Wszystko zależy od Mateji - mówi Apoloniusz Tajner

- Najwięcej zależeć będzie od Roberta Mateji. Jak skoczy daleko, będę spokojniejszy - mówi przed konkursem drużnowym trener Apoloniusz Tajner.
Trzynaście zespołów będzie walczyć o medale w konkursie drużynowym. Polska wystartuje z numerem dziewięć - mówił po odprawie technicznej trener Apoloniusz Tajner.

Robert Błoński: Co ciekawego na odprawie?

Apoloniusz Tajner: Najbardziej zaskoczony jestem tym, że w drużynie niemieckiej jako pierwszy będzie skakał Sven Hannawald. To niespodzianka. Zwykle najlepsi zawodnicy poszczególnych drużyn skaczą jako ostatni. No, ale to nie moja sprawa.

Co oznacza umieszczenie Hannawalda na pierwszym miejscu?

- To, że rozbieg będzie maksymalnie obniżony i już nie będą go podwyższać. Czasem bywało tak, że ci z pierwszej grupy, czyli teoretycznie najsłabsi, skakali z wyższej belki niż pozostali. Tutaj tak nie będzie. Ale nie wiem, czy to dla nas dobrze, czy źle. To się okaże.

U nas zaczyna Mateja, potem Tajner, Pochwała i Małysz. Dlaczego tak?

- Roberta puszczaliśmy wcześniej pod koniec i zawsze zawalał skoki. Teraz chcemy oszczędzić mu stresu, by jak najmniej czekał na swój skok. Jeśli chodzi o młodych zawodników, to kolejność była obojętna. Wybraliśmy Tonia, by także za długo nie czekał na swoją kolej.

Na co Pan liczy?

- Na miejsce w pierwszej szóstce. Ale jak będzie, zupełnie nie wiem. Najwięcej zależeć będzie od Roberta. Jak skoczy daleko, będę spokojniejszy, bo ci młodzi raczej nie powinni zawalić skoków. On już tu zaczynał skakać dobrze, ale teraz przestał. Może się obudzi?

Czy jest Pan zawiedziony postawą Skupnia i Kruczka?

- Nie. Po to na olimpiadę pojechała szóstka zawodników, by jak kogoś dopadnie słabość, było kim zastąpić. Ja wiem, jak to jest z formą. Czasem odchodzi i nie wiadomo, dlaczego.

Słyszał Pan o problemach z reklamą?

- Tak. Dotarły do mnie wiadomości z Polski. Tutaj nikt nam nic nie powiedział. Ale wiem, że reklama została już wycofana.

Czy po konkursie drużynowym wyjdzie Pan trochę zwiedzać miasto?

- Nie. Jak tylko mam możliwość, nie ruszam się z pokoju. Leżę i czytam książki. Zabrałem tu ze sobą cztery: sensacyjną "Fala" oraz historyczne "Tajemnice II wojny światowej", "Punkty zwrotne w wojnach" i "Najwięksi terroryści świata". Poczytałem sobie m.in. o ben Ladenie.