MŚ w narciarstwie klasycznym. Kowalczyk: Nie dałam rady

:
-
- Nie jestem usatysfakcjonowana, nie mogę być, dałam z siebie wszystko, ale Norweżki były za mocne dla mnie i nie tylko dla mnie - powiedziała po biegu łączonym na MŚ w Val di Fiemme Justyna Kowalczyk. Polka zajęła 5. miejsce. Wygrała Marit Bjoergen, druga była Johaug, trzecia Weng, a czwarta jeszcze jedna Norweżka - Steira.
- Starałam się trzymać jak najdłużej, aż do ostatniego podbiegu, fajnie, ze potrafiłam walczyć, ale było dziś naprawdę ciężko - Polka mówiła dalej.

- Bieg był naprawdę szybki, nie myślałam o medalu, starałam się po prostu trzymać, nie odstawać, żeby w razie nadarzającej się okazji zaatakować, ale nie dałam rady - dodała Kowalczyk.

- Nie tracę wiary, nie mam do tego powodów, mam nadzieję, że będę jeszcze w stanie powalczyć. Jeszcze tydzień, może warunki się zmienią, zobaczymy. Tak jak mówiłam, dziś Norweżki były za mocne - powiedziała na koniec.

Kolejny nieudany bieg

Taktyka Kowalczyk przed biegiem miała być prosta. Miała zacząć mocno, podyktować tempo i odjechać rywalkom jeszcze przed zmianą nart i biegiem stylem łyżwowym, w którym Polka jest gorsza. Tak się nie stało. Polka była na zmianie nart druga, za Kerttu Niskanen, ale nad najgroźniejszymi rywalkami: Marit Bjoergen i Therese Johaug miała niewielką przewagę. Na drugą część trasy ruszyły razem.

Zmiana stylu spowodowała, że odpadły niektóre zawodniczki. Wyklarowała się pięcioosobowa czołówka złożona z Justyny Kowalczyk i czterech Norweżek - Bjoergen, Johaug, Steiry i Weng. Kilka sekund za nimi biegły Kalla i Lahteenmaki.

Na początku ostatniej pętli stało się coś niepokojącego z Justyną Kowalczyk. Polka osłabła i rywalki powoli zaczęły jej odjeżdżać. Szaleńcze tempo nadawała Marit Bjoergen, cały czas towarzyszyła jej Therese Johaug. Na dwa kilometry przed końcem prowadziła Johaug, a Kowalczyk była piąta ze stratą 4,3 sekundy. Chwilę później liderka wraz z Bjoergen uciekła rywalkom na kilkadziesiąt metrów. Polce pozostała walka o brąz. Nie była jednak w stanie nawiązać walki z Weng i Steirą. Do mety dobiegła na piątym miejscu.

Słaby początek w Val di Fiemme

Polka nieudanie zaczęła MŚ we Włoszech. W sprincie techniką klasyczną we wspaniałym stylu awansowała do finału, jednak w decydującym biegu potknęła się i przewróciła. Zawody skończyła na szóstej pozycji.

W Val di Fiemme Kowalczyk jeszcze będzie mogła powiększyć swój dorobek. We wtorek o 12.45 bieg na 10 km stylem dowolnym, a 2 marca o 12.15 bieg na 30 km stylem klasycznym. Relacje na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live na Androida.