Tour de Ski. Bjoergen: Jeszcze się Justynie zrewanżuję

PRZEGLĄD PRASY. Justyna Kowalczyk pokonała Marit Bjoergen i po raz trzeci z rzędu wygrała prestiżowe Tour de Ski. Norweska prasa, która jest pod wrażeniem wyczynu Polki, zastanawia się, czy za rok znów to powtórzy. - Teraz ze mną wygrała, ale następnym razem to ja będę górą - zapewnia Norweżka na łamach dziennika ?Verdens Gang?
Marit Bjoergen w biegach osiągnęła już prawie wszystko. Wygrywała igrzyska, mistrzostwa świata, Puchar Świata, nie ma na swoim koncie jedynie triumfu w Tour de Ski. W sezonie 2006/2007 ukończyła cykl na drugiej pozycji, a teraz wystartowała w nim po raz drugi i znów nie triumfowała, bo musiała uznać wyższość Justyny Kowalczyk. Czy Norweżce uda się wreszcie skompletować swoją kolekcję i wygrać Tour de Ski za rok? - takie pytanie stawia w poniedziałek norweska prasa.

Dziennik "Dagbladet" zamieszcza wypowiedzi jednego z trenerów norweskiej kadry Vidara Lofshusa, który uważa, że z tej porażki zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski. - Jestem rozczarowany wynikiem, bo zwycięstwo było blisko. Nie udało się i musimy teraz czekać długie 12 miesięcy, aby w końcu wygrać cykl. Muszę przyznać, że Bjoergen nie była w tak wysokiej formie, jak jeszcze trzy tygodnie temu. Ale najważniejsze, że wiemy już co zrobić, by nie powtórzyło się to w kolejnym sezonie - stwierdził Norweg nie ujawniając szczegółów.

Przekonana, że w końcu wygra Tour de Ski, jest sama Bjoergen. - To była ciężka walka między mną a Justyną. Teraz ona była lepsza ode mnie, ale następnym razem to ja będę górą - mówi Norweżka gazecie "Verdens Gang". Trzykrotna złota medalistka igrzysk w Vancouver nie wie jeszcze jednak, czy na pewno wystartuje w TdS w przyszłym sezonie, w którym najważniejszą imprezą są mistrzostwa świata. - Na razie nie podjęłam decyzji, ale bardzo zależy mi na zwycięstwie w tym cyklu. W sumie mam wiele medali mistrzostw, więc może bardziej skupię się nad Tourze. Albo nadam ten sam priorytet obu startom - kończy biegaczka.