Mistrzyni świata Regine Cavagnoud nie żyje

Cavagnoud, mistrzyni świata w super-gigancie, zmarła w środę rano - poinformowała dyrekcja szpitala w Innsbrucku, do którego przewieziono narciarkę po poniedziałkowym wypadku na lodowcu Pitztal.
- Francuska narciarka zmarła w środę rano. Głównym powodem śmierci były poważne obrażenia mózgu - poinformował prof. Michael Blauth, jeden z szefów kliniki w Innsbrucku.

Wiadomość ta nie była niespodzianką - już we wtorek wieczorem lekarze mówili, że Régine Cavagnoud nie ma wielkich szans na przeżycie. Zastanawiali się nawet, czy nie powinno się jej po prostu odłączyć od aparatury podtrzymującej podstawowe czynności organizmu. 32-letnia narciarka miała m.in. popękaną czaszkę, połamane kości twarzy, uszkodzony mózg, połamane żebra i ręce, przebite płuca i pękniętą wątrobę. Obrażenia te odniosła w poniedziałek rano, gdy na treningowej trasie biegu zjazdowego zderzyła się z prędkością przekraczającą 100 km/godz. z trenerem niemieckich juniorów Markusem Anwanderem. Już tuż po wypadku Cavagnoud była w stanie śmierci klinicznej - kolegom z francuskiej ekipy alpejczyków udało się ją wówczas reanimować.

Markus Anwander, przeciw któremu austriacka prokuratura rozpoczęła dochodzenie w sprawie spowodowania wypadku, także wciąż jest w stanie krytycznym. Niemiecki trener ma popękaną podstawę czaszki, złamaną żuchwę i liczne obrażenia wewnętrzne.

32-letnia Régine Cavagnoud była aktualną mistrzynią świata w super-gigancie. Ubiegłej zimy zdobyła także Puchar Świata w tej dyscyplinie, a w klasyfikacji generalnej PŚ zajęła trzecie miejsce. Mimo kontuzji odniesionych podczas tegorocznych letnich treningów w Chile była jedną z faworytek do medali na zbliżających się igrzyskach w Salt Lake City. W minioną sobotę, w otwierającym tegoroczny Puchar Świata slalomie gigancie w Sölden zajęła trzecie miejsce...