MŚ w Lahti. Piotr Żyła zdobył brązowy medal! Szturc: na przyjściu Horngachera skorzystali wszyscy, a Piotrek najwięcej

- Po wygranym przez Adama Małysza konkursie Pucharu Świata w Oslo w 1996 roku poszedłem do klasy Żyły i zapytałem, kto chce się zapisać do sekcji narciarskiej. Piotrek zgłosił się pierwszy - wspomina Jan Szturc. Odkrywca talentów Małysza i Żyły opowiada o drodze, jaka do światowej czołówki zaprowadziła brązowego medalistę MŚ w Lahti. Kiedy 16 lat temu w tym fińskim mieście mistrzem świata zostawał Małysz, Żyła uciekał ze szkoły, by oglądać transmisję z zawodów




Piotr Żyła zajął trzecie miejsce w czwartkowym konkursie skoków na obiekcie HS130 podczas MŚ w Lahti (wygrał Stefan Kraft, drugi był Andreas Wellinger). Największy sukces w karierze wiślanin odniósł na tym obiekcie, na którym 16 lat temu mistrzem świata został Adam Małysz. Żyła miał wówczas 14 lat i uciekał z lekcji, by oglądać transmisje ze zwycięstw swojego idola.

Zaczął dzięki Małyszowi

- Wcale się nie dziwiłem, że uciekał, Małyszomania była wtedy wszędzie, w całym kraju, a co dopiero mówić o mieście Adama. Piotrek chodził do tej samej szkoły, co wcześniej Adam. W Wiśle Głębcach był w klasie m.in. z Mateuszem Wantulokiem, czyli obecnym trenerem kadry kombinacji norweskiej i z jeszcze kilkoma innymi uczniami, którzy stali się później dobrymi zawodnikami sportów zimowych. Każdy z nich wszystko by wtedy dał, żeby oglądać zwycięstwa Adama i kiedyś osiągnąć choć trochę tego, co wywalczył Małysz - mówi Szturc.

Doświadczony trener, prywatnie wujek Małysza, odkrył talenty i czterokrotnego mistrza świata, i Żyły. - Adam to był dla niego wzorzec, jak dla wszystkich skoczków w tamtym czasie. Z Piotrkiem często na treningach sobie o sukcesach Adama rozmawialiśmy. On wierzył, że kiedyś też zajdzie wysoko i naprawdę zawsze bardzo sumiennie na to pracował - mówi Szturc. - Tak naprawdę dzięki Małyszowi zaczął skakać. Bodajże po pierwszym zwycięstwie Adama w Pucharze Świata, czyli po wygranym konkursie w Oslo w marcu 1996 roku, Piotrek zapisał się do klubu. Miał wtedy dziewięć lat. Pamiętam, że przyszedłem do klasy Żyły, do tej klasy chodził też mój syn, wszyscy chłopcy mnie znali. Powiedziałem im, że przyszedłem zapytać kto by się chciał zapisać do sekcji narciarskiej. Piotrek był pierwszym, który się zgłosił - wspomina szkoleniowiec.

Pracuś od dziecka

Szturc szlifował talent Żyły, kiedy ten był juniorem, ale prowadził go również niedawno, gdy zawodnik przechodził kryzys formy i znalazł się poza kadrą. - Zawsze był bardzo pilny, obowiązkowy, nie pamiętam, żeby się kiedyś spóźnił. Nawet jak był chory, to chciał trenować i jeszcze robić coś dodatkowo po zajęciach. Tak było też wtedy, kiedy już był doświadczonym zawodnikiem przeżywającym gorszy czas. W 2010 roku mieliśmy klubowe zgrupowanie nad morzem, Piotrek był poza kadrą i z nami pojechał, a wszyscy moi młodzi zawodnicy patrzyli w niego jak w obrazek, podziwiając to, co on robi. Pracował niesamowicie. I tam, i na krajowych zawodach pokazywał tej młodzieży, jak trzeba postępować. Jak konkurs był po południu, to on zawsze jeszcze trenował przed południem. Wtedy chłopcy pytali mnie czy też mogą. Mówiłem im: "podpatrujcie Piotrka tak, jak on kiedyś podpatrywał Adama". I dodawałem, że jeszcze kiedyś osiągnie duży sukces - opowiada Szturc.



Chciał być jak. Wank

Trener z Wisły, jak wszyscy, podkreśla, że do życiowych sukcesów Żyła doszedł dzięki Stefanowi Horngacherowi, który wiosną ubiegłego roku został trenerem polskiej reprezentacji. - Piotrek zmarnował kilka lat przez swój słynny "garbik z fajeczką". Ta przedziwna pozycja dojazdowa sprawiała, że jego skoki nie były stabilne. Wszyscy próbowali go przekonać, by zmienił sposób dojazdu do progu, ale on był niesamowicie uparty - wspomina Szturc. - Pamiętam, jak z Adamem Małyszem poszliśmy na trening z chęcią zmienienia Piotrkowi tej pozycji. To było na skoczni w Malince, na imitacji, Żyła ćwiczył na tzw. wózku, lądował na materacu. Adam popatrzył i w końcu zapytał: "Piotrek, na kim Ty się wzorujesz, tak jadąc?". Piotrek na to: "no Wank tak jeździ". Popatrzyliśmy na siebie z Adamem, obaj zdziwieni, Małysz wówczas powiedział: "to nie masz się na kim wzorować? Przecież to zawodnik z drugiej czy trzeciej dziesiątki, a nie najlepszy skoczek świata". Ale Piotrek sobie wymyślił, że tak mu wygodnie i że z tego będzie umiał się odbijać nie gorzej niż najlepsi z normalnej pozycji. Łukasz Kruczek, który wtedy prowadził kadrę, zostawił Piotrkowi kwestię dojazdu, uznając, że widocznie tak jest mu najlepiej. Teraz widać, że jednak ta zmiana była konieczna. Stefan Horngacher postawił sprawę jasno - albo zmiana pozycji, albo nie widzimy się w kadrze. Wreszcie Piotrek jeździ normalnie, jak wszyscy najlepsi skoczkowie na świecie. I sam mówi, że tego potrzebował. Na przyjściu nowego trenera skorzystali wszyscy nasi zawodnicy, a Piotrek skorzystał najwięcej - kończy Szturc.

Mistrzyni świata Joanna Jędrzejczyk w drużynie Sport.pl!


Kraft mistrzem, doskonały Żyła!

Mamy pierwszy medal na mistrzostwach świata w Lahti! Doskonały Żyła, Stoch znów lekko rozczarował CZYTAJ WIĘCEJ >>

Wzruszenie i dziwny wywiad Żyły

Piotr Żyła po zdobyciu brązowego medalu na mistrzostwach świata w Lahti nie krył wzruszenia. Emocje długo trzymały naszego reprezentanta, który udzielił dziwnego wywiadu po konkursie CZYTAJ WIĘCEJ >>