Pyeongchang 2018. Korea Płn. i Płd. zjednoczą się na igrzyska?

Korea Północna chce włączyć się do organizacji zimowych igrzysk olimpijskich, jakie w 2018 r. odbędą się w południowej części półwyspu. To oznaczałoby otwarcie najbardziej zamkniętego kraju świata nie tylko na sportowców, ale i dziennikarzy i kibiców. Jednocześnie ponowne otwarcie w stosunkach skłóconych od lat krajów. Międzynarodowy Komitet Olimpijski jest póki co sceptyczny.
Północnokoreańscy działacze Azjatyckiego Komitetu Olimpijskiego przybyli do Pekinu, gdzie odbyło się walne zgromadzenie Komitetu. Jednym z punktów miało być umówienie możliwości pomocy Korei Północnej w organizowaniu jej południowym sąsiadom trzecich w Azji zimowych igrzysk olimpijskich. Do dyskusji jednak nie doszło.

- Polityczna i militarna sytuacja między krajami - Koreą Północną i Południową nie jest dobra i musi się poprawić. W przeciwnym razie mogłaby mieć wpływ na przebieg igrzysk - stwierdził członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z ramienia Korei Północnej Jang Ung. - Jest zbyt wcześnie być mówić o współorganizacji - przyznał.

Tamt jednak istnieje. W Korei Południowej zarówno rządząca partia jak i opozycja zgodziły się spróbować stworzyć wspólny zespół Korei Północnej i Południowej, obejmujący między innymi trenowanie zawodników, którzy wystartują w igrzyskach. Jeszcze dalej poszedł lider głównej opozycyjnej Demokratycznej Partii. Sohn Hak-Kyu zapowiedział w poniedziałek, że zbada możliwe sposoby na współorganizowanie tego wielkiego wydarzenia.

- Igrzyska powinny stać się punktem zwrotnym w historii podzielonego Półwyspu Koreańskiego, jak również przyczynić się do pokoju na świecie - zadeklarował.

Strach pozostaje

Zaprezentowane w poniedziałek badania opinii publicznej pokazują, że 57,5 procent mieszańców Korei Płd. popiera pomysł zjednoczonego zespołu organizacyjnego, podczas gdy 30,5 procent jest przeciwko. Jednocześnie 73,3 procent odrzuca pomysł współorganizowania igrzysk.

W czasie letnich igrzysk w Sydney w 2000 r. i w Atenach w 2004 roku sportowcy obu krajów w rozpoczynającej imprezę defiladzie reprezentacji maszerowali wspólnie. Jednak w ostatnich latach stosunki znacząco się pogorszyły. W 2008 roku w Pekinie, a także w czasie azjatyckich igrzysk w Chinach rok temu oba kraje nie szły już ramię w ramię, a wystąpiły oddzielnie.

Rzeczniczka prezydenta Korei Południowej stwierdziła, że o dzieleniu igrzysk z Koreą Północną nie może być mowy. - To nie umowa, jaką zawarliśmy. To Pyeongchang otrzymał prawa do organizacji imprezy - stwierdza.

Nie chcą powtórki z historii

O tym, że jakiekolwiek plany przeniesienia części wydarzeń do Korei Północnej są przedwczesne a ewentualną zgodę na nie musi wydać Międzynarodowy Komitet Olimpijski napisał także koreański "Times". Gazeta przypomniała ataki Północy, jakie najpewniej miały na celu przerwanie dwóch poprzednich międzynarodowych imprez sportowych. W listopadzie 1987 północni agenci wysadzili w powietrzu koreański samolot. W ten sposób chcieli nastraszyć ludzi i odwieść ich od uczestnictwa w igrzyskach w Seulu w 1988 r.

Prawa do organizacji igrzysk Pyeongchang otrzymał w ubiegłym tygodniu.