Skoki narciarskie. W niedzielę poznamy mistrza świata w lotach

- Mam medale mistrzostw świata, olimpiady, a latać bardzo lubię. Jestem w bardzo dobrej formie i będę walczył, chcę zdobyć medal, ale o tym samym myśli wielu innych zawodników - mówi Adam Małysz. Tytułu sprzed dwóch lat broni Sven Hannawald.
Komunikat w biurze prasowym był krótki: "Z powodu nieżyczliwości pogody jest dyszajszy program zniesieny". - Je to szpetno. Nasz wielki harrachovski "mamut" nie ożył - wzdychał Petr, ochroniarz stojący przed biurem prasowym. Rzeczywiście, wielka górująca nad całym Harrachovem mamucia skocznia smutnie i samotnie wyglądała w zacinającym deszczu.

Wiatr wiejący z prędkością 15-20 m/s skutecznie odstraszył zawodników. Nikt nawet nie pojechał na skocznię. - Siedzieliśmy w pokojach, potem poszliśmy na trening imitacyjny, trochę pobiegaliśmy - opowiadał "Gazecie" Małysz. - Pogoda to chyba jedyna rzecz, z jaką nie mogą poradzić sobie skoczkowie.

Aura nie odstraszyła mimo wszystko kilkusetosobowej grupki kibiców, którzy o godzinie 10.30, kiedy miały zacząć się skoki treningowe, przyszli pod skocznię. Gdy spiker w czterech językach - czeskim, polskim, niemieckim i angielskim - odczytał komunikat o odwołaniu skoków i na pociechę puścił wszystkim przebój "Life is Life", kibice urządzili sobie śpiewną rozgrzewkę. "Sveni Hannawald, sza-la-la-la-la" - najgłośniej krzyczeli Niemcy, których jak na razie przyjechało więcej niż Polaków.

Czesi jak diabeł święconej wody boją się polskich kibiców. - Wszyscy się boimy, że jak wasz Adam wygra, to kibice zrobią nam z miasteczka "Bengal" - powiedziała recepcjonistka z naszego hotelu, dodając, że wielu jej znajomych pozamykało swe kwatery na czas konkursu. - Nie wiadomo, co lepsze. Jak Polak wygra, będzie piwko i nie wiadomo, jak sytuacja się dalej rozwinie. Z drugiej strony, jak Polak przegra, też będzie piwko. To już może lepiej, żeby ten wiatr nie przestał wiać? - zastanawiała się panienka z informacji turystycznej.

- Kibice? Liczę, że będą kibicować i nic więcej - mówi Małysz. - Będą się tu czuli jak u siebie, nie wiem, jak się zachowają. To sprawa każdego z osobna. My, skoczkowie, jesteśmy kolegami, a nie wrogami. Między mną i Svenem na pewno nie ma żadnych nieporozumień. Szanujemy się, lubimy.

Ale niemieccy kibice nie zapomnieli gwizdów, jakie spotkały ich "Hanniego" w Zakopanem. - To nie fair, to było bardzo nie fair. Tak potraktować sportowca za jego osiągnięcia. Nie mam jednak zamiaru gwizdać na Małysza, chyba że Polacy znów zaczną - powiedział nam kibic z Augsburga schodzący spod skoczni z flagą Bayernu Monachium. Nie zapomniał także trener niemieckich skoczków Reinhard Hess, który nie zgodził się na rozmowę z polskimi dziennikarzami. - Jestem tak bardzo rozczarowany tym, jak polscy kibice potraktowali moich zawodników w Zakopanem, że nie będę z wami gadał - usłyszeliśmy.

- Też nie jestem zachwycony, gdy ktoś gwiżdże na skoczka, ale kibice mają prawo do indywidualnej oceny zawodnika, do swoich sympatii i antypatii. Jak w teatrze nie każdy musi klaskać. Ale pamiętajmy, że bez widzów nie byłoby ani teatru, ani tej dyscypliny - powiedział nam trener Finów Mika Kojonkoski.

W piątek odbędą się trzy skoki treningowe. Po nich każdy trener, który przywiózł do Czech więcej niż czterech zawodników, ustali skład drużyny. W polskiej ekipie pewniakiem do skakania jest oczywiście Małysz. O trzy miejsca walczą: Robert Mateja, Tomisław Tajner, Marcin Bachleda, Łukasz Kruczek i Tomasz Pochwała. - Na "mamucie" trzeba bardzo się pilnować - mówi Małysz. - Tu nie może skakać ktoś, kto się boi albo nie chce.

W sobotę do konkursu przystąpi 54 zawodników. Faworytów do złota jest kilku. Na pewno Małysz, na pewno Niemcy Schmitt i Hannawald, którzy lubią i potrafią bardzo daleko latać. - Są ode mnie sporo wyżsi, mają dłuższe narty, a przez to większą powierzchnię nośną - mówi Małysz. - Ale skoro rok temu potrafiłem wygrać tu dwa razy... Latanie jest wspaniałe.



Hannawald kręci się po hotelu Szklarz spokojny i rozluźniony. Ekipa niemiecka dojechała dopiero w czwartek do Harrachova i nawet gdyby nie wiało, skakałaby dopiero w piątek. Hannawald już nie kuleje. Po kontuzji z Salt Lake City nie widać śladu, jest skupiony, autografy rozdaje bez specjalnego entuzjazmu, ale jednak. Z dziennikarzami rozmawiać nie chce. - Mówi tylko, że chciałby ponownie zostać mistrzem świata w lotach, ale zdaje sobie sprawę z tego, jakie to trudne - opowiadają niemieccy dziennikarze.

- Loty to jak Champions League dla piłkarzy. Wyższa półka. Radę dadzą sobie tylko najlepsi i najmocniejsi psychicznie - uważa trener Kojonkoski.



WADEMEKUM KIBICA

1. Nie masz biletu? Nie ma problemu. 20 tys. wejściówek jest do kupienia w centrum miasta. Cena przystępna, "vstupenka" na sobotę i niedzielę kosztuje 600 koron (ok. 60 zł).

2. Nie masz kwatery? Masz problem. I to duży. Niech nie zmylą cię zielone światełka przy hotelach na tablicy w informacji turystycznej. "U nas je pelno" - tak mówią wszędzie w Harrachovie i promieniu 15 km od miasteczka. A na namiot jeszcze za zimno.

3. Przyjeżdżasz do Czech w piątek wieczorem? Masz problem. Po 22 wszystko pozamykane. Nie zjesz knedlików, nie wypijesz piwa. Spanie? Samochód. Wszystkie hotele pozamykane na cztery spusty i nawet jak są wolne miejsca, nie ma nikogo, kto ci o tym powie. Recepcjoniści są miejscowi, nie nocują w hotelu, tylko we własnych domach.

4. Nie masz znajomości, i to na wysokim szczeblu, w FIS? Masz problem. Nie dostaniesz wjazdówki na samochód do miasta. Od piątku Harrachov jest zamknięty. Po okolicznych miejscowościach mają krążyć - wahadłowo - autobusy i busy dowożące na skocznię i z niej odwożące. No, chyba że lubisz spacery. Od miejsca blokady na skocznię jest 4 km. Choć to zdrowo, nie polecamy, bo na razie pada i leje jak z cebra.

5. Nie masz flagi, szalika, czapeczki? Nie masz problemu. Wszystko jest i będzie do kupienia pod skocznią. Ceny przystępne.



Mistrzowie świata w lotach

2000 Vikersund - S. Hannawald (Niemcy)

1998 Oberstdorf - K. Funaki (Japonia)

1996 Bad Mitterndorf - A. Goldberger (Austria)

1992 Harrachov - J. Sakala (Czechy)

1990 Vikersund - D. Thoma (Niemcy)

1988 Oberstdorf - O.-G. Fidjestoel (Norwegia)

1986 Bad Mitterndorf - A. Felder (Austria)

1985 Planica - M. Nykänen (Finlandia)

1983 Harrachov - K. Ostwald (NRD)

1981 Oberstdorf - J. Puikkonen (Finlandia)

1979 Planica - A. Kogler (Austria) - 3. Piotr Fijas (Polska)

1977 Vikersund - W. Steiner (Szwajcaria)

1975 Bad Mitterndorf - K. Kodejska (Czechy)

1973 Oberstdorf - H.-G. Aschenbach (NRD)

1972 Planica - W. Steiner (Szwajcaria)



Skocznia Certak

Długość rozbiegu: 124,3 m

Wysokość progu: 4,625 m

Nachylenie progu: 10,5 st.

Punkt K - 180 m

Odległość sędziowska: 203 m

Rekord skoczni: 212,5 m - Risto Jussilainen 14 stycznia 2001