starcie nie stanęło wiele znanych zawodniczek, zabrakło m.in. Norweżek. Teraz Marcisz była lepsza nie tylko od Kowalczyk czy Jaśkowiec, ale wyprzedziła również m.in. znakomitą sprinterkę Kikkan Randall (Amerykanka zajęła dopiero 43. pozycję) i inne sławy, jak Astrid Jacobsen, Ida Ingemarsdotter czy Julia Czekaliewa.

- Już w Kuusamo niedużo jej brakowało do punktów, bo była 36. Widać, że dziewczyna zrobiła duży postęp - mówi Łuszczek. - Może jednak ten Wiesław Cempa coś potrafi, skoro tak dobrze ją przygotował? - zastanawia się, oddając zasługi trenerowi, którego w przeszłości wiele razy krytykował, a który teraz prowadzi Marcisz w kadrze młodzieżowej.

- Trzymajmy za Ewelinę kciuki, bo ona może zrobić fajny wynik. Liczę, że powalczy. A Kowalczyk i Jaśkowiec na pewno w Lillehammer jeszcze spiszą się dużo lepiej niż w sprincie - kończy były mistrz świata.