MŚ w narciarstwie klasycznym. To nie koniec szans medalowych. Kowalczyk i skoczkowie jeszcze powalczą

Pierwsze dwa starty Justyny Kowalczyk na MŚ w narciarstwie klasycznym z pewnością zawiodły wielu kibiców. Nie oznacza to jednak, że dla Polski to koniec szans medalowych. Jeszcze w sobotę o miejsce na podium powalczą nasi skoczkowie, a w drugim tygodniu MŚ zrehabilitować spróbuje się Justyna Kowalczyk.
Już w sobotę o 17 na normalnej skoczni HS-106 rozpocznie się walka o pierwsze medale w skokach narciarskich. Polacy znakomicie spisali się w kwalifikacjach i w konkursie głównym zobaczymy czterech naszych reprezentantów - Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Macieja Kota i Piotra Żyłę. Wśród zawodników, którzy musieli się kwalifikować, trzech naszych zajęło miejsca w pierwszej dziesiątce, co pozwala na umiarkowany optymizm przed zawodami.



Dla naszych skoczków będzie to dopiero początek mistrzostw. 28 lutego o kolejny komplet medali powalczą na dużej skoczni HS-134. Ledwie dwa dni później, 2 marca, na tej samej skoczni odbędą się zawody drużynowe, oczywiście z udziałem Polaków.

Największe nadzieje pokładamy jednak w Justynie Kowalczyk. 26 lutego ruszy ona na trasę 10 kilometrów techniką dowolną. Przypomnijmy, że na mistrzostwach dwa lata temu na tym samym dystansie (wtedy był on biegany techniką klasyczną) Kowalczyk zdobyła srebrny medal, ustępując miejsca tylko Marit Bjoergen.

Klasyfikacja medalowa i wszystko o MŚ w narciarstwie klasycznym

Ostatnią medalową szansą dla Kowalczyk będzie bieg na 30 km techniką klasyczną, który odbędzie się 2 marca. Tutaj Polka będzie broniła brązowego medalu z Oslo. Złoto zdobyła wtedy inna Norweżka Therese Johaug, która wyprzedziła Kowalczyk o ponad 1,5 minuty. Przypomnijmy jednak, że jest to dystans, na którym Polka ma dwa medale olimpijskie (brązowy z Turynu oraz złoty z Vancouver) i dwa medale mistrzostw świata, w tym złoto z Liberca z 2009 roku.