Vancouver 2010. Jurkiewicz ostatnia wśród solistek. "Wstyd!"

Jedyna Polka w konkurencji solistek Anna Jurkiewicz zajęła ostatnie, 30. miejsce w programie obowiązkowym. "Wstyd!" - podsumowali jej występ komentatorzy Eurosportu. "Trudno skomentować taki występ Ani" - szukał słów Przemysław Babiarz z TVP Sport.
Jurkiewicz zdobyła za swój program zaledwie 36,1 punktu. Do 24. miejsca, które gwarantowało miejsce w czwartkowym programie dowolnym, straciła 13 punktów.

Program obowiązkowy polega na wykonaniu elementów zaplanowanych przez zawodnika. Jurkiewicz podeszła do niego ambitnie - miała zacząć od potrójnego flipa i kombinacji potrójnych toeloopów, a ponadto wykonać podwójnego aksla.

Nie zrealizowała żadnego z tych punktów. Był podwójny salchow, podwójny toeloop i pojedynczy aksel. "Czyli już sporo wiemy" - powiedział po tej sekwencji Babiarz dając do zrozumienia, że poziom Jurkiewicz nie da jej miejsca w programie dowolnym. "Skoki nie udały się krótko mówiąc. Plany były ambitne, ale niewiele z tego pozostało" - podsumował występ Polki komentator TVP Sport.

Ostrzejsi byli komentatorzy Eurosportu, którzy przez cały występ Polki mówili niewiele, a potem skwitowali go słowem "Wstyd!". Dodali, że jeśli się nie ma odwagi wykonać tego, co się planowało, to lepiej w ogóle nie przyjeżdżać na igrzyska. Występ Polki miał się nijak do znakomitego poziomu rywalek i raczej denerwował niż wzruszał tak, jak przejazd Kanadyjki Joannie Rochette.

26-letnia Jurkiewicz nie jechała jednak do Vancouver z wielkimi oczekiwaniami - ostatnio jej największym sukcesem było 19. miejsce na mistrzostwach świata w 2009 roku. Kariera Jurkiewicz nie potoczyła się zgodnie z oczekiwaniami - Wikipedia podaje, że łyżwiarka już w wieku 13 lat wykonywała wszystkie potrójne skoki, jako pierwsza Polka zakwalifikowała się do cyklu Grand Prix Juniorów, a w 1998 roku zajęła piąte miejsce w MŚ juniorów.

Rozwój pokrzyżowały jej jednak kontuzje i problemy rodzinne. W 2004 roku Jurkiewicz przerwała karierę, którą wznowiła po dwóch latach. Zdobyła potem dwa mistrzostwa i jedno wicemistrzostwo Polski, ale nie były to osiągnięcia na miarę Anny Rechnio, która w 1994 roku zajęła 10. miejsce na igrzyskach w Lillehammer, co jest największym sukcesem polskich solistek na olimpiadzie.

Solista, Przemysław Domański, zajął w Vancouver trzecie od końca, 28. miejsce. Trzecia od końca była także para sportowa Joanna Sulej i Mateusz Chruściński (18. na 20). W parach tanecznych Polacy nie startowali.

Polscy panczeniści także w czołówce najgorszych