PŚ w biegach narciarskich. Serwismen Kowalczyk: Zima nam niestraszna

:
-
- W takim mrozie za dużego oddechu nie można złapać, bo człowieka przydusza. Ale żyjemy i mamy się dobrze. Zima nam niestraszna - mówi serwismen Justyny Kowalczyk, Rafał Węgrzyn. Asystent trenera Aleksandra Wierietielnego zdradza kulisy zwycięstwa naszej biegaczki w sprincie w Moskwie. Po czwartkowym triumfie Kowalczyk została liderką Pucharu Świata. Nieobecną Marit Bjoergen Polka wyprzedza o 38 punktów.
Przy temperaturze powietrza oscylującej wokół minus 18 stopni Kowalczyk odniosła swe 20 zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Dla mistrzyni olimpijskiej był to pierwszy triumf w tzw. sprincie ulicznym. Rywalizację na dystansie 1,5 km rozegrano pod moskiewskim stadionem Łużniki, na płaskiej, zmrożonej trasie.

- Śnieg był wolny, tępy. Trzeba było biegać po mieszance śniegu sztucznego i naturalnego, który lekko padał podczas rywalizacji. To nie były łatwe warunki - ocenia Rafał Węgrzyn.

Asystent Wierietielnego, który w ekipie Kowalczyk odpowiada za kwestie techniczne, już na kilka godzin przed startem osobiście sprawdzał warunki panujące na trasie. - Biegaliśmy razem z Mateuszem Nuciakiem. Najpierw wzięliśmy sześć par nart, które już jakiś czas temu wyselekcjonowaliśmy na taką pogodę. Z nich wybraliśmy najlepsze i zaproponowaliśmy je Justynie. Ona sprawdziła jeszcze jedne deski, ale zdecydowała się na te, które wskazaliśmy. Później przetestowaliśmy warianty smarowania - relacjonuje Węgrzyn.

Nuciak i Węgrzyn w zespole Justyny odpowiadają za przygotowanie nart do stylu dowolnego, a Estończycy Are Mets i Pepe Koidu - do "klasyka". Jednak tym razem smarował Mets.

- Ustaliliśmy, że ja i Mateusz biegamy i dajemy wskazówki, a Are działa według nich. Postawiliśmy na żelazne warianty. To znaczy, że zrezygnowaliśmy z proszków i innych chemicznych dodatków takich jak rozmaite przyspieszacze, bo w dużym mrozie to wszystko nie działa najlepiej. Zdradzę, że Justyna biegała na samej parafinie - mówi Węgrzyn.

Na dobrze przygotowanych nartach Kowalczyk była bezkonkurencyjna - po spokojnych eliminacjach, w których miała piąty wynik, wygrała ćwierćfinał, półfinał i finał.

- Świetnie pracowała - mówi krótko Węgrzyn.

Asystent Wierietielnego przekonuje, że start w Moskwie nie zaszkodzi nowej liderce Pucharu Świata przed kolejnymi biegami w jeszcze zimniejszym Rybińsku. - Justyna założyła najcieplejszą bieliznę termoaktywną, jaką miała, opatuliła się chustą, okleiła taśmami. Te rozwiązania zdały egzamin. Żadnych odmrożeń nie ma, wszyscy chodzą, wszyscy żyją i już szykujemy się na kolejne starty - przekonuje Węgrzyn.

Te zaplanowano już na sobotę i niedzielę. Jednak biegi na 10 km łyżwą ze startu wspólnego i łączony na 15 km mogą się nie odbyć. - Prognozy mówią, że w sobotę w Rybińsku temperatura powietrza spadnie do minus 24 stopni. Pewnie do końca nie będzie wiadomo, czy zawody się odbędą - mówi Węgrzyn. Według przepisów Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) biegać można do minus 18 stopni Celsjusza. - Organizatorzy na pewno będą się starać, może podgrzeją termometry - śmieje się Węgrzyn.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu nasza ekipa wcale by nie protestowała. - Już w takim mrozie jak w Moskwie za dużego oddechu nie można złapać, bo człowieka przydusza. To się czuje i w krtani, i w płucach. Ale w końcu trwa zima, ma prawo mrozić i nie ma się czego bać. Nam na pewno zima nie jest straszna - kończy Węgrzyn.