Sportowcy uciekają z Zakopanego

Pod Tatrami urzędnicy i działacze próbują wychowywać mistrzów, ale nie mają pieniędzy, by ich zatrzymać. Z AZS-u Zakopane w tym roku odeszli najlepsi łyżwiarze szybcy
Podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver AZS i całe Zakopane reprezentowali chorąży polskiej kadry Konrad Niedźwiedzki i Luiza Złotkowska, brązowa medalistka w drużynie. Na kolejnych będą jednak promować Elbląg, bo niedawno przenieśli się do tamtejszego Orła. AZS Zakopane nie był w stanie ich zatrzymać z powodu braku pieniędzy. - Nie chciałem odchodzić. Walczyłem o lepsze warunki, bo przecież trochę medali mistrzostw Polski dla klubu zdobyłem. Ale nie da się uprawiać łyżwiarstwa szybkiego tylko za darmowy nocleg w hotelu podczas zawodów - tłumaczy Niedźwiedzki.

Inni dają więcej

Złotkowska była w lepszej sytuacji. Za medal z Vancouver otrzymała od Polskiego Komitetu Olimpijskiego 75 tys. zł. Oprócz tego przez rok Ministerstwo Sportu i Turystyki wpłaca na jej konto 4,9 tys. zł miesięcznie. - Na pewien czas moje problemy się skończyły, ale musiałam myśleć o przyszłości. To paradoks, że w mieście, które jest kolebką sportów zimowych, nie ma warunków do ich uprawiania - tłumaczy 24-letnia panczenistka.

Oboje starali się o stypendium w Zakopanem, ale nie dostali go ani z klubu, ani z urzędu miasta. Z tego samego powodu z AZS-u cztery lata temu odeszła najbardziej utytułowana polska łyżwiarka szybka Katarzyna Bachleda-Curuś (wtedy Wójcicka). Lepsze warunki zaoferował jej LKS Poroniec, który sponsoruje biznesmen z Podhala. - Obecnie nie mam na co narzekać i nigdzie nie chcę się stąd ruszać - mówi Bachleda-Curuś, która w tym sezonie nie startuje ze względu na urlop macierzyński.

Kluby spoza Małopolski też mają lepszą ofertę. W Sanoku najlepsi panczeniści Górnika otrzymują po kilkaset złotych miesięcznie (podobne wsparcie dodatkowo mogą też uzyskać z miasta). Hojniejszy jest MKS Cuprum Mundo Lubin, gdzie część miesięcznych stypendiów przekracza 1,5 tys. zł. W Elblągu warunki są jeszcze lepsze. Według naszych informacji Złotkowska dostaje z urzędu miasta 2,5 tys. zł, Niedźwiedzki niewiele mniej.

Wojciech Gajewski, prezes AZS-u Zakopane: - Sprawa jest prosta. Jesteśmy akademickim klubem i brakowało nam pieniędzy na to, by przyznać Konradowi i Luizie stypendia. Skoro gdzie indziej mają lepsze warunki, to tylko lepiej dla nich.

W Zakopanem średnio 109 zł miesięcznie

Sportowców z najwyższej półki nie wspiera też Urząd Miasta w Zakopanem. Niedźwiedzki w magistracie usłyszał, że jego sytuacja finansowa jest zbyt dobra na dodatkową pomoc. - A co to ma do rzeczy? To jest po prostu śmieszne - kręci głową 25-letni panczenista.

Zofia Kiełpińska, naczelniczka wydziału edukacji, turystyki i sportu w Zakopanem: - Musimy dbać, by utrzymać ciągłość szkolenia zawodników. Mamy bardzo wielu sportowców i to jest wspaniałe, ale nie jesteśmy w stanie wypłacać stypendium każdemu. Tego nie wytrzymałby nawet budżet Warszawy, a co dopiero Zakopanego.

O stypendia mogą ubiegać się zawodnicy, którzy się uczą lub leczą kontuzję. Wahają się od 100 do 200 zł miesięcznie. W przeszłości otrzymywali je m.in. narciarka alpejska Aleksandra Kluś, skoczkowie Rafał i Maciej Kotowie oraz Klimek Murańka czy Tomasz Pochwała, obecnie startujący w kombinacji norweskiej. - W 2010 r. rada miasta przeznaczyła na stypendia sportowe 60 tys. zł. Prawie każdy wniosek, który do nas wpłynął, został przyjęty. Stypendia przyznano 46 sportowcom [miesięcznie wychodzi ok. 109 zł - przyp. red.] - tłumaczy Kiełpińska.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »