Przed lotami w Harrachovie

Kibice! Nie jedźcie do Harrachova samochodami. Wszystkie parkingi w mieście już są pełne. Najlepiej zostawić samochód w Szklarskiej Porębie lub w Jakuszycach, a do Harrachova zrobić sobie spacer. To zaledwie pięć kilometrów od granicy - radzą polscy i czescy hotelarze
Małyszomania nie ustaje. Po zwycięstwie skoczka z Wisły w Konkursie Czterech Skoczni mnóstwo kibiców chce na żywo zobaczyć jego loty. Fani są niemal pewni, że Małysz pobije rekord Polski (194 metry Piotra Fijasa w 1987 roku w Planicy).

Tylko z Wisły wybiera się aż 500 kibiców. - Dzwonią ludzie z całej Polski: z Katowic, Poznania, Wrocławia, Krotoszyna a nawet ze Szczecina. Każdy gorączkowo pyta, jak dojechać do Harrachova, czy są jeszcze wolne miejsca noclegowe? - mówi Aurelia Ginowicz z Centrum Informacji Turystycznej w Jeleniej Górze.

Będzie szpetnie?

Pavel Procz z Centrum Informacji Miejskiej w Harrachovie: - Spodziewamy się przyjazdu aż kilkunastu tysięcy polskich kibiców. Sądzimy, że większość z nich przyjedzie do naszego miasta tylko na zawody, a nocować będą w Polsce. Jeżeli ktoś chciałby koniecznie nocować w Harrachovie, to nie mam dla niego dobrych wiadomości. Wszystkie miejsca noclegowe są już dawno zarezerwowane.

W Hotelu Rydl niestety potwierdzają to: - Dopiero teraz pan dzwoni? Nie ma miejsc! Wszystko zarezerwowali Niemcy i Austriacy. Proszę pytać w pensjonatach i prywatnych kwaterach - usłyszałem w słuchawce.

U Vladimira Baka (numer domu 543) powiedzieli nam, żeby szukać poza miastem: - Może w Rekreaczni Chalupie w Sklenaricach? - podpowiada pani Bakowa. W miejscowości oddalonej o 18 kilometrów od Harrachova też nie dano nam żadnych nadziei. - Pierwszy wolny weekend mamy dopiero dziesiątego marca. Zresztą po co się teraz pchać do Harrachova? Teraz tam jest niesamowity najazd kibiców, wszyscy chcą oglądać skoczków. Nie wypocznie pan, będzie szpetnie - uważa pani Tuczkowa, właścicielka Rekreaczni Chalupy.

Fanom skoków zostaje tylko nocleg w Polsce. - Przyjeżdżajcie, wolne miejsca czekają! - zachwala Ewa Pełka z biura turystycznego Almar w Szklarskiej Porębie. Tylko w Szklarskiej Porębie jest blisko dziewięć tysięcy łóżek czekających na gości. - Noclegi w cenie od 25 złotych w prywatnych kwaterach do 250 złotych za dobę w czterogwiazdkowym hotelu - zaprasza Pełka.

- Najlepiej wcześniej zadzwonić i zarezerwować pokój. Od kilku dni pada śnieg, warunki narciarskie się poprawiają. Na weekend przyjadą do nas nie tylko kibice, ale i narciarze - dodaje Zenon Padewski z Centrum Informacji Turystycznej przy urzędzie miejskim w Szklarskiej Porębie.

Z Polski można się dostać do Harrachova tylko samochodem lub autobusem. Do 1962 roku można tam było dojechać także pociągiem. Stacja kolejowa w Harrachovie była ostatnią po polskiej stronie i nazywała się Tkacze. Później nastąpiła w tym regionie regulacja granicy. Stacja znalazła się po stronie czeskiej i linię zamknięto.

Kufel za 13 koron

Czescy i polscy hotelarze radzą, żeby nie jechać do Harrachova własnymi samochodami. Droga, która prowadzi do miasteczka, jest wąska i nie przygotowana do przejazdu kilku tysięcy samochodów. Auta lepiej zostawić po polskiej stronie i skorzystać z przewozów autokarowych. - Jeżeli będzie taka potrzeba, podstawimy nawet i trzydzieści autokarów - mówi Martyna Klementowicz z Centralnej Agencji Turystycznej w Jeleniej Górze.

Koszt przejazdu wynosi 25 złotych od osoby w obie strony. Wyjazd o godzinie siódmej rano z parkingu przed dworcem PKP w Jeleniej Górze, powrót po zakończeniu konkursu. Również jeleniogórski PKS uruchomi w sobotę i niedzielę dodatkowe kursy na linii Jelenia Góra - Harrachov. - Na godzinę siódmą możemy podstawić piętnaście autobusów. Zależy, ile osób złoży rezerwację - podkreśla Ryszard Kowol. Koszt przejazdu: 25 złotych od osoby dorosłej i 22 zł od dzieci do lat 12. Jeżeli ktoś zdecyduje się na wyjazd w sobotę i niedzielę, zapłaci 40 złotych.

W Czechach polskich kibiców czeka kolejny wydatek. Za oglądanie Małysza i jego rywali trzeba zapłacić: 17 złotych (dorośli) i 7 zł (dzieci) - za jeden konkurs oraz 29 złotych (dorośli) i 11 złotych (dzieci) - za dwa.

Polscy kibice mogą też liczyć w Harrachovie na inne atrakcje We wszystkich informatorach turystycznych i przewodnikach polecana jest wycieczka na Górę Diabła i przejście Trasą Diabła. Legenda głosi, że tak jak Olimp jest siedzibą Zeusa, tak Góra Diabła jest siedzibą szatana. Podobno wieją tu zawsze silne wiatry i dzieją się "różne dziwne rzeczy".

Warto też zakosztować miejscowej kuchni i piwa. Półlitrowy kufel kosztuje tylko 13 koron. Większość potraw w Harrachovie serwowanych jest z dodatkiem kminku. Wszędzie jest go pełno: w zupach, w mięsie i w chlebie. Jeżeli po dniu pełnym wrażeń nadal będziecie mieć dość energii, zapraszamy do miejscowego kina. W Jocker Clubie grają właśnie film pod tytułem "Nawrot Idiota".