Skoki narciarskie. Walter Hofer chce zrobić Puchar Świata w Wiśle dwa dni przed świętami

- Walter Hofer chciałby zrobić Puchar Świata w Wiśle tuż przed świętami Bożego Narodzenia - mówi Andrzej Wąsowicz. Wiceprezes PZN i prezes Apoloniusz Tajner podczas MŚ w Lahti przekonywali dyrektora PŚ, że w przyszłym sezonie Wisła powinna dostać coś więcej niż wstępnie zaplanowany jeden konkurs przed weekendem skoków w Zakopanem. Tuż po wygranym przez Polskę konkursie drużynowym doszło też do ciekawych negocjacji z ministrem sportu Witoldem Bańką




Łukasz Jachimiak: Na początku lutego mówił Pan w rozmowie ze Sport.pl, że podczas MŚ w Lahti Pan i Apoloniusz Tajner spotkacie się z Walterem Hoferem i spróbujecie przekonać dyrektora Pucharu Świata, by w następnym sezonie w Wiśle znów odbyły się dwa konkursy, a nie jeden, jak zaplanowano we wstępnym kalendarzu na zimę 2017/2018. Doszło do tego spotkania?

Andrzej Wąsowicz: Oczywiście, że spotkanie się odbyło. Wszystko wygląda dla nas bardzo optymistycznie. W grę wchodzą trzy warianty, ostatecznie jeden z nich zostanie wybrany 7 kwietnia w Zurychu, na konferencji kalendarzowej. Teraz, mimo ustaleń z Hoferem, musimy jeszcze wysłać do FIS-u [Międzynarodowej Federacji Narciarskiej] oficjalne pismo.

W lutym mówił Pan o dwóch wariantach: weekendzie 9-10 grudnia, który nie ma przypisanego miejsca zawodów i o środku tygodnia między Turniejem Czterech Skoczni a konkursami w Zakopanem. Jaka jest trzecia opcja?

- Walter Hofer ją wymyślił. On chciałby zrobić Puchar Świata w Wiśle tuż przed świętami, dokładnie dwa dni przed nimi.

Czyli 16-17 grudnia Engelberg, a później nie przerwa do 30 grudnia i Oberstdorfu, tylko przed Turniejem Czterech Skoczni jeszcze Wisła?

- Tak, jeden konkurs miałby się u nas odbyć. Powiem szczerze - ten pomysł przyjęliśmy bez entuzjazmu.

Chcecie grudzień, ale na dwa konkursy, w ten weekend bez przypisanego miejsca?

- To jest najlepsza opcja. Mieliśmy o tym napisać. Już nawet swoje przemyślenia sformułowałem i posłałem prezesowi Tajnerowi i zdaje się, że w piątek on to wysłał do FIS-u. Generalnie ze strony federacji czujemy wielką przychylność. A 9-10 grudnia mielibyśmy dostać kosztem Niżnego Tagiłu. Rosjanie nie są wpisani do wstępnego kalendarza, bo nie wywiązali się z pewnym zobowiązań finansowych. Jeśli tego nie uregulują, to mając nasz wniosek Walter Hofer sprawi, że zajmiemy ten termin.

W bieżącym sezonie Niżny Tagił został zastąpiony przez Lillehammer. Rosjanie mają w ogóle szansę rozwiązać swoje problemy?

- Podobno chcą robić też Puchar Świata kobiet. Dlatego jeszcze ich nie skreślono. Zobaczymy, jak to się poukłada.

Mówił Pan niedawno, że mamy moralne prawo domagać się dwóch konkursów w Wiśle, bo mamy i świetnych kibiców, i dobrą organizację zawodów. Może być tak, że mimo wszystko dostaniemy tylko jedne zawody wstępnie zaplanowane na 11 stycznia?

- To jest ostateczność. Walter Hofer podziela nasze uwagi. Ale nie omieszkał zwrócić uwagi, że w dalszym ciągu mamy nieuregulowaną sprawę drogi, którą musimy grodzić. Moje tłumaczenie, że jest to poza obiektem, jego nie interesuje. On twierdzi, że to musi być załatwione, że jak miasto chce mieć wielką imprezę, to musi też coś zrobić.

Musieliście przytaczać Hoferowi dane dot. oglądalności, przypominać mu, że u nas trybuny były pełne, z czym na wielu obiektach są problemy?

- Nie, on wszystko dobrze pamięta. Mówił, że catering, hotel, cała organizacja - wszystko jest u nas beautiful. Powiedział tylko, żebyśmy walczyli o tory lodowe.

Walczycie?

- Na "drużynówce" w Lahti był pan minister sportu Witold Bańka. Udało mi się poprosić Waltera Hofera, żeby oprowadził ministra po skoczni. Hofer powiedział mu, że chce nam przydzielać organizację, ale tory musimy mieć, bo i tak wkrótce będzie obowiązek ich założenia wszędzie, gdzie rozgrywa się Puchary Świata. Jak żeśmy się już żegnali, w dobrych humorach, bo po złotym medalu, zapytałem: "panie ministrze, jak tam?". Odpowiedział: "masz zielone światło". Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Może nawet uda się od razu zrobić siatkę chroniącą od wiatru. W Lahti pokazywałem ministrowi, że to żadna wielka sztuka, że można to zrobić może nie metodą chałupniczą, ale własnym systemem.

Czyli do Zurychu pojedziecie z obietnicą zrobienia torów lodowych, a wrócicie z dwoma konkursami PŚ w kalendarzu na następny sezon?

- Wierzymy, że tak będzie. Hofer podkreślał, że jeśli zrobimy te inwestycje i znowu się sprawdzimy tak dobrze jako organizatorzy, to w następnych latach już na stałe będziemy mieli dwa weekendy skoków w Polsce. Rozmowy były naprawdę owocne, jesteśmy dobrej myśli.