Biegi narciarskie. Kowalczyk kontra Norweżki

Justyna Kowalczyk walczyła z całych sił, ale na mecie w Novym Meście na Morawach zobaczyła plecy Marit Bjorgen. Pasjonujący wyścig po Kryształową Kulę trwa! Norweżka ma o 12 pkt więcej od Polki, do końca sezonu zostało dziesięć biegów
- Marit była ode mnie znacznie szybsza na zjazdach, więc musiałam nadrabiać na podbiegach - analizowała powody przegranej Polka.

Kowalczyk prowadziła od startu. Szybko rozerwała grupę kilkudziesięciu biegaczek, ale nie mogła liczyć na współpracę dwóch Norweżek, które bezpiecznie trzymały się za jej plecami. Gdy czasem na prowadzenie wychodziła Johaug, robiła to wyłącznie po to, by zwolnić tempo. Wtedy do przodu znów ruszała Polka. Niemal cały dystans pokonała zgarbiona. Bjorgen często prostowała plecy i odpoczywała. Wiozła się na plecach Polki, biegła o kilka centymetrów za nią, ani na chwilę nie tracąc czujności.

Kowalczyk wygrała dwie lotne premie, zyskując po 15 punktów do klasyfikacji PŚ. Na pierwszej Johaug przepuściła Bjorgen, by ta zdobyła 12, a nie 10 punktów PŚ za drugie, a nie trzecie miejsce. Bo w kowalczykowo-norweskiej walce o Kryształową Kulę może liczyć się każdy punkcik.

Kilka kilometrów przed metą Polka przypuściła, zdawałoby się, decydujący atak. Odjechała na metr, dwa, 15. Na więcej już nie dała rady. Bjorgen wspomagana przez rodaczkę Theresę Johaug dogoniła Kowalczyk. Przez ostatnie trzy kilometry liderki PŚ biegły same. Na ostatnim zjeździe narty wręcz poniosły Norweżkę.

- Nie sądzę, by zmiana na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej nastąpiła szybko - powiedziała na mecie Kowalczyk. - W piątek w Szklarskiej Porębie sprint techniką dowolną, a ta konkurencja nie jest moją mocną stroną. Na szczęście do końca sezonu pozostało więcej biegów klasykiem i zapewniam, że o Kryształową Kulę będę walczyła z całych sił.

Przegrała, bo tym razem to narty Norweżki jechały znakomicie. Na mecie Bjorgen aż je ucałowała z wdzięczności.

- Czuję, że teraz mam małą przewagę nad Kowalczyk - stwierdziła w wywiadzie dla telewizji NRK. - Moje samopoczucie jest tym lepsze, że pokonałam ją w konkurencji, w której dotąd nie byłam najmocniejsza. Powrót na pozycję liderki PŚ cieszy, ale najważniejsze, żebym żółty plastron zachowała po ostatnim wyścigu w Falun, gdzie kończy się sezon.

12 punktów w biegach narciarskich to tyle co nic. Za zwycięstwo jest 100, a drugie miejsce daje 80 punktów. Piątkowy sprint w Jakuszycach będzie ostatnim w sezonie wyścigiem techniką dowolną. Trzy kolejne - klasykiem, a ten bardziej odpowiada polskiej biegaczce. Dlatego wciąż ma ogromne szanse na czwartą z rzędu Kryształową Kulę. Czegoś takiego w historii biegów narciarskich nie dokonał nikt.