Sport.pl

Tour de Ski. Łuszczek: Bjoergen jest cwańsza

- Bjoergen jest cwańsza, a poza tym urosły jej pióra po tym, jak dwa razy wygrała z Justyną - mówi Józef Łuszczek przed szóstym etapem Tour de Ski. Były mistrz świata w biegach narciarskich uważa, że dla prowadzącej w prestiżowym cyklu Justyny Kowalczyk (Polka wyprzedza Bjoergen o 17,7 s) sukcesem będzie awans do finału środowego sprintu stylem dowolnym. Relacja na żywo z zawodów od godz. 12.15 w Sport.pl
Łukasz Jachimiak: Dziś w Tour de Ski sądny dzień dla Justyny Kowalczyk. Sama przyznaje, że sprintu stylem dowolnym boi się najbardziej. Pan też uważa, że to wielka szansa dla Marit Bjoergen na objęcie prowadzenia w cyklu?

Józef Łuszczek: Ten sprint na pewno będzie bardzo ważny. W nim trzeba być dobrym i trzeba mieć szczęście. Najważniejsze dla Justyny, żeby nie było za dużo zakrętów.

Niestety, Kowalczyk mówi wprost, że ta trasa jej nie pasuje. To podobno dwa płaskie kółka. Rok temu Polka na tym etapie TdS była dopiero 22.

- Może aż tak źle teraz nie będzie. Ale jak będą zakręty, to wiadomo, że będą też przepychanki. Wtedy wystarczy chwila nieuwagi i już się nic nie da zrobić, bo dystans jest za krótki, żeby odrabiać straty. Bjoergen się nie boi, bo jest cwańsza, a poza tym trochę jej pióra urosły po tym, jak dwa razy wygrała z Justyną. Ale widać, że obydwie są mocne.

Po pięciu etapach w pojedynkach na zwycięstwa 3:2 prowadzi Kowalczyk. Jest jakaś szansa, żeby dziś nie doszło do remisu?

- Najważniejsze, żeby dużo do Norweżki nie stracić. Tu będą bonifikaty, pierwsza dostanie minutę, a 30. - tylko sekundę. Żeby się Justyna dostała do finału, to będzie dobrze.

Uda się?

- Bardzo na to liczę.

A Tour de Ski Justyna wygra po raz trzeci z rzędu?

- Jak trzy razy z rzędu pokazywała Bjoergen plecy na pierwszych etapach, to znaczy, że może wygrać całe Tour de Ski. Jak dziś sobie poradzi, to będzie dobrze. Biegu pościgowego się nie boję, bo przecież w nim nie będzie kto miał Justyny ścigać, żadna rozpędzona grupa nie powstanie, bo czwarta dziewczyna w klasyfikacji traci już prawie cztery minuty. Dlatego liczą się tylko Kowalczyk, Bjoergen i Johaug. Johaug powinna dziś sporo stracić, bo ona w sprincie jest słaba. Podbieg na Alpe Cermis powinien być bardzo ciekawy. Martwi mnie tylko trochę to kolano Justyny. Ale może wytrzyma.

Trener Aleksander Wierietielny stwierdził, że gdyby miał takie zaplecze jak norweska kadra, to w jeden dzień byłoby po bólu. Mistrzyni olimpijskiej brakuje fachowej opieki?

- Nie, ale Norweżki na pewno mają większy sztab. Przecież oni na same biegi wydają 50 milionów koron, czyli 28 mln złotych.

Tylko że norweskie biegi to kilka zawodniczek i kilku zawodników ze światowej czołówki. A u nas Justyny nikt nie goni.

- Wczoraj była u mnie córka [Paulina Maciuszek]. Mówiła, że dalej chciała w Tour de Ski startować, ale jej na to nie pozwolili. Tragedia, nie wiem, kto tak rządzi.

To znaczy, że nasi biegacze dalej chcieli startować, ale Polski Związek Narciarski im na to nie pozwolił?

- Paulina i Mariusz Michałek chcieli dalej biegać. Wiadomo, zajmowali dalekie pozycje, ale przecież startami z najlepszymi można budować formę. Ważne jest też, żeby zdobywać doświadczenie. Bardzo mi się to wszystko nie podoba, ale co ja mogę? Jedziecie do domu i koniec - tak córce powiedziano. W Norwegii jest inaczej. Już w dawnych czasach, jak sam jeździłem pobiegać tam na pierwszym śniegu, widziałem, jak dzieciaki są przywożone autobusami, żeby mogły trenować w najlepszych warunkach. Dlatego tam jest z czego budować zespoły. U nas jak tak dalej będzie prowadzona reszta kadry, to cienko widzę olimpiadę. A liczyłem, że w 2014 roku, w Soczi, sztafeta zrobi dobry wynik.

Więcej o:
Komentarze (3)
Tour de Ski. Łuszczek: Bjoergen jest cwańsza
Zaloguj się
  • cixem

    Oceniono 4 razy 4

    Gdyby związki sportowe musiały same się utrzymywać, lub ewentualnie dotacja z MS uzależniona była od ilości zrzeszonych zawodników i ich wyników sportowych, to działaczom by zależało na tym, aby zawodnicy startowali w takich zawodach w jak największej ilości i z jak najlepszymi wynikami. A tak, towarzystwo wzajemnej adoracji z prezesami, v-ce ma się dobrze a sportowcy muszą radzić sobie sami.

  • oloros

    0

    przeciez Pan wie najlepiej ze w Polsce nie ma narciarstwa biegowego - nie istnieje
    takie talenty jak Pan czy Justyna sa natomiast doskonalym alibi dla wladz - niczym wiecej
    mimo ze zainrteresowanie nartami biegowymi w Polsce rosnie- po sukcesach Kowalczyk ale to nie przeklada sie na masowosc tego sportu - cos dokladnie odwrotnego dzieje sie w Norwegii 0- sukcesy Marit uruchomily olbrzymia fale mlodych zawodnicxejk - ktore po kilku latach sa w 1 dziesiatce Puchru!!!1
    dopoki nie ma klimatu w Polsce dla sportu nioc nie bedzie - to nie sa tylko pieniadze?/
    przeciez zwiazek narciarski w Norwegii tak na serio duze pieniadze to ma od Vancouver !!! i tak na serio maja jhe biegacze - osobno!!
    ale to wlasnie sukcesy Marit i Peter to ucznily - i gotowy system klimat i styl zycia ogromnej rzezszy Norwegow stale biegajacych na nartach
    Polska ma swietne warunki do rozwoju tej dyscypliny - tylko jak zawsze nic z tego nie bedize

  • anguloki76

    Oceniono 4 razy 0

    kowalczyk kowalczyk kowalczyk, tak lubię, śledzę.... ale tam też chyba biegli panowie. i ja jestem ciekawy czy Northuk czy Cologna, czy moze znowul Legkov. Głęboko mam co do siebie czują Kowalczyk z Bjoergen natomiast śledzę _cały_ tour de ski, a nie jedynie wąską sferę wokół Justyny Kowalczyk. dziękuję.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX