Vancouver 2010. Polacy panczeniści w czołówce, ale najgorszych

- Wcale nie jesteśmy tacy słabi, mamy coraz mocniejszą drużynę - mówił na początku igrzysk Maciej Ustynowicz. Wyniki polskich panczenistów w Vancouver wskazują jednak na tendencję odwrotną - jest gorzej niż cztery lata temu w Turynie.
Na igrzyskach w 2006 roku bardzo dobrze spisywała się Katarzyna Wójcicka, która była ósma na 1000 m, 10. na 3000 m i 11. na 1500 m. Wśród panów nieźle spisywał się w Turynie Konrad Niedźwiedzki - był 12. na 1500 m, 13. na 1000 m i 18. na 5000 m.

Nieźle, biorąc pod uwagę to, co polscy panczeniści osiągają w Vancouver. W ośmiu konkurencjach, w których Polacy brali udział, najlepszy wynik to 15. pozycja Katarzyny Bachledy-Curuś na 1500 m. Biało-czerwoni aż cztery razy zajmowali ostatnie miejsca.

Trener Krzysztof Niedźwiedzki zwraca uwagę, że w stosunku do Turynu w Vancouver startowała o wiele liczniejsza grupa Polaków. - Pod tym względem na pewno jest postęp. W ekipie mamy sporo młodych zawodniczek i zawodników. Nie wszystkie zajęte miejsca są jednak zadowalające - mówił po startach Polaków.

Ustynowicz mówił: - Wcale nie jesteśmy tacy słabi, mamy coraz mocniejszą drużynę. Przyzwyczailiśmy się, że nikt się nami nie interesuje, a szkoda, bo Polska mogłaby postawić na panczeny i zacząć się zbliżać do światowej czołówki.

27-letni łyżwiarz w swoich startach (na 500 i 1000 m) zajął odpowiednio 22. miejsce na 38 zawodników i 32. na 38.

Najgorsi w swoich konkurencjach byli Maciej Biega (38. miejsce na 38 startujących w wyścigu na 500 m), Sebastian Druszkiewicz (14. na 14 w wyścigu na 10000 m), Katarzyna Woźniak (28. na 28 w wyścigu na 3000 m) i Natalia Czerwonka (36. na 36 w wyścigu na 1500 m).

Dlaczego Polakom nie wyszło? - Nie udało się utrzymać formy z listopada czy grudnia, kiedy walczyłyśmy o zakwalifikowanie się na igrzyska - mówi na stronie internetowej Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Luiza Złotkowska, która na 3000 była czwarta, a na 1500 m druga, ale od końca.

- Światowa czołówka na 1500 m jest bardzo szeroka liczy 12-15 zawodniczek, a medali jest tylko trzy - tłumaczy Bachleda-Curuś, którą można wyróżnić za 15 miejsce na 36 startujących w tym wyścigu. Oczekiwania miała większe, bo w marcu 2009 roku zajęła na olimpijskim obiekcie w Vancouver piąte miejsce na tym dystansie w MŚ.

Trener Bachledy-Curuś Paweł Abratkiewicz: - Zakładaliśmy ósme miejsce na 1500 m, ale nam zabrakło. Czy trochę, czy dużo, to sprawa do dyskusji. Nasza najlepsza zawodniczka pojechała za ostrożnie drugą rundę i później nie było już "z czego jechać". Nie tego się spodziewaliśmy.

- Nie był to jej najlepszy bieg w tym sezonie - dodał Abratkiewicz. - Największa presja była na starty w Pucharach Świata w listopadzie i grudniu. Od tego wszystko zależało. Gdyby wtedy nie było formy, to teraz nas nie byłoby tutaj - wyjaśnił trener.

Na brak doświadczenia wskazywał 26-letni Zbigniew Bródka, który był 27. na 1500 m. - Były to moje pierwsze igrzyska olimpijskie. Dopiero od dwóch lat startuję na torze długim. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego startu, chociaż nie był on może na miarę moich możliwości. Była szansa na wejście do dwudziestki.

- Dlaczego tak się nie stało? Może za bardzo się stremowałem, może chciałem jak najlepiej. Na pewno dałem z siebie wszystko. Tak zmęczony po biegu chyba jeszcze nigdy nie byłem. Uważam, że jestem dobrze przygotowany, ale wydaje mi się, że codziennie jest różnica lodu. Każdego dnia ten lód jest inny, innej jakości i ciężko się na niego nastawić - mówił Bródka.

- Dałem z siebie wszystko, ale niestety, miejsce jest takie jakie jest - stwierdził Konrad Niedźwiedzki, który zajął 17. miejsce na 37 startujących na 1500 m. - Poziom był dosyć wysoki. W stosunku do Turynu jest to regres - mówił po biegu Niedźwiedzki, który cztery lata temu był 12. na 40 zawodników.

Ustynowicz przed igrzyskami tłumaczył: - Jeśli nie ma zainteresowania mediów, to nie ma sponsorów, jak ich nie ma, to nie ma hal, nie ma gdzie trenować i nie ma wyników, a jak nie ma wyników, to nie ma zainteresowania. I kółko się zamyka. Trzeba to jakoś przerwać , bo w panczenach naprawdę moglibyśmy spróbować zbliżyć się do czołówki, brakuje nam niewiele.

Na igrzyskach w Vancouver ten dystans był jednak wielki.

Wyniki Polaków:

MĘŻCZYŹNI. 500 m: M. Ustynowicz 22. na 38, K. Niedźwiedzki 31. na 38, M. Biega 38. na 38. 1000 m: K. Niedźwiedzki 27. na 38, M. Ustynowicz 32. na 38. 1500 m: K. Niedźwiedzki 17. na 37, Z. Bródka 27. na 37. 5000 m: S. Chmura 16. na 27. 10000 m: S. Druszkiewicz 14. na 14.

KOBIETY. 500 m: nie startowały. 1000 m: K. Bachleda-Curuś 31. na 35. 1500 m: K. Bachleda-Curuś 15. na 36, L. Złotkowska 34. na 36, N. Czerwonka 36. na 36. 3000 m: L. Złotkowska 24. na 28, K. Woźniak 28. na 28.