MŚ w Lahti. Adam Małysz po kwalifikacjach: Szczęka trochę rywalom opadła

- Kamil nam się rozskakał. To widać. Nagle gościu leci po rekord skoczni. Uświadomił sobie, jak jest teraz mocny. Nawet te problemy z kolanem mogą mu jakoś pomóc, bo ma czym zająć myśli - mówi Sport.pl dyrektor skoków i kombinacji norweskiej w PZN Adam Małysz. Konkurs na normalnej skoczni w sobotę o 16.30. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE, transmisja w TVP1.
Paweł Wilkowicz: To prawda, że słyszał pan jak po skoku Kamila Stocha na 103,5 m w kwalifikacjach któryś z obserwatorów z innej ekipy zaklął pod nosem z uznaniem?

Adam Małysz: Trudno żeby Kamil nie zrobił na rywalach wrażenia tym skokiem. Oni uważali, że te skoki które już widzieli chwilę wcześniej, były dalekie. A tu nagle gościu leci na 103,5 m. Po rekord skoczni. Trochę im szczęka opadła. Zwłaszcza, że pewnie akurat na mniejszej skoczni mniej osób stawiało na Kamila.

Jest spora różnica między skokami Kamila Stocha z czwartku i piątku. W czwartek raz na trzy próby był w czołowej trójce. W przeddzień konkursu już w obu skokach był najlepszy. Kamil jest skoczkiem który potrzebuje więcej czasu na poznanie skoczni, czy to po prostu świadomość, że dzień próby się zbliża, dobrze na niego wpływa?

- Każdy zawodnik ma inaczej: jeden zacznie dobrze, a w kolejnych seriach gaśnie, inni się rozpędzają. I Kamil jest w tej drugiej grupie. On nam się tutaj po prostu rozskakał, to widać. To dodaje pewności siebie przed konkursami. Na niektórych zawodników może tak udane treningi podziałałyby zgubnie, ale o Kamila się akurat chyba martwić nie musimy. Uświadomił sobie, jak dobry jest teraz i to może mu tylko pomóc.

Stoch i Kot w pięciu seriach skoków po trzy razy byli w czołowej trójce. Dawid Kubacki wygrał kwalifikacje, przed Piotrem Żyłą.

- Myślę, że dla wielu teamów to jest mimo wszystko szok, że Polacy skaczą aż tak dobrze. Że aż tylu Polaków skacze tak dobrze. Wszyscy wiedzą, ile Kamil umie i jak wiele wygrał. Jego się obawiali. Ale pozostałych? Nie mogli przypuszczać, że będą tej zimy tak dobrzy. I to na pewno wytrąca innych z równowagi. Jesteśmy teraz najlepsi na świecie jako drużyna i jak na razie w Lahti to się nie zmienia. Chłopcy bardzo potrzebowali spokoju przed mistrzostwami. Dlatego mówiłem niedawno, żeby im nie wręczać medali za wcześnie, nie przesadzać z presją. I chyba się udało. Skaczą super, wszyscy się nas boją. Ale też wszyscy swoje lekcje odrabiają: obserwują nas, wyłapują różne szczegóły, próbują się dowiedzieć, co jest grane. Próbują wybić z rytmu, ale widać że chłopaki nie pozwalają na to.

Mówił pan pod skocznią, że te problemy Kamila z kolanem psychologicznie mogą mu tylko pomóc. Dlaczego?

- Dobrze jest mieć jakąś taką powracającą myśl, która odciągnie od myślenia o skokach. Niech cię nawet w plecach coś ciągnie, albo to kolano zaboli. Jeśli to nie jest nic poważnego, to pozwala jeszcze ulepszyć ten automat do skakania, bo zajmuje czymś głowę. Tak jak mi kiedyś mówił doktor, a dziś profesor Jan Blecharz: najlepszy będziesz jak odetniesz głowę. Zupełnie przestaniesz myśleć o skokach. Najprostsza rzecz. A taka trudna do zrobienia. I jakaś drobna dolegliwość może w tym pomóc, bo da odskocznię.

Skoczkowie są przesądni. Polscy też?

- Nie rozmawiają o tym. Każdy z nich koncentruje się po swojemu i my w to nie ingerujemy. Rozmawiają między sobą o pracy, a nie o przesądach. Ale pewnie jakieś przesądy mają, bo jest ich w skokach pełno. Jeden skacze zawsze w tych samych skarpetach, inny jak dobrze skoczy to chce cały czas siadać na tym krześle na którym siedział przed dobrym skokiem. Przesądy pokazują, że jesteś człowiekiem z krwi i kości, a nie maszyną.

Konkurs w Lahti będzie o 16.30 polskiego czasu, to jeszcze pół dnia czekania. Da się wtedy od rana jakoś uciec od myśli: dziś jest ten dzień, gdy mogę zdobyć medal?

- Nie da się. Bądźmy szczerzy. Cała sztuka w tym, żeby to zamienić na dobrą energię. Ucieczki nie ma.



Kot z medalem? "Charakter ma lepszy od Stocha"

- Stoch w idealnych próbach świetnie robi Morgensterna, Maciek jeszcze musi nad tym pracować - mówi Kazimierz Długopolski, pierwszy trener Macieja Kota

CZYTAJ WIĘCEJ >>