Tour de Ski. Kowalczyk wygra i z bólem, i z rywalkami

- Jeśli nawet na trasie Justynę będą bolały piszczele, to wierzę, że i tak nie da się dogonić Norweżkom - mówi przed biegiem pościgowym na 15 km stylem dowolnym prof. Szymon Krasicki. - Johaug i Steira mogą próbować, ale na mecie w Toblach będą miały jeszcze większą stratę do Justyny niż na starcie - przekonuje Józef Łuszczek. Czwarty etap Tour de Ski w czwartek o godz. 15.15. Transmisje w TVP 2 i w Eurosporcie, relacja na żywo w Sport.pl
Prowadząca w cyklu Tour de Ski Kowalczyk na trasę wyruszy o godz. 15.15. 50 sekund później wystartuje Therese Johaug, a 10 sekund po swojej rodaczce wybiegnie Kristin Stoermer Steira. - Na kolejne zawodniczki już nawet nie ma co patrzeć. Kikkan Randall jest bardzo mocna, w Nowy Rok dała popis w sprincie w Val Muestair, tam zdeklasowała wszystkich, można ją chwalić za duże postępy, jakie zrobiła na dystansach, ale nie ma żadnych szans, żeby dogonić Justynę. Nawet do Johaug pewnie się nie zbliży, bo wystartuje 28 sekund po niej - analizuje Łuszczek.

Mistrz świata z Lahti, z 1978 roku, jest pod wrażeniem formy, jaką prezentuje Kowalczyk.

- Szkoda, że w sprincie w Szwajcarii nie pobiegła w finale, niewiele jej zabrakło. Ale jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Justyna będzie uciekać, a jej przewaga nie będzie się zmniejszać. Oczywiście, ona nie może od razu polecieć sprintem, żeby się nie zakwasić. Na pewno ruszy mocno, ale spokojnie, na dystansie będzie się rozkręcać i moim zdaniem na mecie będzie lepsza co najmniej o minutę od następnej zawodniczki - przewiduje Łuszczek.

Swoją prognozę były mistrz opiera na tym, co widzieliśmy kilka dni temu w Oberhofie, w biegu pościgowym "klasykiem" na 9 km. - Tam Johaug za wszelką cenę chciała dojść Justynę, ruszyła 17 sekund po niej, a za to, że długo trzymała tempo Polki, zapłaciła na mecie, gdzie była gorsza o 41 sekund - wspomina.

Pod wrażeniem tamtego występu naszej zawodniczki jest też prof. Szymon Krasicki. Ale naukowiec z krakowskiej AWF przed czwartkowym etapem TdS zachowuje spokój.

- Ciekaw jestem, czy Johaug i Steira będą współpracowały, razem na pewno łatwiej byłoby im gonić Justynę. Zobaczymy, czy Johaug poczeka na koleżankę, żeby później skorzystać z jej pomocy, od tego może sporo zależeć - mówi.

Trener Aleksander Wierietielny nie wierzy, że do tego dojdzie. - Ja w to absolutnie nie wierzę. Takie spekulacje nie ma mają żadnego uzasadnienia. Moim zdaniem Johaug od startu rzuci się w pogoń za Justyną, a nie będzie się oglądać na Steirę czy inne narciarki - twierdzi szkoleniowiec Justyny.

- Jeśli Johaug będzie goniła Justynę sama, to będzie jej trudniej, ale uważam, że nawet jeśli spróbują gonić razem ze Steirą, to i tak nie dadzą rady. Nie sądzę, żeby Justyna im na to pozwoliła. Jestem optymistą, nawet jeśli Justynę będą bolały piszczele, co często zdarza jej się w biegach "łyżwą" - mówi Krasicki.

O piszczele naszej mistrzyni nie martwi się też Łuszczek. - Najważniejsze, żeby Justyna się nie przeziębiła. Sam biegałem z katarem, wiem jak ciężko się wtedy oddycha. Teraz pogoda nie jest dobra, gdyby było z minus 10 stopni Celsjusza, to zarazki by pozabijało, a jak jest koło zera, to można złapać jakąś grypę. Chyba tylko choroba mogłaby zabrać Justynie czwarte zwycięstwo w Tour de Ski - mówi Łuszczek. - Na szczęścia ona dba o siebie, wszystko robi profesjonalnie, zaraz po biegu się przebiera, dużo odpoczywa, dlatego wierzę, że nie da się ani rywalkom, ani chorobie - kończy były mistrz świata.

Czy Justyna obroni przewagę i wygra Tour de Ski? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!