Biegi narciarskie. Krasicki: Justyna może zdobyć worek medali

:
-
- Kilka dni temu w norweskich mediach Bjoergen i Johaug podzieliły między siebie wszystkie złote medale, a Justynie zostawiły jakieś srebra i brązy. Mam nadzieję, że rzeczywistość będzie inna - mówi prof. Szymon Krasicki po zawodach PŚ w biegach narciarskich w Davos.
Na kilka dni przed rozpoczęciem MŚ w Val di Fiemme Justyna Kowalczyk w pięknym stylu pokonała Marit Bjoergen w sprincie stylem klasycznym, a na 10 km stylem dowolnym Polka przegrała tylko z Theresą Johaug. Faworyzowana Bjoergen nie stanęła na starcie, tłumacząc się zmęczeniem. - Życzę im, sobie samemu i wszystkim kibicom, żeby Justyna zdobyła w Val di Fiemme worek medali, i to złotych - mówi Szymon Krasicki, były trener kadry biegaczek.

Łukasz Jachimiak: W niedzielę w Davos dostaliśmy chyba odpowiedź na pytanie, czy Justyna Kowalczyk powinna wystartować w biegu na 10 km stylem dowolnym podczas mistrzostw świata w Val di Fiemme?

Szymon Krasicki: Tak, dostaliśmy ją, choć na pewno ostateczna decyzja należy do Justyny i trenera Aleksandra Wierietielnego i zapadnie dopiero po pierwszych startach na mistrzostwach. Jeśli organizm Justyny będzie się szybko regenerował, to ona pobiegnie również na 10 km stylem dowolnym.

Justyna słynie z tego, że po wysiłku bardzo szybko się odnawia.

- To prawda, ale pamiętajmy, że u starszego zawodnika proces odnowy postępuje wolniej, Justyna jest już o kilka lat starsza niż wtedy, gdy odnosiła swoje największe sukcesy. Ale wszystko wskazuje na to, że teraz jest świetnie przygotowana, a kiedy zawodnik jest w najwyższej formie, to proces odnowy następuje u niego szybko. Widać, że Justyna czuje się świetnie. Jeśli bo bardzo ciężkich biegach w sobotę, kiedy rywalizacja toczyła się w sprincie, Polka tak świetnie spisała się w niedzielę w biegu, który nie jest jej specjalnością, to na dziś mamy pełne prawo uważać, że powinna walczyć w nim również na mistrzostwach i że właśnie taką decyzję wspólnie z trenerem podejmie. To jest bardzo doświadczona dwójka, tym ludziom trzeba wierzyć i mieć do nich zaufanie, bo to dużej klasy specjaliści.

Marit Bjoergen w niedzielę zrezygnowała z biegu, tłumacząc się zmęczeniem po sobotnim sprincie. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej zaskakującej sytuacji?

- Jesteśmy zdani na same przypuszczenia. "Jest zmęczona" to pojęcie bardzo pojemne i bardzo nieprecyzyjne. Ale nie chcę mówić, że Norwegowie bujają. Zmęczenie Bjoergen może mieć bardzo wiele przyczyn. Może ona nie jest w bardzo wysokiej formie i potrzebuje więcej czasu na odnowę organizmu? Nie jest już najmłodszą osobą [w marcu skończy 33 lata], nie regeneruje się tak szybko.

Jeśli Bjoergen nie jest w najwyższej formie - a na to wygląda, bo w sobotę w bezpośredniej rywalizacji z Kowalczyk była dużo słabsza - to znaczy, że na mistrzostwach świata Norweżka będzie w cieniu Polki?

- Na mistrzostwach między poszczególnymi startami będą dłuższe przerwy, w kilka dni proces regeneracji organizmu można przeprowadzić dużo lepiej niż w ciągu jednej doby. Ale w sobotę na tle Justyny Bjoergen wyglądała rzeczywiście słabo. Oczywiście była mocna, lepsza od wszystkich zawodniczek poza naszą, ale ewidentnie nie zaprezentowała formy, którą pokazywała choćby na początku tego sezonu, kiedy z łatwością wygrywała start za startem. Tuż przed Val di Fiemme Norweżka nie wygląda tak, jak wtedy, gdy przed dwoma laty zdobywała złote medale na mistrzostwach świata w Oslo. Na to mogło się złożyć wiele rzeczy. Być może ona ciągle ma jakieś kłopoty z sercem, które miała w grudniu, a może one zostawiły w organizmie głębszy ślad i nie pozwoliły na pełny powrót do treningu?

Po Davos trudno uwierzyć, że dwa tygodnie temu, po startach Kowalczyk w Soczi, to my zastanawialiśmy się, co się stało z naszą mistrzynią i na co będzie ją stać w Val di Fiemme.

- Zgadza się, na szczęście teraz jesteśmy w sytuacji komfortowej. Trzeba tylko życzyć naszej ekipie, żeby w najbliższych dniach nikt z nich się nie zaziębił, żeby Justyna w jakiejś podróży nie złapała wirusa, żeby dalej dobrze się organizowali, dbali o wszystkie szczegóły, a wtedy będziemy za ich sprawą przeżywali bardzo radosne dni.

Takie jak w 2009 roku w Libercu?

- Życzę im, sobie samemu i wszystkim kibicom, żeby Justyna zdobyła worek medali, i to złotych. Tamte mistrzostwa były wspaniałe [Kowalczyk zdobyła na nich dwa medale złote i jeden brązowy], bardzo chciałbym powtórki, bo doskonale pamiętam, że kilka dni temu w norweskich mediach Bjoergen i Therese Johaug podzieliły między siebie wszystkie złote medale, a Justynie wielkopańsko zostawiły jakieś krążki srebrne i brązowe. Mam nadzieję, że rzeczywistość będzie inna.